piątek, 26 września 2014

ROZDZIAŁ II







Michael


Świetnie się dzisiaj bawimy na imprezie u Maxa, Calum jak zwykle się upił i podchodzi do wszystkich szukając zaczepki ,Ashton łazi za nim jak by był jego cieniem a Luke zarywa do dziewczyn . Co te dziewczyny w nim widziały ,wszystkie na niego leciały nie to co na mnie na mnie to leci deszcz  . Stałem chwile przy ścianie szukając wzrokiem Lucy i Elaizy chciałem w końcu  porozmawiać z kimś kto nie był wstawiony , po dłuższym podpieraniu ściany zauważyłem kosa miałem nadzieje że wie czy Lucy i Elaiza już są ,w kącu z tego co już każdy wie kosowi podobała sie Elaiza . Podszedłem do niego ale od razu rzuciło mi sie w oczy to że chodzi sam ,a gdzie Kamil ?!. Hymmmm eee jak on by nie mógł przyjść na urodziny swojego kumpla to nie możliwe pewnie gdzieś się zapodział w tym tłumie . Ja sam czasami samego siebie nie potrafiłem odnaleźć
- Siema . Widziałeś może w tym stadzie dwie dziewczyny jedna taka nie wysoka czrne włosy a druga ...
-Stary?!  Tu jest tyle dup że dla mnie każda wygląda tak samo -powiedział obojętnie kos .To było dziwne, z tej strony go nie znałem chociaż ja go w ogóle ledwo znałem . Chwile przy nim postałem i ruszyłem na polowania myśląc że może jednak któraś z wszystkich tam obecnych dziewczyn mnie zauważy. Tak bardzo to ciekawe Luke otoczyło stado dziewczyn , a Ashton i Calum w najlepsze bawili się z Elaizą ,postanowiłem do nich podejść
-Siema . Długo już tu jesteś ? A gdzie Lucy ?????-byłem zdziwiony do tej pory nigdy i nigdzie nie widziałem Elaizy samej bez Lucy .
-Eeee szczerze to nie wiem ,ale mówiła że idzie poszukać samca alfa - odpowiadając Calum uśmiechał sie szeroko .
Widać było że jednak już coś wypiła . Czy tylko ja tam byłem trzeźwy !?. Miałem nadzieję że znajdę  jak najszybciej Lucy chciałem ogólnie z nią i z rsztą pogadać ale z tego co widziałem moi przyjaciele byli zbyt rozbawieni by o czym kolwiek poważnym teraz roznawiać . Natknełem sie w moich poszukiwaniach na Maxa
-Cześć Max najlepszego .-stwierdziłem że złoże mu życzenia choć nie znaliśmy się za długo .
-Dzięki dzięki widziałeś może brata swojej przyjaciółki gdzieś tu -chłopak zapytał zaniepokojony .
-Że kogo ?! -zapytałem nie wiedząc w pierwszej chwili o kogo chodzi
- No Kamila Szmaigela taki wysoki blondyn mniej przystojny od mnie - Max opisywał kumpla z uśmiechem na twarzy.
-Widziałem kosa była jakiś zły ale Kamila w pobliżu nie widziałem .-powiedziałem co widziałem .
Max w jednej chwili wyjoł telwfon z spodni i wybiegł z domu . A ja znowu zostałem sam ,niby na tej imprezie było dużo osób i dużo z nich sie ze mną witało ale ni chuja nie kojarzyłem tych ludzi nawet z imion . Po kilku minutowym poszukiwaniu znalazłem Lucy ale jak to możliwe skąd i jak tu sie do choleru znalazł Ashton przecież przed chwilą stał z Elaizą i z Calumem niby nic nie wypiłem a miałem lepszą jazde z wzrokiem niż Calum z Ashtonem po dziesięciu piwach . Podeszłem do przyjaciół by sie nie zanudzić ,od razu wychwyciłem temat o Lukeu i tym stadzie dziewczyn które go otaczało . Ashton z Lucy zaczęli planować jak wyciągnąć Hemmingsa z tego bydła ,gdy tylko opracowali chytry plan Lucy ruszyła do akcji Ashton ze śmiechu nie mógł wyrobić mimo że jeszcze się nic nie działo .Podeszłem do kumpla i przytrzymałem go za ramie by z wrażenia  sie przypadkiem nie glebną przez co przegapiłem całe przedstawienie  i zauważyłem tylko jak Lucy ciągnie Luka w naszą stronę .
-Jak ty to zrbiłaś bo niestety nie mogłem tego zobaczyć przez przewracającego sie Ashtona -zpytałem zaciekawiony .
-A no widzisz to dość proste - powiedziała dziewczyna - wbiegłam w tłum chwytając tą seksi dupeczkę za rękę i przyciągnełam  go tu .-dziewczyna dodała po chwili.
- Tak bez żadnej uwagi od tego tłumu rozpalonych dziewic - zapytałem dławiąc sie swoim śmiechem.
-Taka Ruda pinda się rzucała i pytała za kogo sie uważam wpychając sie tu -opowiadała przyjaciólka wzruszając ramionami .
- A ty co na to? -wtrącił sie Ashton
- Jestem matką jego czwórki dzieci - dziewczyna nie mogła pochamować śmiechu - żebyście wy tylko widzieli minę Luka  i tej rudej ,bezcenna Luke do tej pory nie potrafi wyjść z szoku.Wszyscy nie mogliśmy się powstrzymać od śmiechu w pewnym momencie nawet Luke zaczoł sie śmiać z tego co się przed chwilą stało. Dopiero wtedy gdy byliśmy w swoim gronie impreza się rozkręciła jednak brakowało mi jednej osoby ,jednego zdrowego rozsądku . Chodzi o osobę która zawsze była spokojna i umiarkowana . Myślałem już o niej od kilku tygodni. jak to się stało że jej tu z nami nie ma i jak to w ogóle możliwe . Tak chodzi mi o Brygidę ja i moi przyjaciele obwinialiśmy za to co się stało jej byłego chłopaka Harrego ,jednak ja też czułem się winny temu co sie z nią stałao . Ale to było kiedyś.

