piątek, 21 listopada 2014
ROZDZIAŁ IX
Brygida
One ,one,one
Ciągle po głowie chodziło mi po głowie kim mogą być te ''ONE" i w czym ''ONE '' mogą mi pomóc kos był tajemniczy gdy przekazywał mi numer do nich ale potem całą drogę gdy mnie odwoził do domu ,nie chciał mi zdradzić do kogo tak w ogóle jest ten numer , jedyne co mi zdradził to powiedział na koniec że mieszkają na mojej dzielnicy .
Postanowiłam wycisnąć ten numer i pod niego zadzwonić , pierwszy sygnał , drugi sygnał ,trzeci syg...
- Halo ! - krzykną jakiś dziewczęcy głos po drugiej stronie -kto mówi ?
-Ja ja... jestem od kosa - wydusiłam z siebie przypominając sobie co powiedział kos gdy dawał mi ten numer
Po drugiej stronie słyszałam jakieś szepty w stylu "Ej od kosa dzwoni '', " co jej mam powiedzieć" , itd. No i jeszcze wychwyciłam chyba wszystkie przekleństwa jakie tylko świat słyszał , no dobra dobra ! Ja święta nie jestem ale to już przesada .
- Dobra kos mówił że mieszkasz na tej samej dzielnicy co i my więc przyjdź pod 444 to numer bloku i zadzwoń pod dziewiątkę i tak dla pewności podasz hasło "kos to palant " pasuje ?- nie czekała na odpowiedz - widzimy się o dwudziestej drugiej , i ubierz się trochę luźniej , to na razie .
Bardzo miła osoba ,pomyślałam i wzięłam się do swoich codziennych czynności w końcu dopiero 14:36 Więc wybiorę się do przyjaciół bo w domu już zdążyłam sprzątnąć a po za tym obiecałam im że ich odwiedzę. Moim głównym celem była łazienka ale przed łazienką mój azyl w którym panował istny chaos ,ale jak stwierdziłam sprzątnę potem wybrałam jakieś dresy z bardzo fajnymi wzorkami i do tego jakąś wielką koszulkę , w prost kocham wielkie koszulki może to też i dla tego ją wybrałam . W łazience nie zeszło mi za długo ,zrobiłam sobie tylko lekki makijaż i wyszłam z niej i poszłam zjeść coś na szybko po czym zabrałam większą bluzę Kamila i poszłam na piechotę do przyjaciół stwierdziłam że dwa kilometry spaceru jeszcze nikomu nie zaszkodziło . Było ciepło lecz wiedziałam że jak będę wracać do domu to się trochę ochłodzi po to też zabrałam ze sobą bluzę , nie zdążyłam się obejrzeć i stałam już pod domem przyjaciół . Zapukałam do drzwi raz i drugi i trzeci i ... . W końcu zdecydowałam się zadzwonić do któregoś mieszkańca tego domu pierwsza osoba do której zadzwoniłam to Lucy ,pierwszy sygnał , drugi ,trzeci ,i ta jej zajebista sekretarka . Kolejna osoba Luke pierwszy sygnał,drugi , trzeci ...
''Tak tak Brygida łudź się że ktoś odbierze pewnie śpią jak zdechłe psy '' powiedziałam sama do siebie . ''Dobra kolejna osoba która i tak pewnie nie odbierze ale warto spróbować '' tym razem tylko pomyślałam ''Cal !'' krzyknęłam '' no ten to powinien odebrać '' pomyślałam . Pierwszy sygnał ,drugi ,trzeci ... . Zaczynało mnie to drażnić że nikt nie odbiera . Ale próbowałam dalej w końcu już tylko dwie osoby zaczęłam sobie losować . Michael ,Elaiza ,Michael , Elaiza ... . Wypadło na Michaela . Pierwszy sygnał ,drugi ,trze...
- Halo - usłyszałam zachrypniętego Michaela
-No nareszcie ktoś odebrał -odpowiedziałam
- Co tam Brydzia chcesz ?- zapytał chyba jeszcze spał
- A nic wiesz znalazłam sobie nowe hobby -powiedziałam - stanie przed drzwiami waszego domu , wiesz jakie to ciekawe ? - udałam zainteresowanie
- Co ?! Już idę ci ... kurwa !! Cholera ał Jebany Calu-m musiał... już idę ci otworzyć -krzykną i się rozłączył.
Co jak co ale spodziewałam się tego że i Michael nie odbierze a jednak nie nie doceniam go. Nie musiałam długo czekać aż mi Michael mi otworzy drzwi . A gdy już otworzył to łał no no ciało to on ma niezłe ,jeszcze nigdy go nie widziałam bez koszulki tylko w samych spodenkach
- Cześć , wejdź , ja pójdę tylko coś pójdę na siebie założyć - przywitał mnie
- Nie musisz możesz zostać i tak - wyszczerzyłam się . Przez co chłopak podszedł do mnie i złapał za dwie ręce .
