sobota, 23 maja 2015

ROZDZIAŁ XII


    CZYTAMY  NOTATKĘ :*



Brygida

Nie wiedziałam co mam z sobą zrobić ,wybiegłam z mieszkania i biegłam przed siebie, chciałam jednocześnie w coś uderzyć , i czyjegoś uścisku . W pewnym momencie moje nogi odmówiły mi posłuszeństwa oparłam się o jakiś budynek który znajdował się przy ulicy , momentalnie i nie kontrolowanie wybuchłam płaczem . Ciągle zadawałam sobie pytanie ''po co no po co on mi to powiedział ?!'' niby z jednej strony chciał być szczery , niby mnie nie powinno to ruszyć bo przecież wtedy nie byliśmy parą , ale w każdym bądź razie to bolał . Sama świadomość tego że Michael mógł się przespać z jakąś obcą dziewczyną mnie przerażała . Nadal oparta o ścianę budynku użalałam się sama nad sobą . Nagle usłyszałam jakieś kroki ,ale nadal siedziałam skulona przy ścianie i przytulałam własne nogi .
- Brygida ? co ty tutaj robisz ?- zapytał przechodzień . Zerknęłam na niego
- Matt ? - spojrzałam na niego z nie dowierzaniem - nic takiego - powiedziałam trochę zakłopotana całą sytuacją
- Ty płakałaś . Co się stało -przyklękną ,położył dłoń na moim policzku i zaczął uważnie przyglądać się mojej twarzy . Najwyraźniej uwadze chłopaka to nie umknęło że mam zaczerwienione oczy po mimo tego że uliczne lampy słabo świeciły .
- Nic takiego , drobna sprzeczka w związku - strąciłam jego rękę ze swojego policzka .
- Drobna powiadasz ?-zapytał sarkastycznie, przez co kolejne łzy zaczęły napływać do moich oczu ,ponownie wlepiłam wzrok w kolana
- Nie no nie płacz ,powiedziałem coś nie tak ?- złapał mnie za ramie , wtedy już nie zwracałam uwagi na to że ktoś widzi moje łzy , chciałam tylko się do kogoś przytulić , dla tego też bez wahania wtuliłam się w Matta .
Gdy już trochę ochłonęłam Matt pomógł mi wstać i ruszyliśmy trasą prowadzącą do mojego obecnego miejsca zamieszkania , nie rozmawialiśmy tylko szliśmy , byłam wdzięczna Mattowi że towarzyszył mi w drodze powrotnej do domu
- Dziękuję ,że mi towarzyszyłeś w drodze powrotnej - poinformowałam chłopaka że dotarliśmy do celu
- Nie ma za co . Tutaj mieszkasz . Nie wiedziałem że mieszkasz z Lukem,Lucy , Calumem i resztą -zdziwił się chłopak patrząc na najwyraźniej znajomy mu dom
-Wprowadziłam się dzisiaj -oznajmiłam
- To wszystko jasne - uśmiechną się - no to ja będę spadał ,widzimy się jutro w szkole - pomachał i za chwilę rozpłyną się za skrzyżowaniem . przetarłam twarz dłońmi i weszłam do mieszkania , bez żadnego ale udałam się do swojego pokoju . Nie musiałam czekać długo po dosłownie po kilku sekundach usłyszałam pukanie do drzwi
- Proszę - powiedziałam z wielką nadzieją że nie jest to Michael . Na szczęście nie był to Michael
- Jak się masz?- zapytał nie pewnie
- Wiedziałeś o wszystkim prawda ? - zapytałam
- Prawda - odparł poważny Ashton
- Czemu nic nie powiedziałeś
- Stwierdziłem że to Michael powinien ci o tym powiedzieć -odparł. Miał rację lepiej że dowiedziałam się o tom od Michaela ,a nie od innych bo wtedy na pewno cierpiała bym jeszcze bardziej niż teraz
- Mik jest u siebie ?- zapytałam
- Jest -odpowiedział i już chciał wyjść ale coś go zatrzymało - Brydzia on nie chciał , on żałuje na prawdę , on kocha tylko ciebie , udowodnił to dzisiaj . Uwierz mi . - odparł ,i już po chwili znikną za drzwiami . Nie wiedziałam co ma na myśli mówiąc że udowodnił to dzisiaj , ale brakowało mi jego bliskości przez te dwie godziny.
Poszłam se do kuchni, żeby sobie wlać soku pomarańczowego ,bo miałam pustynię w ustach . Wy jęłam swój ulubiony kubek z szafki i wlałam se do niego ulubionego soku , oparłam się o blat kuchenny przez co miałam widok na drzwi wejściowe do tegoż pomieszczenia, miałam  wielką ochotę , pobiedź  do Mika i się mu po prostu rzucić na szyję ,jednak coś mnie przed tym powstrzymywało ,normalnie jak na zawołanie do kuchni wszedł Michael , gdy mnie zobaczył ustał w progu jak by zobaczył ducha, przez chwilę stał i na mnie patrzył zresztą tak samo jak ja na niego , ale po kilku minutach Mik się odwrócił i miał zamiar wyjść
- Michael czekaj! - krzyknęłam podbiegając do niego
Michael bez żadnego słowa się odwrócił . A ja bez żadnego słowa rzuciłam się mu na szyję , samotna łza spłynęła mi po policzku , miałam wrażenie że Mik ściska mnie jeszcze bardziej .