Podeszłem do jakiejś dziewczyny i zacząłem z nią tańczyć ,nawet nie wiem kiedy i moi kochani i nie z równo warzeni przyjaciele upili mnie można powiedzieć że wódkę mi lali do gardła ,co jak co ale bawiłem sie zajebiście ,chociaż wole spotkania w naszym gronie ,to ta impreza była udana. Mogłem liczyć na ostrego kaca ale nie tylko jak bo patrząc na stan Hooda i Irwina mogłem stwierdzić że jutro o własnych siłach nie wstaną. W pewnym momencie całkowicie urwał mi się film nie pamiętam nic słyszałem jakieś głosy ale nie mogłem wysłuchać nic słyszałem jedynie jakieś pojedyńcze i bezsensowne słowa.

-+--+-

Obudziłem sie rano a rano mam na myśli 13:47 tak mnie głowa napierdalała że myślałem, a właściwie to nie myślałem wtedy to chciałem jak najszybciej pozbyć sie tego pierdolonego kaca zawlekłem swoje zwłoki do pokoju Luke to co tam zobaczyłem rozbawiło mnie ale gdy tylko sie uśmiechnełem odezwał sie ból głowy . Luke  leżał w samych bokserkach podobnie jak Ashton i Calum którzy spali jak zdechłe psy w nogach Luka ,i to nie wszystko na nich leżały Elaiza w całym swoim wczorajszym ubraniu a na niej Lucy podobnie jak Elaiza w swoich wczorajszych imprezowych łachmankach , nie chciałem ich budzić bo wiedziałem że oni nie potrafią spokojnie i pocichu rozmawiać . Z nadzieją że Ashton zrobił jakieś zapasy wodo poju udałem sie do kuchni moim jedynym celem w tamtej chwili było podbicie lodówki . Tak jak wiedziałem ,w lodówce znalazło się  kojące kaca piwko  wystawiłem je i  przez chwile je ubóstwiałem ale musiała stać się ta kolej rzeczy otworzyłem je i wypiłem z przyjemnością delektując sie każdym łykiem przywracającego mnie do życia napoju .
- O nieeeeee!!!!!!!!!- krzyknełem tak głośno że było mnie słychać na zewnątrz .
-Kurwa Michael czego drzesz ryja jakby cie zarzynali - powiedział Ashton który wchodząc do kuchni nie ukrywał swojego kack.
- Piwo mi sie skończyło -powiedziałem załamany .
Irwin podszedł do mnie i pizną mnie najmocniej jak potrafił w tył głowy .
Bolało .
Tak jak przypuszczałem Ashton przyszedł tu w tym samym celu co i ja. PODBIĆ LODÓWKĘ .Na reszte przyjaciól nie musieliśmy czekać długo przyszli po jakichś dziesięciu minutach jak nie szybciej i każdego z nich pierwszym celem była lodówka i wodopuj . Mieszkanie z dziewczynami i chłopakami czasem doprowadzało mnie do myśli samobujczych ale nie tylko mnie bo i ja potrafiłem wkurwić i to jeszcze lepiej niż dziewczyny .Lucy w pewnym momęcie wyruszyła na poszukiwania swojego telefonu ,a my sobie rozmawialiśmy o imprezie a właściwie to jak sie dowlekliśmy do domu. Jedynie Elaiza pamiętała jak dotarliśmy do mieszkania