- Muszę ci coś powiedzieć - spoważniał
- Kurwa ! Clifford gdzie jest Hood - usłyszeliśmy krzyk Elaizy , przez co Michael odsunął się od mnie - powieszę tego chuja za jaja na latarni ... o cześć Brygidka . No gdzie on jest ! - ciągle krzyczała
- Wczoraj z Luke-em i Lucy pojechali na ten zjazd nie pamiętam dokładnie co to za zjazd .-odpowiedział
- Znowu ten debil użył mojej szczoteczki do zębów!-krzyknęła
-A skąd wiesz że to on ? - wtrąciłam się
- Bo tylko ten ... bo tylko on - powiedziała uspakajając się - zostawia szczoteczki pod prysznicem . Szkoda tylko że bierze nie swoje szczoteczki - powiedziała już mniej wściekła.
-Wyżyjesz się na nim jak wróci - uśmiechnęłam się
- A Ashton gdzie jest ?- zapytała z przejęciem
-Mówił wczoraj że coś musi załatwić -odpowiedział kierując się na górę - zaraz przyjdę - dodał z szczytu schodów . Elaiza upewniła się czy już wszedł do pokoju i zaczęła .
-Co się stało coś z jego mamą ?-zaczęła pytać przerażona
-Spokojnie . Właśnie z jego mamą lepiej organizm zaczął walczyć z chorobą i są szanse że zwalczy to -odpowiedziałam dokładnie i spokojnie
- Nawet nie wiesz jak mi ulżyło ,od wczoraj go nie widziałam - odpowiedziała z wyraźną ulgą na twarzy - musimy pogadać ale nie dziś bo się śpieszę - powiedziała zabierając torebkę z fotela w salonie . Kiwnęłam głową na znak że rozumiem i pożegnałam się z nią , usiadłam sobie na fotelu na którym wcześniej leżała torebka Elaizy włączyłam TV i zaczęłam oglądać jakieś edukacyjne rzeczy o zwierzętach między innymi ja się rozmnażają .
- Może my też się porozmnażamy ? - zapytał Michael z wielkim uśmiechem na twarzy .Na jego słowa wywróciłam oczami i udawałam że tego nie słyszałam
- No dobra dobra nic nie mówiłem , chcesz coś do picia ?- zapytał
- Wody jak możesz . - odparłam
- Oczywiście dla ciebie wszystko- zapewnił.
Siedzieliśmy razem jak zwykle kilka godzin ,piliśmy sok ,jedliśmy i rozmawialiśmy . O czym ? . Jak zwykle o wszystkim i niczym , nawet o tym rozmnażaniu i stwierdziliśmy że nasze dzieci były by śliczne . Potem do domu wróciła Elaiza i Ashton prawie równocześnie , ale nie rozmawiali z nami za długo ,jeden za równo jak i drugi byli zmęczeni było to widać . Elaiza położyła się na kanapie przed telewizorem i przysnęła , a Ashton był tak miły że zaniósł ją do jej pokoju , muszę przyznać że razem wyglądali słodko i pasowali do siebie i nawet zauważyłam że Ashton-owi Elaiza nie jest wcale obojętna , on chyba do niej też coś czuł . Potem już ani ona ani on nie schodzili na dół
- Michael ? Która jest godzina - zapytałam wyglądając za okno w salonie było już ciemno
- Za pięć dziewiąta - odpowiedział
- Muszę wracać do domu bo będą się martwić - odpowiedziałam odwrócona do niego tyłem, nadal stojąc przy oknie . Nagle poczułam czyjeś ręce na swoich biodrach , ale wiedziałam że to Michael więc nawet nie zareagowałam , przyjaciel położył swoją brodę na moim ramieniu i wyszeptał mi prosto w ucho
-Odwiozę cię - powiedział tak delikatnie i czule że po całym ciele przeszły mnie bardzo przyjemne ciarki
-Dziękuję . Ale nie chcę ci robić problemu -odpowiedziałam równie cicho jak on kładąc swoje ręce na jego dłoniach
- Nie jesteś problemem i nigdy nie będziesz - odparł zabierając mi kosmyk włosów z twarzy i chowając mi go za uchem . Zmarszczyłam czoło podejrzewając go o coś czego nigdy bym się po nim nie spodziewała
- Muszę ci coś wyznać . To jest naprawdę ważne ale...no ...to jest trudne... boje się że ... jak co to powiem to już się do mnie nie odezwiesz- zaczął się jąkać
- Spokojnie nic nie jest aż tak straszne bym się do ciebie przestała odzywać - uśmiechnęłam się do niego , obracając się do niego przodem , staliśmy twarzą w twarz , i w tedy wróciły do mnie uczucia jakimi darzyłam Michaela przed tym gdy Harry zawrócił mi w głowie , przypomniało mi się wszystko gdy nawet prawie byliśmy parą .