Siedzieliśmy sobie na moim nadal zagruzowanym łóżku i wpatrywaliśmy się na podłogę ,nie mogłam dużej znieść tej ciszy
- Mik ja...
- Nic nie mów rozumiem -przerwał mi wypowiedz -rozumiem wszystko -dodał po chwili
-Wiem że myślisz ...
- Nie nie nie wiesz co myślę , w mojej głowie toczy się właśnie bitwa myśli - ponownie mi przerwał - posłuchaj mnie , wiem że cię skrzywdziłem ale ja nie potrafił bym przed tobą tego kryć , jesteś dla mnie wszystkim - Michael skrył twarz w dłoniach , jak by miał się za chwilę rozpłakać- Wszystkim -powtórzył załamanym tonem.
-Michael proszę pozwól mi coś powiedzieć...
Milczał
- Mik ja... ja nie potrafię żyć będąc sama ... bez ciebie ...to było kiedyś zapomnijmy o tym proszę , teraz wiesz że ja wiem i proszę cię tylko o jedno byś był zawsze ze mną szczery - po tym Mik spojrzał na mnie za czerwienionymi oczami najwyraźniej płakał tylko lekko się uśmiechną , a potem przytulił mnie do siebie.

-+--+--+-

Zeszliśmy razem na dół ,gdyż krzyki przyjaciół stawały się co raz głośniejsze. A tam przywitała nas w bardzo miły sposób Elaiza a mówiąc miło mam na myśli rzucenie w nas szklanką ,która na szczęście trafiła w ścianę
- Czy ty jesteś taki głupi czy tylko takiego udajesz !?-krzyczała Elaiza
- Już ci mówiłem że pomyliły mi się szczoteczki - odpowiedział Calum z tym swoim idiotycznym uśmieszkiem
- Nie no wiesz bo to normalne że różowy kolor myli się z zielonym !ty masz jakiś problem ze sobą ! jaki chcesz to mogę ci dać numer do dobrego psychiatry !!- nadal krzyczała ,po chwili wbiegła na górę i najprawdopodobniej trzasnęła drzwiami od swojego pokoju.
- Wiecie ?ja to chyba pójdę do niej zajrzę -powiedział Ashton którego, dopiero teraz zauważyłam- idziesz ze mną Bryga?
- Nie. Zostanę z nimi -odparłam
Usiadłam przy Calumie który nadal patrzył na Michaela z swoim irytującym uśmieszkiem,
- Cal o co znowu poszło o te szczoteczki ?-pod pytałam Caluma
-Nie wiem ona jakaś dziwna i podenerwowana chodzi .Chodziła po kuchni zdenerwowana chciałem ją jakoś rozbawić , a ona zaczęła na mnie krzyczeć , miała do mnie pretensję o wszystko nawet o to że w dzieciństwie wysypałem jej wiaderko piasku na głowę, nie wiem o co jej chodzi - tłumaczył się przyjaciel .
Wiedziałam że Calum lubi wyolbrzymiać ale w tym co powiedział coś było bo Elaiza od dawna miała problem z nerwami , wszystko dusiła w sobie a gdy nazbierało się tych emocji zbyt wiele no to cóż , wybuchała tak jak dziś ,chciałam jej jakoś pomóc ale nie wiedziałam jak w końcu postanowiłam
- Idę do niej, pod pytam o co chodzi ?
-Tylko uważaj bo tym razem może nie spudłować .-powiedział lekko uśmiechnięty Mik
Odwzajemniłam uśmiech i podreptałam na piętro , i ruszyłam w stronę pokoju przyjaciółki . Lekko zapukałam i weszłam do pokoju ,dziewczyna stała przy oknie , dziwnie spokojnie .
- Eli,? coś się stało - zapytałam nie pewnie , zauważyłam że dziewczyna ociera łzy , bez pytania przytuliłam ją do siebie . stałyśmy tak a dziewczyna zamiast się uspokoić , wpadała w jeszcze większe roztrzęsienie , nie wiedziałam o co mogło chodzić , ale także, zastanawiałam się gdzie jest Ash, przecież miał do niej przyjść , a ja chyba jeszcze widzę  na tyle dobrze żeby zauważyć że go tutaj niema . usiadłyśmy gdy Eli się troszkę uspokoiła , nie miałam zielonego pojęcia  od czego mam zacząć , próbowałam zacząć rozmowę ale nawet nie wiedziałam o co chodzi , miałam jakąś nadzieje że dziewczyna sama powie o co chodzi ale ,widać było że ciężko jest jej o tym myśleć
- Wiem że jestem głupia - w końcu coś powiedziała
- Ale czemu ty tak sądzisz ?
- Ja tak nie sądzę to jest fakt, jestem psychiczna nie potrafię nad sobą zapanować , to nie Cal powinien iść do psychiatry tylko ja -kontynuowała
- El, każdemu czasem tak jak tobie puszczają nerwy to normalne , nie zadręczaj się tym -próbowałam pocieszyć przyjaciółkę .
- Ale niektórzy potrafią się ugryźć w język a ja nie!!!
- Słuchaj jeżeli chcesz to możemy iść razem do psychiatry ? - zapytałam bardzo ostrożnie i niepewnie
- A zrobiła byś to dla mnie ?-była już spokojniejsza i patrzyła na mnie
- Oczywiście, był tutaj Ash , bo miała przyjść do ciebie ale jakos go tutaj nie widzę ?
- Był ale chciałam by mnie zostawił samą
- El? Nie chodzi tylko o nerwy prawda chodzi i o niego ?- przeczuwałam że coś jest nie tak bo gdy tylko wspomniałam o Ashtonie , uśmiech który pojawił się wcześniej na jej twarzy , automatycznie znikł
- Ja no nie wiem od czego zacząć ...- za jąkała się lekko
- Najlepiej...
- Od początku -dziewczyna skończyła za mnie zdanie
-Tak ,dokładnie tak , tylko spokojnie - spojrzałam na nią
- No więc wiesz że , coś tam czuje do Asha, no i wczoraj byliśmy razem w domu , sprzątaliśmy w kuchni i dobrze się przy tym bawiliśmy,no i potem tak siedzieliśmy sobie przy stole.On złapał mnie za rękę i ja myślałam że on że on...- za cięła sie i zaczęła z powrotem wpatrywać się w podłogę - i wtedy powiedział mi że jestem super przyjaciółką , ale ja na prawdę liczyłam na to że on do mnie czuje to samo co ja do niego.
- Wszystko jest jeszcze możliwe .Nie martw się tym - w tamtym momencie wiedziałam że muszę jej pomóc .