mimo że była tak samo pijana jak my ,i się okazało że Calum rzygał w drodze do domu około pięciu razy i to na trawniki sąsiadów , Ashton chodził szlaczkiem po drodze głównej ,śpiewając utwór Justina Biebera - baby , a ja przebiłem wszystkich podobno próbowałem zgwałcić skrzynke na listy a potem goniłem psa sąsiadów którego ogólnie się bałem ,A Lucy była zbyt pijana by co kolwiek robić ,za to o Luku Wolała nie wspominać podobno był gorszy od nas wszystkich razem wziętych .
-Aaaaaaaaaaaaaa jak zajebiście !!!!!!!-usłyszałem pisk Lucy który rozpierdalał mi głwe .
- Lucy ciszej bo bobaskom główki pękają - powiedziała Elaiza która najwyrazniej miała z nas wszystkich niezły ubaw .
-To nie ważne -powiedziała - wiecie że Brydzia wróciła do domu trzeba do niej jechać -dodała po chwili radosna dziewczyna .
-Ta chyba autobusem bo nikt nie jest w stanie prowadzić samochodu- Szybko wtrącił sie Luke
- Nawet jeśli ,to co?!- zapytała wzburzona Lucy .
- Lucy weź sie ogarnij już nie pamiętasz jak nas olała to my ją teraz też olejmy- powiedział wstając z miejsca zły Luke .
- Luke ty jak zwykle nic do cholery nie rozumiesz- wraz z nim wstała Elaiza - ona teraz potrzebuje naszej pomocy , wiem to nie było w porządku że nas nie słuchała ale przypomnij se jak byłeś z Demi , tak samo i ten Joy ją sobie omotał !!!!!!!!

Gdy dziewczyna tylko wspomniała o byłej dziewczynie Luke zapadła nieznośna cisza każdy rozważał czy pojechać do Brygidy czy nie . W końcu gdy Luke był w podobnej sytuacji to mu pomogliśmy . Nie wiem dlaczego ale ja bardzo chiałem ją odwiedzić,  chociaż by po to by zobaczyć jak się czuje . Jakoś tak bardzo była mi bliska mimo że  kiedyś dużo ze sobą nie rozmawialiśmy tak od słowa do słowa ,ale wiedziałem że nikomu nic nie mówiła o czym rozmawialiśmy mogłem jej po pristu zaufać ,no cóż potem pojawił się Harry z począdku wydawał się być spoko lecz z czasem zaczoł pokazywać swoje prawdziwe oblicze a potem jeszcze zaczoł uprzedzać Brygide do nas ,z czasem zaczeliśmy tego skórwy syna nienawidzić ,ale no co zrobić mogliśmy jak Brygida była w niego zapatrzona jak w obrazek nawet nie zauważyła kiedy Joy z niej zrobił narkomankę.
- Musimy ją wspierać ona też nam pomagała.- powiedziałem opierając się o blat kuchenny - ale najpierw posprzątajmy tu- powiedziałem patrząc na stół na którym stało siedem pustych butelek po piwie , dwa kubki po kawie ,zapleśniała pizza ,jakieś suche bułki i jakieś leki , blat kuchenny i nasze pokoje nie wyglądały lepiej . Po krotkich namysłach przyjaciele zgodzili się ze mną i wzieli sie do sprzątania bo wieczorem mieliśmy zamiar sie wybrać do Brygidy .