- No bo... powinienem ci to powiedzieć już dawno . Bo widzisz ... no dobra Powiem prosto o co chodzi . Kocham cię od dawna ale nie miałem ci tego jak powiedzieć próbowałem ale ... no sama wiesz - wydusił z siebie ,a ja zawiesiłam się przy ''kocham cię '' prowadziłam krótki monolog z samą sobą
--On mnie kocha
-- no nie co ty !?on to powiedział do spłuczki toaletowej ! No to jest jasne że cię kocha debilko tyle razy się do ciebie przystawiał !
-- Ale jak to możliwe przecież
-- weź ty mu coś odpowiedz on stoi i patrzy ci w oczy kretynko !
Ocknęłam się spojrzałam na poważnego Michaela spuściłam głowę i podniosłam patrząc prosto w oczy chłopaka
- Michael ja... ja ... ja też cię kocham też chciałam ci to powiedzieć ale potem pojawił się Harry i - poczułam że po policzku spływa mi łza , Michael złapał moją brodę po czym otarł łzę swoim kciukiem
- Tak wiem ten chuj wszystkich nas wykiwał -powiedział i przytulił mnie mocno do siebie ,potrzebowałam tego uczucia bliskości potrzebowałam go . Spojrzeliśmy na siebie zbliżając do siebie nasze usta ,wreszcie złączyliśmy je w namiętnym pocałunku nie chcieliśmy się odrywać od siebie ale zaczęło nam brakować tlenu ,w końcu znaliśmy już prawdę
- Wiesz co ?- zapytałam
-Słucham. - odpowiedział skupiając swoją uwagę wyłącznie na mnie
- teraz możemy pomyśleć o tym rozmnażaniu -uśmiechnęłam się . A Michael zaczął się śmiać i przytulił mnie do siebie
- Teraz tak . Bo teraz jesteś moja -wyszeptał i ponownie mnie pocałował
- Michael która jest godzina ?- zapytałam nadal się do niego przytulając
- za dwadzieścia dziesiąta - odparł wyciągając telefon z kieszeni
-Jak to szybko zleciało - odparłam
- Yhym - mrukną
- Mam do ciebie mały interes . -powiedziałam
- Słucham cię skarbie - powiedział przez co się zarumieniłam
- Widzisz umówiłam się dzisiaj na dziesiątą z ... kumpelami - zawahałam się czy aby na pewno mogę to tak nazwać - i nie chciała bym się spóźnić ...
- Spokojnie podwiozę cię ,leć po bluzę a ja pójdę po kluczyki do samochodu -przerwał mi .- już chodź jedziemy a dokładnie gdzie chcesz jechać - zapytał wychodząc z kuchni
- Na moją dzielnicę blok czterysta czterdzieści cztery -zakomunikowałam
-Ok . A potem jak wrócisz do domu ? - zapytał troskliwie
- Podejrzewam że przyjedzie po mnie Kamil albo Mama ...
- Albo twój kochany chłopak - ponownie mi przerwał
- Tak . Albo mój kochany chłopak - potwierdziłam .
Jechaliśmy bardzo wolno a bynajmniej jak na Mika , gdy dojechaliśmy otworzyłam drzwi i chciałam wysiąść ale cofnęło mnie z powrotem do samochodu gdy poczułam zimny powiew powietrza zamknęłam drzwi założyłam bluzę brata i zasunęłam ją pod szuję po czym przytuliłam Michaela i podziękowałam mu krótkim całusem
- Jak by co to dzwoń - powiedział
-Dobrze Misiu zadzwonię - zapewniłam
- Ej no nie jestem taki gruby -zaprzeczył
- Ale jesteś słodki pa - odparłam . Zamknęłam drzwi i podbiegłam pod blok . Czekając aż Mik odjedzie ,gdy odjechał zadzwoniłam pod dziewiątkę
-O co chodzi ?- ktoś zapytał
- ''kos to palant'' - odpowiedziałam hasłem które mi wcześniej podano
- Wchodź .- odpowiedziała osoba po drugiej stronie. Weszłam kierując się na górę nie byłam pewna czy dobrze robię ale przecież ''ONE'' znają kosa , postanowiłam zaryzykować . Ustałam przed drzwiami numer 9 i zapukałam do nich
- Kto tak ?- ktoś zapytał
- ''kos to palant '' - podałam ponownie hasło dla pewności
- Wchodź - odpowiedział ktoś za drzwi
Więc weszłam .