##################################################################################################################################################################
Wróciłam .
Przez ostatni czas nie miałam czasu i weny by dodawać rozdziały , gdyż byłam dosyć długo w szpitalu a potem egzaminy i tego typu sprawy .
mam nadzieję że teraz będę dodawać częściej rozdziały
pozdrawiam i z góry przepraszam za jakiekolwiek błędy

~MISIEK <3 :*


niedziela, 28 grudnia 2014

ROZDZIAŁ XI EPIZOD II





Michael

-Cześć mam do was sprawę -powiedziałem przez telefon
- O Clifford czyż byś postanowił wrócić do gangu ? - spytał chłopak po drugiej stronie
- Rozmyślałem nad tym , ale teraz chcę tylko po prosić tylko o przysługę -odparłem
- Zamieniam się w słuch -zakpił ten po drugiej stronie słuchawki
- Kojarzysz Brygidę Szmaigel tą z naszej paczki która potem wylądowała na odwyku -mówiłem szybko ale zrozumiale , nie czekając na odpowiedz kontynuowałem - no widzisz wyszła już z tego ośrodka ...
- No i my mamy ją zabić tak ? -zapytał znudzony chłopak
- NIE!- krzyknąłem
- A Clifford ty LOVE LASIE , dobra to o co chodzi ? - zapytał nie wiedząc o co dokładnie chodzi
-  Mogli byście ją pośledzić ?- zapytałem
- Niema sprawy . Mam powiedzieć chłopakom że wracasz ?-zapytał
- Tak .  Macie moją spluwę ? -zapytałem
- Szkoda było ją wyrzucić .- odpowiedział drwiąco
- Jak coś będziecie mieli to zadzwoń . - odpowiedziałem ignorując jego poprzednie słowa i się rozłączyłem
Nie wiedziałem czy dobrze robię wracając do gangu , ale teraz byłem skupiony na tym by aby nic nie powiedzieć Brygidzie . Musiałem usiałem też powiadomić  chłopaków o tym że wróciłem do gangu . Zszedłem do  kuchni i od razu zauważyłem Lukea siedział przy stole i o czymś myślał
-Cześć stary co robisz ? - zapytałem
- A nie widać ,siedzę - odparł najwyraźniej czymś przejęty
- Wróciłem do gangu - powiedziałem na jednym wydechu
- CO ! - krzyknął - no chyba se jaja robisz , nie pamiętasz już ...
- Pamiętam - przerwałem chłopakowi
- Chłopaki chodzicie tu szybko !- zdenerwowany chłopak zdecydował się zawołać resztę przyjaciół
Chwilę po tym od kuchni wbiegł Ashton i Calum
- Co się stało ?- zapytał Ashton
- Michael wpakował się w to samo gówno . A o co chodzi  .Już tłumaczę wstąpił do gangu -krzyczał zdenerwowany Luke
- Ciszej . Calum dziewczyny są w domu ? - zapytał Ashton Caluma na co ten pokiwał przecząco głową -Luke uspokój się trochę , bez powodu by tego nie zrobił - odparł spokojny Ashton
 -Więc podaj nam ten powód -Luke patrzył na mnie jak bym mu zabił rodzinę
- Muszę bronić Brygidę -odparłem pewnie
- Ty na prawdę wierzysz w to że ona ją zabije -zadrwił Luke - a z resztą wierz w co chcesz ja spadam - wściekły Luke wyszedł z kuchni i zatrzasną drzwi do swojego pokoju
- Nie mówię że dobrze zrobiłeś , ale czuje że na twoim miejscu zrobił bym to samo -przerwał ciszę Ashton - ty wróciłeś to i ja wrócę samego cie tam nie puszczę
- Ok . pojedziemy jak zadzwonią . A i jeszcze jedno tym razem nikt o tym nie może wiedzieć nawet dziewczyny - chłopaki się ze mną zgodzili. Poszliśmy do salonu i oglądaliśmy jakieś beznadziejne programy nagle poczułem jak za wibrował mi telefon sprawdziłem go a na ekranie wyświetliła mi się wiadomość że ktoś próbował się ze mną skontaktować, odblokowałem telefon i zobaczyłem że to Brygida natychmiast postanowiłem do niej oddzwonić
pierwszy sygnał
drugi sygnał
trzeci syg...
- Halo -odezwała się moja dziewczyna
- Hej dzwoniłaś - odpowiedziałem
- Tak , chciałam powiedzieć że Kamil mnie do was podwiezie -odpowiedziała
- Ok , cały czas jestem w domu -odpowiedziałem
- To za jakieś pół godziny będę u was - oznajmiła i się rozłączyła