Brygida


Miałam dosyć już wszystkiego co mnie otaczało przez tą akcję zeszłego dnia bałam sie że Harry może coś zrobić nie tylko mi ale też moim bliskim ,bałam sie o nich . Nie chciałam już żyć chciałam odejść być ze swoim tatą i spoglądać na mamę i rodzeństwo z góry. Siedziałam na dole z mamą przy herbacie w absolutnej ciszy .
- Mamo czy gdyby mnie nie było na tym świecie  było by lepiej ? -zapytałam zdołowana ze łzami w oczach .
-Dziecko co ty opowiadasz za bzdury -mama podchodząc do mnie zapytała .
- Przez mnie macie tylko problemy , ja nie chce być dla was ciężarem ja nie mogę tak dłużej żyć-rozpaczona pobiegłam na górę .
Zamknełam się w łazięce chciałam jak najszybciej umrzeć nie chciałam być ciężarem ,stwierdziłam że muszę sie zabić .
Mama przybiegła na górę waliła głośno pięścią w dzwi i krzyczała bym otworzyła dzwi ...  Byłam skupiona na tym by zakończyć swój żywot . Otworzyłam małą szafeczke która znajdowała sie obok prysznica ,było  w niej dużo leków które chciałam pomieszać ,połknąć, zasnąć i już nigdy się nie obudzić jednak wiedziałam że to będzie powolna i bolesna śmierć . Zauważyłam na małym stoliczku obok zlewu żyletki chyciłam jedą do ręki i siadając n płytkach wpatrywałam się  w nią słyszałam coraz głośniejsze walenie w dzwi i głos trzech osób lecz w tamtej chwili  byłam skupiona na tej żyletce chciałam przyłorzyć ją do nad garstka i przeciąć żyły lecz strach zwyciężył, wywaliłam wszystkie leki na płytki a na nie żyletki  . Podeszłam do drzwi i otworzyłam je przed mną stała przerażona całą sytuacją Emma zapłakana mama i Kamil który gdy tylko otworzyłam drzwi przytulił mnie .
-Masz dla kogo żyć więc nawet o tym nie myśl-powiedział przerażony Kamil ściskając mnie coraz bardziej .



***************************************************

Nom i jak się podoba komentujcie .
Przepraszam za błędy :*
Mam nadzieję że ten rozdział się spodoba :*
Podrzucajcie pomysły w komentarzach .:-)
I kolejny rozdział już w piątek .
Bardzo przepraszam że tak późno ale wcześniej nie mogłam.
Zapraszam do CZYTANIA :* <3.         ~MISIEK :*

piątek, 19 września 2014

ROZDZIAŁ I







Brygida

dzisiaj mija czwarty dzień  od kiedy jestem w  domu mama co chwile podsówa mi coś do jedzenia pod nos ,brat z siostrą nie mają czasu by ze mną poraozmawiać ,a kiedyś mieliśmy ze sobą taki dobry kontakt no cóż Emma znalazła sobie chłopaka z którym była już od 4 lat planowali wspólne życie  , Kamil ciągle wychodził  z swoimi znajomymi ,nie nawidziłam uczucia samotności ale w tamtym czsie wolałam jednak pobyć sama . Mama po południu jak co dzień musiała iść do pracy zanim wyszła zdążyła mi krzyknąć że wróci po ósmej bo dzisiaj jej przyjaciólka ma urodziny . Nie miałam nic przeciw temu bo i tak wiedziałam że będzie dzwonić nawet w pracy co pół godziny . Gdy tylko zobaczyłam że moja mama wyjechała z garażu na ulice udałam sie do drzwi by zamknąć je na klucz ,po czym pobiegłam do swojego pokoju gdy tylko do niego wbiegłam miałam ochotę schować sie pod kocem przed światłem które raziło mnie bardzzo w oczy ,lecz podszełam szybkim krokiem do okna i zaciągnełam rolety po czym usiadłam na łóżku i  sięgnełam po swój telefon ,który leżał na małej szafeczce obok czarno-białej lampki . Oglądałam sobie na nim wspólne zdjęcia moje i moich przyjaciół ,było tam dużo więcej zdjęć z Michaelem ,Calumem,Ashtonem i Lukem co mnie zdziwiło bo myślałam ze mam więcej zdjęć z Lucy i z Elizą . Choć to nie miało najmniejszego sensu przyglądałam się tym zdjęciom kilka minut .Poczułam sie senna gdy spojrzałam na godzinę była godzina 16:34. Nawet nie wiem kiedy i odleciałam w krainę snów .Obudziło mnie gwałtowne walenie w drzwi bo nie można było tego nazwać pukaniem .Byłam zaspana i nie wiedziałam o co chodzi ,ale odrazu na myśl mi przyszło że naj prawo podobniej mój kochany braciszek Kamilek zapomniał po prostu kluczy do domu więc bez żadnego zastanowienia zbiegłam na dól i otworzyłam szybko drzwi . Oślepiało mnie światło wiec nic nie widziałam nagle poczułam jak coś mnie złapało za szyje wpychając do środka był to Harry ,chłopak naj wyraźniej był pod wpływem jakichś środków odurzających , bo miał strasznie czerwone oczy .
- Posłuchaj mnie tępa kurwo ja wiem czego chce i ja to dostane -chłopak krzyczał patrząc mi prosto w oczy powalając mnie na podłogę miał wyraźny  zamiar zedrzeć ze nie ubranie .
Krzyczałam najgłośniej jak potrafiłam lecz Joy zasłonił swoją jedną ręką moje usta w tym momęcie  ktoś wszedł do domu gdy Harry usłyszał czyjeś kroki wybiegł ,osoba która wtedy weszła do domu ruszyła w pogoń za Joyem. Byłam w szoku nie mogło do mnie dotrzeć co się stało .