-------------------------------------------------------------------------
Oto 9 Rozdział
Przepraszam za błędy
Mam nadzieję że się spodoba
niedziela, 16 listopada 2014
ROZDZIAŁ VIII
Brygida
Ashton bardzo mi przez kilka tygodni ogólnie pomaga , podwozi mnie do szkoły , i w sprawie Kuby też zaczął trochę ogólnie szperać i go trochę śledzić . W szkole wszyscy przez jakiś tydzień co prawda patrzyli na mnie i unikali mnie jak jakąś trędowatą , ale ogólnie po miesiącu zaczęli mnie traktować normalnie no prawie , bo nadal ,słyszę za plecami obraźliwe docinki na mój temat ,idzie się przyzwyczaić . A po za tym nie wiem jak ale chodzę do klasy z swoją dawną klasą , najgorsze jest to że muszę napisać jakieś egzaminy nadrabiające tamten rok nauki . Każdą możliwą chwilę poświęcam na naukę bo za już !! Za trzy dni mam te właśnie egzaminy ,nie mam dużo zaległości bo ogólnie dożo materiału który mam nadrobić przerabiałam na dodatkowych zajęciach ,zanim rzecz jasna zaczęłam się spotykać z Harrym, bo potem to się stało jak się stało . Akurat dzisiaj po powrocie z szkoły wzięłam się do nauki , nikt mnie nawet o nic nie prosił chyba ze względu na ten egzamin , i tak cały dzień nie jest źle bo dużo umiem więc bez problemu zaliczę ten cały test .
Leże sobie na łóżku i czytam wszystko chyba już dwudziesty piąty raz coś czuję że będę recytować całą zawartość podręczników szkolnych . Tik tak . Z nauki wyrwał mnie dźwięk przychodzącego sms-a .
Lucy :)
Hej masz może ochotę na małą imprezę
Do Lucy
Nie mogę muszę się uczyć do egzaminu mam mało czasu . Może kiedy indziej :)
Lucy :)
Co?! jaki egzamin ?!
Do Lucy
Ten nadrabiający zeszły rok . Tylko ja go piszę spokojnie . Baw się dobrze :)
Lucy :)
A ten . Szkoda bez ciebie nie ma zabawy :( . Ale przysięgam uchlam się za ciebie :D
Do Lucy
Miłej zabawy :)
Lucy jest szaloną dziewczyną i przede wszystkim inną niż wszystkie , lubi szaleć i podrywać chłopaków w swój nie typowy sposób ,jednego szturchnie ,drugiemu sprzeda klapsa w tyłek , a z trzecim się całuje po pięciu minutach znajomości , to właśnie jest cała Lucy . Miałam ochotę na jakąś rozrywkę ale na pewno nie była to ochota na uchlanie się , a z resztą i tak już było późno . Pozamykałam książki i złożyłam je na biurku , po czym udałam się do łazienki by się przebrać w piżamę i ogólnie w celu ogarnięcia się . Wyszłam z pod prysznica ubrałam piżamę i chciałam iść do pokoju ale zatrzymało mnie pukanie do drzwi
- Kurwa kto taki czasowy?! - wysyczałam sama do siebie .
Podeszłam do drzwi i wyjrzałam przez małe okienko które było obok drzwi ,mogłam się tego spodziewać . Otworzyłam drzwi i wpuściłam Kamila i Kosa do środka . Kos ciągną zalanego w trupa Kamila do środka '' Nieźle zabalował '' pomyślałam i pomogłam kosowi zaprowadzić pół przytomnego brata do pokoju
- Dzięki że mu pomogłeś dotrzeć do domu - podziękowałam kosowi
- Nie ma za co on by mnie też podrzucił do domu - odpowiedział pewien siebie
- Czym on się tak schlał ?- zapytałam zdziwiona
- Za dużo by wymieniać powiedzmy tak kilkadziesiąt litrów w siebie wlał - powiedział uśmiechnięty
- To akurat widać - także się uśmiechnęłam
- Muszę z tobą pogadać ,ale teraz nie mam czasu , masz może jutro po szkole czas ?- zapytał
- Nie bardzo bo mam egzamin nadrabiający za kilka dni i z czasem cienko - odparłam
- A kiedy masz ten egzamin?- zapytał
- Za trzy dni -odparłam
- To w piątek już po tych egzaminach przyjadę po ciebie do szkoły i pojedziemy do kawiarenki ok?- zapytał
- No ok nie ma sprawy
- Tylko wcześniej powiadom mamę że po szkole wybierasz się gdzieś ze znajomymi czy coś bo słyszałem że co dziennie cię odbiera po zajęciach -powiedział
- Ok
- No to do piątku.-powiedział i zamkną za sobą drzwi
''KOS CHCE SIĘ ZE MNĄ SPOTKAĆ '' . Byłam ciekawa w jakiej sprawie chce ze mną rozmawiać
-+--+-
Dzień egzaminu strasznie się nim denerwuje ale nie mam czym w końcu wszystko umiem więc nie jest źle Przyjaciele dotrzymywali mi towarzystwa aż do dzwonka po dzwonku każdy tylko mnie przytulił i po prostu jak to po dzwonku musieli iść na lekcje . A ja na sale egzaminacyjną .