--+--+--+--

- Gdzie postawić te  kartony ? - zapytałem
- Tam gdzie jest miejsce -odparła dziewczyna
- To może dzisiaj pojedziemy do tego kina -zapytałem
- Nie chce mi się, nie możemy się nacieszyć sobą tutaj -odparła
- W sensie u ciebie w pokoju ?- zapytałem uśmiechając się
- A czemu by nie - podeszła do mnie oplatając ręce na mojej szyi
- Skoro nie masz nic przeciw to i ja nie będę protestował- zbliżyłem swoją twarz do jej twarzy i zaczęliśmy się całować, co było już normalne .
- Michael... będę się musiał do tego przyzwyczaić - powiedział Calum wchodząc do pokoju Brygidy bez pukania
- Coś chciałeś ?- zapytałem
- Nie już nic nie będę przeszkadzać - odparł przyjaciel znikając za drzwiami
- Więc, na czym my to skończyliśmy ?- zapytała dziewczyna
już bez odpowiedzi zaczęliśmy to co przed chwilą nam przerwano ,lecz po chwili to ja przerwałem tą przyjemną czynność
- Coś nie tak ?- zapytała dziewczyna
- Muszę ci o czymś powiedzieć -zaczęły dręczyć mnie wyrzuty sumienia ,co do Alieen- wydarzyło się coś o czym powinnaś wiedzieć -powiedziałem
- Chcesz ze mną zerwać - zapytała przejęta dziewczyna
- Nie , nigdy ,ja cię kocham , ale sądzę że powinnaś o tym wiedzieć . W wakacje była impreza no i dużo wypiłem , rozmawiałem z taką dziewczyną no i potem - przerwałem na chwilę by na nią spojrzeć w oczach miała nie zrozumienie-no i przespałem się z nią .
Brygida odwróciła się do mnie plecami ,podszedłem do niej i złapałem za ramie jednym ruchem zrzuciła moją rękę
- WYJDŹ !!!! -krzyknęła . nie protestując wyszedłem , skierowałem się do kuchni w której siedział Ashton
- Powiedziałem jej o Alieen - spuściłem głowę
 -I co ?- zapytał
- Nie wiem- odparłem
Usłyszeliśmy trzask drzwiami
- Kto to był ?- zapytałem przyjaciela
- Brygida chyba wybiegła . - odparł przyjaciel . chciałem za nią pobiec lecz przyjaciel mnie uprzedził
- Daj jej chwilę , ona musi se to przemyśleć


------------------------------------------------------------------------------------------------------

Brydzia ma złamane serce . Jak myślicie wybaczy Michaelowi
przepraszam za błędy i zapraszam do czytania
mam nadzieję że się spodoba.
teraz nie mam za bardzo z czego dodawać rozdziałów więc przez dłuższy czas mogę  nie dodawać rozdziałów

MISIEK ;* <3














czwartek, 18 grudnia 2014

ROZDZIAŁ XI





Michael

Gdy się obudziłem obok Brygidy ,spojrzałem odruchowo na twarz dziewczyny , nawet bez makijażu była piękna , miała takie ładne policzka i usta,nie chciałem jej budzić więc lekko głaskałem ją po głowie . Nagle usłyszałem jakąś rozmowę, powoli się wyśliznąłem tak by nie obudzić nadal śpiącej dziewczyny , podszedłem więc do drzwi i lekko je uchyliłem by usłyszeć o czym rozmawia Kamil z Kosem
- Ja pierdole Kos jak mogłeś!- krzykną Kamil
- Stary sam się wczoraj przekonałeś że teraz umie się obronić -Odparł Kos
- Ona może zginąć - powiedział Kamil
- Zmieniły taktykę teraz udają trupy i tylko nie wiele osób wie o  ich prawdziwej tożsamości - gdy to usłyszałem ,myślałem jak ktoś może udawać że nie żyje
- I ty naprawdę myślisz że mnie to uspokaja ...- odpowiedział brat Brygidy i najprawdopodobniej trzasną drzwiami od swojego pokoju , nie byłem w temacie ale szczerze zacząłem się martwić o Brydzię i postanowiłem w jakiś dyskretny sposób ją jakoś pod pytać o to co usłyszałem . Teraz nie chciałem jej budzić, więc wziąłem jakąś kartkę i długopis z biurka Brygidy, by napisać jej wiadomość

,,Musiałem podjechać do domu , a że tak słodko spałaś to nie chciałem cię budzić
Ps. Kocham Cię
Michael ''

Szybko przebrałem się w swoje ubrania ,a dres Kamila zostawiłem na biurku , wyszedłem z pokoju najciszej jak tylko potrafiłem zbiegłem po cichu ze schodów kierując się do swoich butów , założyłem je i już odruchowo wyjąłem telefon z kieszeni po czym przeglądając wiadomości otworzyłem drzwi i wyszedłem z mieszkania swojej ukochanej , wsiadłem za kierownice samochodu i dalej przeglądałem wiadomości sporo ich się trochę nazbierało nagle zauważyłem że mam dwie wiadomości na poczcie głosowej natychmiast je odsłuchałem pierwszą odtworzyłem od Luka

Od Luka              

Clifford wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia  tylko uważaj bo dziewczyny są sprytne , a niech tylko Brygida zabroni ci z nami chlać ,to będzie ŹLE 

Pomiędzy słowami Luka słyszałem jakieś gwizdy , wrzaski , głośną muzykę i jakieś piski , a sam głos przyjaciela nie brzmiał na trzeźwy . Chwilę tylko się pośmiałem z ''życzeń'' chłopaka i postanowiłem odsłuchać drugą wiadomość od nie znanego numeru

Nieznany 

Obiecałam ci zemstę jej czas nadszedł , zemszczę się na tobie . Poczujesz ten bul co ja . Ucierpi na tym osoba którą KOCHASZ ! Brygida będzie zadowolona ! 