Kamil


Zapomniałem wziąść swojego portfela z szafki kuchennej i musiałem sie wrócić do domu po niego bo z chłopakami robiliśmy zrzutę na prezent dla mojego przyjaciela . Gdy kos podwiózł mnie pod dom zauważyłem coś  niepokojącego drzwi od domu były uchylone przecież Brydzia od kąd wróciła do domu wcale z niego nie wychodzi gdy podszedłem bliżej usłyszałem krzyk . Gdy weszłem zobaczyłem szarpiącego sie z moją siostrą na podłodze Harrego Joya byłego chłopaka Brygidy gdy tylko chłopak szarpiący moją siostrę zauważył że jestem za nim natychmiast wstał i wybiegł, ruszyłem w pogoń za nim lecz był zbyt szybki i mi uciekł kiedy kos zobaczył że odpuściłem podbiegł do mnie i zapytał co się dzieje ,ale ja szybko się odwróciłem i poszedłem do domu by sprawdzić czy ten typek nic  nie zrobił Brygidzie . Kos nie wiedząc o co chodzi poszedł za mną. Jak tylko weszliśmy do domu kosa zamurowało na podłodze siedziałam zapłakana Brygida miała porozdzierane ubranie  , czerwoną szyje i posiniaczone ręce
-Bygida Brydzia słyszysz -krzyknełem kilka razy dotykając jej ramienia
-Nie dotykaj mnie zostaw mnie co ja ci zrobiłam !!!!!!!-krzyczała nie orietując sie że to tylko ja
-Brydzia to tylko ja Kamil nie masz sie czego bać on już uciekł spójrz  na mnie - gdy to powiedziałem podniosła głowę do góry i rzuciła mi sie na szyje wiedziałem że nie mogę jej teraz zostawić samej w domu.Pomogłem jej wstać i zaprowadziłem ją do kuchni .Trzęsła się jak ja gdy spierdalałem przed psem sąsiada w zeszłym tygodniu . Zaparzyłem jej herbate i na chwilę poszłem z kosem do salonu
-Stary nie ma chuja nie mogę iść na tą impreze do Maxa -poinformowałem przyjaciela
-Kurwa Kamil planujemy tą impreze od miesiąca nawet głupi koledzy twojej siory tam  będą ,a ty w ostatniej chwili się wycofujesz  -wykrzyczał z wyrzutem kos
-Ty na prawde nie widzisz w jakim stanie jest moja siostra nie mogę jej samej zostawić -poinformowałem przyjaciela z złością
-Jak chcesz bawić sie w niańke to spoko ale ja sie zaraz zmywam - powiedział przyjaciel bez względnie . Nie poznawałem go nigdy nie był takim egoistą . Wróciłem do kuchni i usiadłem na przeciwko Brygidy przez kilka sekunt siedzieliśmy w ciszy nagle odezwał sie kos
-Dobra stary ja spadam daj znać jak zmienisz zdanie -mrukną wychodząc
-Ta ta nara baw sie dobrze -mruknąłem sarkastycznie .
Zamknąłem drzwi za przyjacielem i powróciłem w miejsce wcześniejszego pobytu i usiadłem w te samo miejsce .
- Przepraszam -usłyszałem cichy pisk
-Ale za co ty mnie przepraszasz młoda- zapytałem nie rozumiejąc o co chodzi
- No bo przez mnie nie mogłeś iść na tą impreze -powiedziała z wyrzutem do samej siebie .