Już po egzaminie to były najgorsze 5 godzin w moim życiu byłam strasznie zestresowana jednak jestem bardziej niż pewna że zaliczyłam ten test ,po nim zdążyłam jeszcze na Historie . Gdy tylko weszłam do klasy i przeprosiłam za spóźnienie ,usiadłam do swojej ławki za Lucy , brunetka nie potrafiła wytrzymać i się do mnie odkręciła
- I jak ci poszło ?- zapytała tak cicho bym tylko ja to słyszała
- Dobrze . Na pewno zaliczę - odparłam
- To super - pisnęła odwracając się do tablicy i od razu zaczęła pisać coś na telefonie
Nie mogłam się skupić na tej lekcji ani trochę bo jak nie Lucy to Calu-m albo Luce szturchali mnie w plecy i wypytywali o różne rzeczy a mianowicie o egzamin . Trrrrr . Rozbrzmiał głośny dzwonek na przerwę , to była nasza ostatnia godzina lekcyjna wszyscy z hukiem wyszli z klasy oprócz mnie i Lucy , pooli się spakowałyśmy i wyszłyśmy z klasy . Kierowałyśmy się do wyjścia gdzie czekała na nas cała nasza zgraja . Wyszliśmy z szkoły i zaczął się temat przeprowadzki do nich i jak to Luca określił ''Dzisiaj trzeba coś jebnąć '' wnioskowałam że chodzi mu o upicie się ,lecz jakoś jeszcze po ostatniej imprezie mi w głowie huczało . Ogólnie staliśmy przed szkołą i rozmawialiśmy o wszystkim
- Może pojedziemy teraz do jakiejś kafejki ?- w końcu rzucił Calu-m
- Ok może być ale ty płacisz - zadrwił Michael
- Chyba cie pojebało !?- krzyknął Hood - składamy się kurwo !- dodając po chwili
- Ja nie mogę dzisiaj umówiłam się -powiedziałam przez co wszyscy zwrócili na mnie uwagę
- Z kim ? -zapytała zdziwiona Elaiza
- Z kosem chciał ze mną o czymś porozmawiać -wytłumaczyłam
- Pogadać? To tak to się teraz nazywa ?- Stwierdził Luce
Spojrzałam na niego mrożącym wzrokiem i uderzyłam z całej siły w tył głowy
- Kurwa to boli !- krzykną łapiąc się za tył głowy
- To miało boleć . - odpowiedziałam
- Należało ci się Hemmings -Zaśmiał się Michael
- Ty już nic lepiej nie mów Clifford - warkną Luce
Jeszcze przez chwilę tak staliśmy do puki nie zobaczyłam że pod szkołę zajeżdża kos
- Ja lecę spotkamy się jutro wpadnę do was jutro -krzyknęłam kierując się w stronę samochodu kosa
- Na rzazie !- krzyknęli wszyscy razem .
Podbiegłam do samochodu kumpla mojego brata i przywitałam się z nim .
Jechaliśmy w całkowitej ciszy na szczęście nie długo bo kafejka była całkiem nie daleko szkoły . Weszliśmy do środka i usiedliśmy przy pierwszym od wejścia stoliku.
- Co ci zamówić?- zapytał
- A co polecasz ?-odpowiedziałam pytaniem
- Kawę i czekoladowy kicz -odpowiedział z szerokim uśmiechem na twarzy
- Czekoladowy kicz ?-zapytałam
- To jest taka babka przekładana czekoladową masą i polana czekoladą- odpowiedział. Od razu było widać że bywa w tym miejscu często
- No to niech będzie ta kawa i ten kicz -odpowiedziałam . Kos poszedł złożyć zamówienie a ja wyjęłam telefon i zaczęłam przeglądać nie odebrane połączenia od Kamila dzwonił dwanaście razy zaczęłam się zastanawiać czego on od mnie mógł chcieć postanowiłam oddzwonić
Pierwszy sygnał,drugi sygnał
- Gdzie ty jesteś ja tu umieram ?!- krzyknął do słuchawki skacowany Kamil
- Trzeba było tyle pić ?- zapytałam spoglądając na siadającego na przeciw mnie kumpla Kamila
- Jak ja się w ogóle wczoraj w domu znalazłem ?!-krzyknął ponownie
- Kos cię przyciągną do domu a raczej twoje zwłoki -zaśmiałam się przez co i kos się roześmiał
- Z kim ty jesteś z kosem!?-zapytał - daj mi tego dekla do telefonu - dodając po chwili . Podałam telefon kosowi z zaczęłam się wsłuchiwać w ich rozmowę
- Stary ty się schlałeś gorzej niż ja u Max-a - zaśmiał się kos- trudno było nazwać twój stan -odpowiadał na jego pytania jak mniemam- nie wiesz wcale ! Tylko podrywałeś słup elektroniczny twierdząc że ma takie szczupłe nogi - powiedział przez co zaczęłam się chaotycznie śmiać- dobra stary pogadamy później nara- kos miał najwyraźniej już dość skacowanego Kamila i się rozłączył. Chwilę siedzieliśmy w ciszy i zajadaliśmy się kiczem
- No to mów o czym chciałeś ze mną porozmawiać?-zapytałam w końcu
- No wiesz no chodzi o ... no... kurde ... pamiętasz jak ...-zaczęłam się domyślać do czego zmierza - no pamiętasz jak Harry ...