Nagle przypomniała mi się Aileen tą dziewczynę należy bać na poważnie jest groźna , sam się o tym przekonałem , rozumiałem dlaczego chce się na mnie zemścić ale skąd wiedziała o Brygidzie i dlaczego ona miała cierpieć ,kurwa ja spierdoliłem to ja powinienem płacić za swoje błędy . Wystukałem szybko ten numer na klawiaturze i zacząłem odpalać auto nagle usłyszałem zachrypnięty głos dziewczyny 
-Aileen ! Co ty kurwa kombinujesz !? Zostaw Brygidę w spokoju ,możesz mnie prześladować i co tylko chcesz ale ją zostaw ona nie ma z tym nic wspólnego !- wykrzyczałem przez złość 
- Kusząca propozycja ,ale nie , kary zostały rzucone , Brygidka dowie się jakiego wspaniałego chłopaka ma...
- Do cholery jasnej ile ci miałem powtarzać że mnie upili , i to nie ja ciebie zaciągnąłem do łóżka tylko ty mnie !-krzyczałem dalej 
- Widzę że masz zaniki pamięci i nie pamiętasz co mówiłeś zanim cię twoi kumple upili !- tym razem to ona krzyczała - Jestem pewna że z nią będzie to samo ale oszczędzę jej takiego bólu i tylko usłysz strzał , najpierw zabije ją a dopiero potem ciebie !- wykrzyczała dziewczyna i się rozłączyła . Byłem przerażony psychiką tej dziewczyny , chciałem jak naj szybciej dotrzeć do domu i zadzwonić do Brygidy . Kiedy tylko podjechałem pod mieszkanie ,prawie obalając się przez próg wbiegłem do domu , zauważyłem że Luke ,Calum i Ashton siedzą w kuchnie i patrzą na mnie jak bym był jakiś nie normalny , ja nie zwracając na nich uwagi szybko zadzwoniłem do Brygidy 
- Halo Brydzia  , jesteś w domu!?- Krzyknąłem nadal zdenerwowany 
- Hej Misiu tak jestem ale wiesz za chwilę do szkoły wychodzę i ty chyba też ?- zapytała 
- Nie wychodź z domu zaraz podjadę do ciebie razem po jedziemy - odpowiedziałem szybko i pobiegłem do pokoju by się przebrać . Po przebraniu się zbiegłem do kuchni i zrobiłem se kanapkę po czym miałem zamiar szybko wyjść i pojechać do Brygidy 
- Michael ? Jak tak noc z Brydzią ?- Zapytał ciekawski Calum 
- Nie twój interes !- krzyknąłem 
- Mik coś się stało że jesteś taki zdenerwowany ?- zapytał Ashton 
- Ta wariatka wróciła i chce zabić Brygide !- krzyknąłem 
- Aileen !? -krzykną  Luke 
- Tak właśnie ona - odpowiedziałem już spokojniej 
- Czego ona chce przecież z tego co nam mówiłeś to była jedna noc - odpowiedział Calum 
- Bo była ,ale ona liczyła na coś więcej . - odparłem - Nie było by jej gdybyście mnie jak zwykle nie upili a teraz mogę stracić dziewczynę którą na prawdę kocham ! -krzyknąłem wychodząc z domu i trzaskając drzwiami . Byłem strasznie wkurzony , nie chciałem stracić Brygidy ona była jedyną dziewczyną którą tak na prawdę kochałem nie wyobrażam sobie tego że mógł bym ją stracić . Nie chciałem jej niepokoić ,więc po prostu postanowiłem że będę ją chronił i teraz nie będę jej nic mówił o Aileen . 

Alieen dla mnie nic nie znaczyła była jedną z  dziewczyn na wakacyjnej imprezie w moim ulubionym klubie ,,LIVE'' , na początku imprezy po prostu podeszły do nas jakieś dziewczyny ,do mnie podeszła Aileen dobrze się dogadywaliśmy i bawiliśmy , a potem przyjaciele nalegali by wypijać z nimi co raz więcej alkoholu , straciłem całkiem rzeczywistość ze światem . Kolejnego dnia obudziłem się w naszym domu w swoim łóżku a obok mnie leżała całkiem naga Alieen ,dopiero po chwili z orientowałem się że ja też jestem nagi a nasze ubrania były po rozrzucane po całym moim pokoju byłem zmieszany , i cały czas zadawałem sobie pytanie jak do tego doszło, udałem się szybko do łazienki ze swoimi ubraniami w lustrze zauważyłem że mam na plecach czerwone zadrapania od paznokci dziewczyny , próbowałem sobie cokolwiek przypomnieć z tej nocy lecz nic jedna wielka pustka , przemyłem se twarz i uniosłem głowę do góry w lustrze zobaczyłem odbicie dziewczyny , przytuliła się do mnie na szczęście była już ubrana , odsunąłem ją od siebie 
- Co ty robisz ?- zapytałem 
- Chciałam się przytulić a nie widać ?- odparła 
- Jak do tego doszło ?- pytałem dalej 
- Nie pamiętasz?! - krzyknęła 
- Nic jedna wielka pustka - odparłem 
- Jak mnie zaliczałeś to miałeś i kontakt ze światem i pamiętałeś jak się rozpina bluzkę i spodnie !-ponownie krzyknęła 
- Byłem kompletnie pijany - odparłem spokojnie 
- Na to żeby się ze mną przespać nie byłeś za pijany !- ciągle krzyczała 
- Ile mam ci powtarzać że nic nie pamiętam !- tym razem i ja zacząłem krzyczeć 
- Pożałujesz tego zemszczę się na tobie rozumiesz zemszczę !- krzyknęła i trzasnęła drzwiami . Pobiegłem za nią . Na moje nie szczęście Calum ,Luke, Ashton , Lucy i Elaiza siedzieli już w kuchnie . Podbiegłem do Alieen i złapałem ją za rękę 
- Nie chciałem cię wykorzystać!- krzyknąłem jej prosto w twarz . Na co ona wykręciła mi rękę pchnęła na ścianę dała mocnego kopa w brzuch i skopała mnie na ziemi gdyby Ashton jej nie odciągną skopała by mnie do nie przytomności , gdy Ashton ją puścił ,a ja się podniosłem podeszła bardo blisko mnie i przycisnęła do ściany 
- Ale wykorzystałeś i pożałujesz - odpowiedziała już normalnym tonem . 