-Brygida jesteś moją siostrą przecież wiadomo że jesteś dla mnie ważniejsza niż impreza -powiedziałem z uśmiechem na twarzy - chodz lepiej obejrzymy jakąś komedie albo horror -po chwili dodałem
-Ty jak chcesz to se oglądaj -powiedziała- ja muszę pomyśleć jak ukryć szyję i posiniaczone ręce zanim mama wróci z pracy .
Zdziwiłem się że nie chciała nic nikomu o tym powiedzieć  ale zamierzałem uszanować jej decyzję i nikomu o niczym nie mówić. Usiadłem przed telewizorem i zaczełem coś oglądać nawet nie wiem co , byłem za bardzo przejęty tym o co chodziło Joyowi i czego on chciał od Brygidy co jak co ale wiedziałem że i ja i Emma musimy poważnie porozmawiać z młodą  i dowiedzieć sie o co tu tak na prawdę chodzi .Próbowałem sie dodzwonić do Emmy ale bez skutecznie pewnie była z tym swoim chłoptasiem nic do niego nie mam ale zaczynają mnie wkurwiać te ich cało dobowe spotkania . Postanowiłem zapytać Brygidy co tak na prawde sie stało  więc ruszyłem do jej pokoju ,wszedłem i przeraziłem sie tym co tam zobaczyłem jej pokój wyglądał jak ...  sam nie wiem jak to określić na pewno gorzej niż mój.
-Ja pieprze ogarneła byś tu -powiedziałem rozbawiony .-masz gorszy chlew nisz ja -dodając po chwili .
-Nom wiem jutro zacznę sprzątać -powiedziała jak by ją coś gryzło ale nie chciała nic powiedzieć o co chodzi -mama już nie długo powinna wrócić, - zamyśliła się przez chwilę- jak wróci powiedz że się źle czułam i położyłam się spać -dodała.
-Mała nie chcesz pogadać o tym co sie stało?-zapytałem troskliwie
-Nie chce o tym myśleć to jest zbyt bolesne powiem wam w odpowiednim momęcie -wyjaśniła przygnębiona -a i jak mama już wróci to idz na tą imprezę nie może cie na niej zabraknąć -dodała uśmiechając sie do mnie .
Dałem  jej buziaka w policzek i gasząc światło w jej pokoju opuściłem go . Była już 20:46 wiedziałem że nasza mamuśka zachwile wróci dlatego ogarnełem  sie by iść na imprezę do Maxa ale czekałem aż mama wróci
- Jest ktoś w domu -po chwili usłyszałem że ktoś wszedł do mieszkania .
-Oooooooo cześć mamuśka słuchaj mała śpi bo się źle czuła a ja spadam do Maxa spróbuje sciągnąć na 5 rano -powiedziałem wesoło .
-No dobra a nie wiesz na którą do domu ściągnie twoja bliźnia dusza?-mama zapytała humorystycznie
-Emma ??????!!!!!!!!!nie wim do 23 powinna zdążyć to ja lecę pa -powiedziałem  zabierając ze sobą kluczyki od samochodu i swój portfel po czym wyszedłem zamykając za sobą drzwi.





******************************************************
Nom i jakie wrażenia mam nadzieję że się podoba .
Proszę bardzo proszę o komentarze plose :-)
Jakaś mała podpowiedz co ma się dziać a może hejcik .
Wszystko tylko proszę komentujcie.
Kolejny rozdział w piąteczek
                                     