- Tak pamiętam .- przerwałam mu
- No właśnie ,mam dla ciebie propozycję -powiedział
- A cóż to za propozycja ?-zapytałam
- Trzymaj zadzwoń pod ten numer i powiedz że jesteś od kosa-powiedział- one ci wszystko wytłumaczą . Wpatrywałam się w kartkę z numerem po czym schowałam go do kieszeni
- One znają się na takich sprawach i na pewno ci pomogą -dopowiedział obserwując mnie uważnie
- Ok a nie możesz mi powiedzieć chociaż o co chodzi ?- zapytałam
- One ci wszystko wytłumaczą -odpowiedział- idę zapłacić a ty idź już do samochodu muszę cię odwieść do domu - dodał po chwili
Poszłam więc do samochodu i rozmyślałam o co może chodzić ale skoro ONE mają mi pomóc to warto za ryzykować .
-------------------------------------------------------------------------------------------
Jest ósmy rozdzialik
Mam nadzieję że się spodoba
Przepraszam za błędy
A kolejny rozdział będzie wtedy kiedy będzie trudno mi powiedzieć kiedy dodam
~MISIEK:*<3
piątek, 7 listopada 2014
ROZDZIAŁ VII
Brygida
- Mamo ?mam do ciebie pytanie - powiedziałam schodząc ze schodów na parter
- Słucham cię Brygidko .- powiedziała siadając na kanapie w salonie .
Sięgnęłam po pilot od telewizora i ściszyłam go
- No bo widzisz tyle czasu już minęło - Ciągnęłam spoglądając raz na nią a raz na stolik przed kanapą- minęło już tyle czasu nie mogła bym wrócić do szkoły ?-po chwili dokończyłam .
Mama przez chwilę wahała się nad odpowiedzią ,wiedziałam że czegoś się obawia , ale przecież nie mogłam całego życia też spędzić w domu ,chroniona przez brata i mamę ,bo Emmy to praktycznie nie było w domu wracała na wieczór i od razu spać .
- Brygida , masz 18lat ja nie mogę ci tego zabronić - powiedziała spokojnie - Ale na początku mieszkasz tu taj ,w domu co najmniej przez miesiąc ,chcę mieć pewność że na pewno się w nic nie wplączesz .
Zaskoczyła mnie tą odpowiedzią totalnie ,byłam pewna że będzie mi mówić coś w stylu ''to jeszcze za wcześnie '' i tym podobne rzeczy . A tu takie zaskoczenie
- No to skoro chcesz wrócić do szkoły to ja pojadę pozałatwiać dokumenty z tym związane u dyrektora , mam nadzieję że liczysz się z tym że będziesz musiała powtarzać rok ?- zapytała kobieta patrząc na mnie z zupełną powagą w oczach.
- Tak . Zdaje sobie z tego sprawę - Odpowiedziałam z lekkim uśmiechem na twarzy .
Byłam przygotowana na to że będę musiała powtarzać rok ,chyba że jakimś dziwnym fartem pozwolili by mi chodzić do kolejnej klasy czyli do mojej dawnej klasy ,ale to musiał by być naprawdę jakiś cud
-+--+-
I znowu sama w domu tym razem postanowiłam zadzwonić do Lucy by przyjechała chyba że była by zajęta . Pierwszy sygnał nic drugi nic trzeci nic czwarty i sekretarka
Tu Lucy ta taka fajna i szalona laska nie mogę teraz rozmawiać zadzwoń później
- Halo!!! Kto mówi ? Brygida !?-krzyczała najwyraźniej się śpieszyła
- Hej . Tak to ja masz może czas - zapytałam
- No jeszcze chwilkę mam!- krzyknęła do słuchawki jak bym była głucha - No to o co chodzi mów .- dodała po chwili trochę ciszej
- Chciałam się zapytać czy może miała byś ochotę wpaść na herbatę czy coś? -odpowiedziałam pytająco
- Z chęcią bym wpadła ale muszę coś załatwić na mieście ,ale obiecuję jak wszystko załatwię to wpadnę !- znów krzyknęła do słuchawki
- Ok. To jak by co to zapraszam . Przy okazji porozmawiamy . To pa do zobaczenia - rozłączyłam się i położyłam na kanapę przed telewizorem jak zdechły pies .