Nigdy nie zapomnę tamtego dnia za wiele się wtedy wydarzyło bym o tym zapomniał . Byłem już blisko domu Brygidy , zastanawiałem się czy powiedzieć jej może o tym co się zdarzyło czy może lepiej jak się o tom nie dowie postanowiłem że na chwilę obecną nie będę jej o niczym mówić . Brygida wyskoczyła z domu i szybko wsiadła na miejsce pasażera ,po czym przywitała mnie buziakiem w policzek
- Czemu tak szybko się zmyłeś ?- zapytała
- Musiałem się trochę ogarnąć do szkoły - odparłem
- Rozumiem - odparła
- Co robisz dzisiaj wieczorem ?- zapytałem nerwowo
- Będę ... będę się uczyć na sprawdzian - odparła trochę się przy tym wahając
- Myślałem że może wyskoczymy na pizze albo do kina - zaproponowałem
- Z chęcią ale ... nie mogę zawalić tego sprawdzianu - mówiła trochę podenerwowana
- Wszystko w porządku ? - zapytałem
- Tak ,wszystko ok - odpowiedziała szybko patrząc przez szybę w drzwiach .
Po tem jechaliśmy w ciszy aż do szkoły . Wysiedliśmy z auta i 
skierowaliśmy się do wejściowych drzwi szkolnych nawet ze strachu że może jej się coś stać chwyciłem ją za dłoń , przekroczyliśmy przez próg szkoły i skierowaliśmy się do szatni przez ten kawałek ,dużo ludzi spoglądało na nas i coś sobie szeptało ale przestałem na to zwracać uwagę po pierwszych dziesięciu osobach .W szatni podszedłem razem z Brydzią do jej szafki
- Poczekaj na mnie ja tylko szybko podlecę do swojej szafki i wezmę zeszyt !- krzyknąłem i szybko pobiegłem do swojej szafki . Strasznie trzęsły mi się ręce tak że nie mogłem otworzyć tej cholernej szafki .
- Kurwa - mruknąłem se od nosem . I poczułem czyjś dobrze znany mi uścisk w tali ,odwróciłem się do Brygidy również ją przytuliłem
- Czemu jesteś taki zdenerwowany ? - zapytała
- Wydaje ci się - odpowiedziałem
- Mik mnie nie oszukasz coś jest na rzeczy - dociekała
- Muszę cię chronić - odparłem wpadając na świetny plan
- Chronić ?! Przed czym ?- dziewczyna się zaniepokoiła
- Słyszałem że Calum mi chce Cię odbić - uśmiechnąłem się
- Pff - parsknęła - nie ma szans z tobą - również się uśmiechnęła poszliśmy do klas , zostawiłem ją pod jej klasą a sam się pożegnałem ją krótkim pocałunkiem i udałem się do własnej sali lekcyjnej .
Historia
Kocham historię !
Tak jak i całą tą budę
Zdążyłem dojść do klasy zanim przyszedł profesor wszedłem do klasy i udałem się do swojej ławki prawi na końcu sali .Usiadłem na swoim miejscu i wyciągnąłem podręcznik ,wyciągnąłem telefon z kieszeni i przejrzałem telefon kolejna nie odebrana wiadomość i jedna zostawiona wiadomość na poczcie głosowej. Chciałem ją odsłuchać ale do sali wszedł Psor Blaise Ramsay  . Z humorkiem na klasówkę
- Napiszecie dzisiaj krótką kartkówkę jest bardzo łatwa - powiedział jak że szczęśliwy profesor . W klasie rozległ się jęk niechęci zarówno jak i do tej klasówki jak i do tego nauczyciela , psor rozdał wszystkim gotowe już testy z szerokim uśmiechem na twarzy i usiadł za swoim biurkiem
- Macie piętnaście minut - nauczyciel dał znak że możemy zacząć pisać swoje prace . Nie znałem odpowiedzi na żadne z tych zadań ale postanowiłem strzelać i napisać to co zapamiętałem z ostatnich lekcji  , po piętnastu minutach Ramsay podniósł się z swojego krzesła i zabrał wszystkim kartki
- Sprawdzę je teraz a wy zróbcie zadanie które zapisałem wam na tablicy jest tak samo łatwe jak ta kartkówka - uśmiechną się bezczelnie, nauczyciel podszedł do tablicy i odsłonił boczne skrzydła . Przepisałem zadanie do zeszytu , i czekałem na koniec tej lekcji , poczułem jak wibruje mi telefon , wyciągnąłem go z kieszeni ,okazało się że napisał do mnie Ashton

Ashton

Czego chce od ciebie ta Alieen ?

 

Do Ashtona 

Zemsty .


Ashton 

A co z tym ma wspólnego Brygida ?



Do Ashtona 

Pokarze ci potem . 