ZAPRASZAM ~Misiek :*


wtorek, 16 września 2014

PROLOG






Brygida

Wczoraj wróciłam do domu z osrodka leczacego uzależnienia ,czuje sie strasznie  ponieważ wszyscy w domu zachowują sie jakby sie nic nie stało, przecież już każdy do słownie każdy wie o tym co sie stało, że wylądowałam na odwyku lecz nikt nie wie dlaczego. Wszyscy uważali mnie zawsze za bardzo grzeczną posłuszną dobrz uczącą sie nie wdającą sie w zamieszki dziewczynę. Lecz nikt tak na prawde nie wiedział co sie ze mną dzieje ,od śmierci mojego taty nic nie było takie samo jedyne wsparcie miałam w przyjaciołach .lecz w moim życiu wydarzyło sie wiele , jak to można przewidzieć w pewnym momęcie pojawił sie chłopak fajnie nam było razem lecz on miał swoją przeszłość z której nie wyciągną żadnej nauczki , z początku gdy namawiał mnie do zapalenia papierosa ja odmawiałam ,ale z czasem uległam . Potem było piwo ,wódka na imprezach, opuszczanie lekcji ,aż doszło do narkotyków, potem różne skrenty po których  był odlot do innej rzeczywistości . W pewnym momęcie straciłam nad tym wszystkim kontrolę.Byłam tak jak by pieskiem na smyczy Harrego wystarczyło ze on tylko "zagwizdał" a ja już za nim leciałam  . Chodziliśmy razem na wiele dziwnych imprez które ledwo sie rozkręciły a już policja wszystko rozwalała nie raz i nie dwa byłam spisana i odwieziona do domu . Mama ledwo zawału nie dostawała, dawała mi różne szlabany a ja i tak je łamałam ,chciałam się odciąć od mamy i być bezograniczeń. Moi przyjaciele wiele razy mnie upominali że, Harry  chce mnie tylko wykorzystać  jak to określił Ashton 
-Bo skączyły mu sie dziunie do pukania .
Ale ja nie miałm naj mniejszego zamiaru którego kolwiek z nich słuchać wiedziałam wszystko o wiele lepiej od nich . Przecież do niczego mnie nie zmuszał sama chciałam zapalić ,wipić,wciągnąć  . Harry zawsze mi powtarzał że, my nic złego nie robimy  . Kochałam go nie chciałam by mnie zostawił wiec robiłam to co on i byłam mi obojętna opinia innych czy będą mnie wyzywać od ćpunów czy od narkomanów , w tamym momęcie zależało mi jedynie na opini Harrego ,Harry był dla mnie dniem,nocą,śniadaniem ,światłem, powietrzem ... dosłownie wszystkim po woli zaczynałam zapominać kim ja tak na prawde jestem, co ja robię i dlaczego  to robie . W dniu gdy postanowiłam sie leczyć wszystko przebiegało tak samo  kolejna impreza u znajomych Joya piwo ,koks ,skręty nagle  Harry złapał mnie za rękę i zaczą mnie prowadzić na górę otworzył pierwsze drzwi po prawej i mnie tam wciągnął poczym przysunołsie do mnie i zaczeliśmy się całować,całowaliśmy sie namięnie i co raz szybciej , nagle Joy zaczoł rospinać moją koszulę wtedy odepchnełam chłopaka lecz on przysunął sie ponownie 
-Sama wiesz po co tu przyszłaś-powiedział chłopak i ponowił swoje poczynania 
- Nie chcę zostaw mnie ,puść - kszyczałam mając nadzieję że , ktoś mie usłyszy . 
Chłopak wcale się nie przejmował moimi krzykami i kontynułował swe poczynania rozdzierając mi bluzkę .W pewnym momęcie kopnełam chłopaka w krocze przez co sie ugioł i mnie puścił. Korzystając z okazji podbiegłam do drzwi chcąc uciec jednak chłopak zdąrzył mnie złapać Joy pociągną mnie za rękę przez co sie odwróciłam Harry wtedy uderzył mnie tak że sie przewróciłam . Leżałam udając że jestem nie przytomna chłopak widząc to uciekł chwile po jego ucieczce pozbierałam się kierując się do wyjścia nikt nie załuważył w jakim stanie jestem ponieważ wszyscy byli odurzeni koksem i innymi świństwami skierowałam sie do domu, po drodze odczówałam ból rąk i twarzy . Gdy doszłam do domu musiałam zapukać bo nie miałam ze sobą kluczy .Otworzyła mi mama gdy mnie zobaczył od razu sie przeraziła moim stanem i zabrała mnie do szpitala . Okazało się ze miałam złamany nos . Po tym wydarzeniu podjełam 8 miesięczne leczenie w tym ośrodku.


*****************************************************
O tak dodałam prologa z góry przeprszam za błędy ortograficzne jak i interpunkcyjne .
Mam na dzieję że się spodoba .
Komentujcie i piszcie co kolwiek negatywne komentarze przyjmę na gołą klatę .
Postaram się dodawać rozdziały co piątek .
Nom i to na tyle piszcie co się wam podobało a co nie .
Pozdrawiam wszystkich .