Miałam dużo czasu na rozmyślanie nad życiem ,już nie chciałam się zabić ,ale jednak czegoś mi brakowała w życiu czegoś co doprowadzało mnie do płaczu . W tym czasie akurat zaczęłam sobie przypominać wszystkie chwile spędzone z Harrym , kiedyś tak bardzo go kochałam chociaż nadal darzyłam go jakimś uczuciem ale nie mogłam tego nazwać miłością , nie wiem jak to można nazwać to uczucie bez nazwy . Kiedyś uwielbiałam nasze spotkania , teraz nawet najmniejsza myśl o nim budziła we mnie uczucie bez nazwy . Nie chciałam rozdrapywać starych ran i postanowiłam zająć myśli czymś innym ,obejrzałam się za siebie czysto czyli na pewno nie będę dziś sprzątać . W końcu włączyłam telewizor i skakałam z kanału na kanał ''Nic nic nic nie ma '' mówiłam sama do siebie . Postanowiłam włączyć swój ulubiony kanał BBC Entertainment , akurat leciał jakiś ciekawy wywiad na temat czy oby na pewno wampiry nie istnieją ,i po tym całym wywiadzie bałam się normalnie ruszać z miejsca bo bałam się czy mnie ktoś oby nie chce łaknąć mojej krwi , przełączyłam na kolejny kanał i akurat leciała jakaś wpadająca w ucho piosnka jak się potem okazało była to Meghan Trainor - All About That Bass , teledysk był dwa razy lepszy od razu pokochałam tego czarnoskórego grubaska a jego szpagat mnie rozwalił od środka . Tak siedziałam przed tym ekranem i śmiałam się do niego z mojego zaciekawienia wyrwał mnie dźwięk mojego telefonu , bez zastanowienia chwyciłam telefon i odebrałam nie zwracając uwagi na to kto dzwoni
- Halo! - krzyknęłam
- Hej . Załatwiłam już wszystko zaraz do ciebie zajadę - usłyszałam głos Elaizy a w tle jakiś męski głos
-W ekspresowym tempie - zaśmiałam się
- A co. Ja na randkę myślisz pojechałam do sklepu motoryzacyjnego ?- odpowiedziała pytająco
- Dobra pogadamy jak przyjedziesz .
- Ok !- krzyknęła ponownie do słuchawki
Ta dziewczyna jest dla mnie nadal tajemnicą, była w sklepie motoryzacyjnym ? Po co , no chyba że któremuś z tych leni się nie chciało jechać po część do samochodu czy coś i wysłali po to Elaize . Chyba że znowu coś kombinuje sama coś zmontować . Podniosłam się z kanapy i ruszyłam do kuchni w zamiarze wstawienia wody na herbatę . Stałam przy blacie kuchennym i bujałam się do przodu i do tyłu z zamkniętymi oczyma .
- Jesteś gorszym kierowcą niż ja !!!- usłyszałam znajomy mi głos męski ,i trzask drzwiami przez co wyrwałam się z transu
- Przesadzasz nawet się nie rozpędziłam. - powiedziała Elaiza wchodząc do kuchni i kiwając głową w geście przywitania się ze mną
- Kurwa !!dwieście na prostej to dla ciebie nic ! - krzyczał wiąż wkurzony Michael .
Chciało mi się strasznie z niego śmiać sam nie jeździł lepiej a pouczał Elaize . Chwilę potrwało aż się uspokoi ciągle pod nosem mruczał jakieś wulgarne słowo . Gdy już się uspokoił głośno westchną
- Cześć tak w ogóle - przywitał się ze mną
- Hejka -odpowiedziałam
- Mało się nie poszczałeś jak panienka - wtrąciła się Elaiza nie mogąc powstrzymać śmiechu
- Ty już nic nie mów zapierdalałaś jak puma a nawet i szybciej myślałem że nas zabijesz - powiedział poważnie Michael spoglądając na Elaize . Elaiza i ja zaczęłyśmy się śmiać .
- Dobra .koniec. stop. starczy -powiedziałam próbując się uspokoić- idźcie już do salonu ja zaraz przyniosę herbatę-dodałam po chwili
- Ej a...