Zakończyłem tą rozmowę Gdyż zauważyłem że profesor kończy sprawdzanie naszych prac 
- No popisaliście się swoją wiedzą - powiedział ,zmuszając tym wszystkich by na niego spojrzeli - Alex Pena 5 , Antony Diamond 3 , Peter Vega 4 mało zabrakło do piąteczki ale zabrakło , Bill Sobrero 3 ...- nauczyciel ciągle dyktował oceny a ja przestałem słuchać tego co mówi . 
- Michael Clifford 3 czyżbyś się zaczął uczyć ?- zapytał nauczyciel- czy to po prostu kwestia szczęścia - dodał po chwili ,a ja gryzłem się w język żeby mu czegoś przez przypadek nie wyjebać .
- Carlos Maslow 1 , Kendall Henderson 1, Jack Bal 1- Temu nauczycielowi sprawiało przyjemność wystawienie komuś najgorszej oceny ,uwielbiał wszystkich dołować i wszystkim docinać . 
Rozległo się pukanie do drzwi i do środka weszła nauczycielka Matematyki 
- Dzień dobry - wszyscy wstali 
- Siądźcie - odparła nauczycielka - Szukam Brygidy Szmaigel - skierowała pytanie do psora jednocześnie odrywając mnie od zadania 
- Dupa Clifforda - powiedział ktoś za mną półszeptem tak że klasa od razu zaczęła coś szeptać po między sobą . Wstałem i złapałem tego kolesia za bluzę by mu przyłożyć 
- Michaelu Cliffordzie czy masz jakiś problem do kolegi ?!- po sali rozległ się krzyk psora 
- Nie a skąd kolega zaczął się krztusić i chciałem mu pomóc - wytłumaczyłem się przez co klasa zaczęła się śmiać 
- Siadaj na swoje miejsce !- krzykną nauczyciel . Siadłem i podsłuchiwałem o czym mówią nauczyciele po między sobą 

- Nie wiesz w której klasie ma ona lekcję - zapytała matematyczka historyka 
- Wiesz chyba w sali 26 mają Chemię - odparł psor - a co się stało ?- zapytał po chwili 
- Mamy wyniki z tego testu nadrabiającego - odparła nauczycielka 
- O i jak ?- zapytał zaciekawiony historyk 
- Bardzo dobrze jej poszedł najlepiej z historii i Matematyki z innych przedmiotów też ma wysokie wyniki - odpowiedziała zdziwiona matematyczka 
- Nie dziwi mnie to chodziła na wiele kółek dodatkowych na których wyprzedzali z materiałem - odparł Ramsay - w tym na moje -dodał po chwili 
- Dobra dzięki idę bo jest tylko dziesięć minut do dzwonka pogadamy później - powiedziała nauczycielka po czym wyszła z sali . Historyk wrócił za biurko i zaczął wpisywać oceny do dziennika. A ja czekałem tylko na dzwonek by pobiedz do Brygidy 
Drrrrrrrrrr
Dzwonek 
Zerwałem się szybko schowałem podręcznik i zeszyt do torby i pobiegłem do Brygidy . Pod salą w której miała lekcje jej nie było ,zauważyłem Caluma 
- Calum gdzie Brygida ?!- krzyknąłem 
- Matematyczka przyszła i ją zabrała do Dyrektora - odpowiedział
- Dzięki - podziękowałem i skierowałem się do gabinetu dyrektora . Czekałem aż ktoś wyjdzie z tego gabinetu ,przerwa się skończyła lecz ja dalej czekałem po jakichś trzydziestu minutach czekania z gabinetu wyszła Brygida 
- Hej i jak ?- zapytałem 
- Dobrze z wszystkich przedmiotów miałam ponad siedemdziesiąt procent - poinformowała mnie dziewczyna 
- To super gratulacje - przytuliłem dziewczynę do siebie  
- Dzięki . Czemu nie jesteś na lekcjach ?- zapytała zdziwiona 
- Jesteś dla mnie ważniejsza -odparłem . Dziewczyna nic nie odpowiedziała tylko przytuliła się do mnie mocno ,objąłem ją i również się do niej przytuliłem 
- Brydziu choć tu na chwilę musimy pogadać  - poinformowałem ją ,ciągnąc do szatni gdzie nas nikt nie zobaczy . Dziewczyna nie protestowała . 
- Więc o czym chciałeś porozmawiać?-zapytała 
- Widzisz może się za bardzo martwię ale , kiedy się obudziłem dzisiaj u ciebie usłyszałem rozmowę twojego brata z kosem mówili o czymś dziwnym i o tym że teraz ktoś zmienił taktykę i że teraz udają trupy i nikt nie wie o ich  prawdziwej tożsamości , no i z tego co zrozumiałem chodziło o jakąś dziewczynę - przerwałem na chwilę spoglądając na dziewczynę - masz z tym coś wspólnego ?- zapytałem 
- Nie no coś ty nawet nie wiem o co chodzi - odparła trochę zakłopotana 
- Martwię się o ciebie , nie chcę cię znowu stracić ,tylko tym razem na zawsze - odparłem przejęty 
- Nie stracisz - odparła , położyła swoją dłoń na moim policzku i zaczęła łagodzić mój nie pokój . Położyłem swoje dłonie na jej biodra a ona zaplotła swoje dłonie na mojej szyi , wpatrywaliśmy się sobie w oczy aż w końcu złączyliśmy swoje usta w długim i namiętnym pocałunku , nie zwracaliśmy uwagi na ten cholerny dzwonek na przerwę , nie istniało dla nas nic 
- No gołąbeczki starczy tego miziania - z tak wspaniałej atmosfery wyrwał nas Luke 
- Nie no jak chcecie ...
- Zostaw to bez komentarza Hood - warknąłem . 
- Dobra starczy ,podwieziesz nas do domu . Bo Calumowi się iść nie chce - przerwał nam Luke . Zgodziłem się złapałem blondynkę  za rękę i poszliśmy do auta , Calum z Lukem  usiedli z tyłu , Brygida z przodu od pasażera a ja za kierownicą . Odpaliłem samochód i ruszyłem w stronę domu , Calum jak zwykle coś komentował  ,ale już nauczyliśmy się to ignorować   . Podjechaliśmy pod do i wszyscy wysiedliśmy z auta i skierowaliśmy się do domu . Jak tylko weszliśmy do środka  Dziewczynie zadzwonił telefon więc go odebrała dla tego skupiliśmy się na niej 
- Halo - odebrała - serio - odpowiedziała -zupełnie zapomniałam -odpowiadała na informacje - nie no Kamil ty chyba chcesz dostać poprawkę z wczoraj - warknęła - Michael mi pomoże - odpowiedziała - no ok o tym nie będziemy rozmawiać przez telefon - ściszyła głos i się rozłączyła 
- No więc wprowadzam się .- oznajmiła
- To świetnie - ucieszyłem się że teraz będę mógł ją pilnować, i przytuliłem ją
- Za dużo tych słodkości - oznajmił Calum i poszedł do siebie do pokoju
- Pomóc wam z czymś - Zapytał Luke
- Przyda się pomoc , mam sporo do spakowania jak i do przewiezienia , ale spakować dam radę , więc będzie trzeba tylko przewieść - po informowała nas dziewczyna
- Ok - mrukną Luke i także poszedł do pokoju . Brygida była jakoś dziwnie nie obecna
- Podwieziesz mnie do domu . Wiesz muszę się spakować i jeszcze ten sprawdzian - w końcu coś powiedziała
- Oczywiście - odparłem zabierając kluczyki z komody obok wejścia . W ciszy wiedliśmy do samochodu i w ciszy jechaliśmy do niej , zaczęła się czymś przejmować było to po niej widać , lecz nie wiedziałem o co chodzi i nie chciałem nic mówić by nie powiedzieć czegoś źle
- Coś się stało ?- w końcu się odważyłem
- ... Nie nie wszystko ok , wiesz przejmuję się tym sprawdzianem od niego zależy moja ocena na semestr - odparła szybko jak by chciała się wymigać od rozmowy .Nie chciałem na nią naciskać więc po prostu zamilkłem . Podjechaliśmy pod jej dotychczasowe mieszkanie ,Brygida szybko wyskoczyła z auta i zamykając drzwi rzuciła krótkie ''do jutra '' . Nic już nie odpowiadając zawróciłem i ruszyłem do domu , jednak o czym bym nie myślał to moje myśli schodziły na Alieen i na to czy aby sobie nie żartowała .