- Tak Michael mam piwo -wyprzedziłam chłopaka z odpowiedzią
- Dzięki !- krzykną siadając na kanapie
- On se poszedł to my se pogadamy - powiedziała po cichu Elaiza
- A więc o czym chcesz porozmawiać ?- zapytałam
- Nie wiesz przypadkiem czemu Ashton ostatnio jest taki dziwny ?- zapytała jeszcze ciszej
- Ashton ?dziwny?nie zauważyłam .-powiedziałam nie do końca przekonując tym Elaize
-On musiał ci coś powiedzieć powiedz mi proszę ja się o niego martwię -odpowiedziała co raz to ciszej
- Słuchaj ja wiem co go gnębi ale obiecałam mu że nikomu nie powiem -odpowiedziałam
- Proszę powiedz mi co go gryzie , Nie mogę patrzeć jak chłopak którego darze uczuciem z dnia na dzień...- Elaiza przerwała i spojrzała na mnie nie dowierzając w ty że właśnie powiedziała coś o czym nikt nie miał się dowiedzieć
- Więc to wtedy o Ashton-a ci chodziło ?-zapytałam po cichu
- Nie ,tak, to znaczy nie wiem - dziewczyna zaczęła plątać się w swoich wyjaśnieniach
- Spokojnie to zostanie pomiędzy nami - uspokoiłam ją
-Ja nawet nie wiem kiedy to we mnie uderzyło jak grom z jasnego nieba - Przyjaciółka dalej się tłumaczyła
- Rozumiem - odparłam
- Proszę tylko nikomu nie mów - prosiła podenerwowana
- Nikomu nie powiem spokojnie - uśmiechnęłam się do Elaizy
-Ale proszę cię . Co się dzieje z Ashton-em -pytała z powagą
- Będę tego żałować ,ale widzę że naprawdę ci na nim zależy - odpowiedziałam opierając się o blat kuchenny w geście bezradności - Mama Ashton-a jest chora na nowotwór i jest z nią co raz gorzej ,A Ashton bardzo się tym przejmuje - Elaiza także oparła się o blat , było widać że chciała by pomóc Irwin-owi ,ale nie potrafi
- Ja...
- Możesz go wspierać -poradziłam jej
- Chyba tylko w tym mu będę mogła pomóc -westchnęła głośno
- Choć do Clifforda bo jeszcze uśnie - uśmiechnęłam się do niej . Wzięłam do jednej ręki dwie herbaty ,a drugą otworzyłam lodówkę i wyjęłam piwo ,po czym zamknęłam lodówkę kolanem .
-+--+-
Nie mogłam już wyrobić ze śmiechu . Michael robił z siebie takiego głupka że aż robiło mi się go żal ,a do złego prosto po szkole przyjechali jeszcze do mnie Calu-m ,Luca i Lucy , z nimi nie da się siedzieć spokojnie . Najbardziej niepokoiła mnie nieobecność Ashton-a . Ale wcześniej pisał do mnie że wpadnie wieczorem bo ma dla mnie informacje nie wiedziałam jakie ma te informacje ale byłam ich ciekawa
-+--+-
Przyjaciele się już zebrali do domu w końcu już po dwudziestej pierwszej . Byłam ciekawa co mi Powie mama jak wróci z pracy , kiedy idę do szkoły i tym podobne rzeczy . Z rozmyśleń ponownie wyrwał mnie dźwięk mojego telefonu
-Halo-odebrałam
- Śpisz?- zapytał Ashton rozbawionym głosem
-Nie- odpowiedziałam
- Za chwilę będę -odparł
Nie zdążyłam zapytać o nic więcej gdyż przyjaciel się rozłączył. Nie zostawało mi nic innego jak tylko na niego czekać
-Jak ci miną dzień? - do salonu prosto z drzwi w oczy rzuciła mi się mama
- Dobrze . Za chwile ma przyjechać Ashton -odparłam
- Ashton!. To dobry chłopak - zaczęła rozwijać swoją myśl
-Chce o czymś pogadać -odparłam
- Pogadać? - kobieta zapytała podejrzliwie
- Tak mamo pogadać . I tylko pogadać! - krzyknęłam wiedząc o co chodzi mej kochanej mamie
- No dobrze dobrze . Rozpakuj zakupy córeczko straszne mie głowa boli pójdę się położę -ustąpiła
- Dobrze . - odpowiedziałam
Po rozpakowaniu zakupów usiadłam da kuchenny blat i wpatrując się w swoje nogi czekałam na przyjaciela ,nie musiałam długo czekać po po kilku minutach usłyszałam pukanie do drzwi .podbiegłam je otworzyć ,i zaprosić gosci do środka .
- Wiedz napijesz się czegoś ?- zapytałam
- Nie bo ja tak na chwilę w sprawie Kuby .- odparł
-Choć do kuchni nikt nie może tego słyszeć - pociągnęłam go za łokieć
-A więc . Tak jak prosiłaś trochę za nim pojeździłem i okazało się że albo robi jakieś ciemne interesy albo jest w jakimś gangu -powiedział szybko ale po cichu
- Ciemnie interesy? - zapytałam
- Spotkał się z jakimś gościem pod opuszczoną fabryką i ten gość dawał mu jakąś paczkę ,po czy ten Kuba tamtemu dał nie złą sumę kasy - wytłumaczył
- Ale co to mogło być nie przy uwarzyłeś czegoś?-zapytałam
- Nic .Ale na mąkę to nie wyglądało - zapewnił
-------------------------------------------------------------------------------
Jest siódmy rozdział
Przepraszam od razu za błędy
Była dłuższa przerwa ale już jestem
Taki sobie ten rozdział
Kolejny rozdział pojawi się albo w piątek albo za dwa tygodnie trudno mi określić
~MISIEK :*<3
Subskrybuj:
Posty (Atom)