--+--+--+--

Miałem już dosyć siedzenia w pokoju i rozmyślania a to o Brygidzie a to o Alieen . W końcu się zebrałem i chciałem pojechać do Brygidy lecz zatrzymała mnie Lucy .
- Clifford słyszałam że jesteś z Brygą - zapytała radośnie
- Z Brygą? - zapytałem
- No z Brygidą - nacisnęła na ostatnie słowo
- Yhym - nie miałem ochoty na rozmowę to tym samym co kilka dni z rzędu
- Bryga jest szczęściarą - uśmiechnęła się . Zrobiłem zdziwioną minę nie za bardzo kojarząc o co chodzi
- Jesteś fajny , zabawny szanujesz dziewczyny i potrafisz słuchać wymarzony chłopak dla dziewczyny - poinformowała mnie przyjaciółka
-Dzięki i na razie - odparłem
- Gdzie jedziesz ? - zapytała
- Do Brygidy - odparłem
- Chciałam się z nią spotkać ale nie ma czasu - poinformowała
- Podobno macie sprawdzian - zdziwiłem się
- Co? Nie mamy żadnego sprawdzianu - odpowiedziała zdziwiona
- Ale Brygida mówiła że -nie skończyłem myśli - muszę jechać !- krzyknąłem i wybiegłem z domu ,nerwowo skierowałem się do samochodu i szybko go odpaliłem . Jechałem jak szalony co chwilę przeklinając pod nosem . Zastanawiało mnie tylko dlaczego Brygida mnie okłamała może faktycznie miała związek z rozmową Kamila i Kosa . Mijając blok czterysta czterdzieści cztery zauważyłem znaną mi sylwetkę od razu poznałem że to Brygida zaparkowałem samochód w bezpiecznym miejscu i ukrywając się śledziłem dziewczynę była podenerwowana , po jakichś pięciu minutach doszła do niej jakaś postać po posturze można było poznać że jest to także dziewczyna , skryłem się trochę bliżej by słyszeć o czym mówią
- Ale!- krzyknęła Brygida
- Bez żadnego ale ! - odparła nie znajoma - trzeba ujebać tego chuja - dodała po chwili
- Dawn mówiła że dzisiaj mam tylko ćwiczyć - powiedziała Brygida . Ta druga w tej samej chwili wyciągnęła papierosy
- Chcesz ?- poczęstowała Brygidę papierosami , na co ona odmówiła - Bo dzisiaj potrenujesz a kolejnym razem nam pomożesz i przy okazji załatwisz swoją sprawę i już cię nie będzie gnębił - dodała wypuszczając tytoń z ust .
- Zasłużył , choć już bo przed dwudziestą trzecią muszę być w domu - odparła Brygida . I skierowała się z nie znaną mi postacią w jakiś nie określony kierunek . Poszedłem a nimi , nadal się ukrywając źle się czułem śledząc własną dziewczynę ale do cholery jasnej czemu ona mnie oszukała . Weszły do jakiegoś opuszczonego budynku , nie wszedłem do środka , postanowiłem zaglądać przez małe okienko , w budynku zapaliły się światła widziałem dziesięć wiszących worków treningowych i około pięciu tarczy strzelniczych
- Przebierz się dzisiaj po walisz w worek ,po celujesz w tarczę i jak dotrą to powalczysz na ringu  - rozeszło się echo słyszalne przez uchylone okno - Brygida wzięła rzezy rzucone jej przez nie znajomą i poszła w jakimś kierunku . Nie rozumiałem za bardzo nic z całej tej konwersacji ale przynajmniej jakby dowiedziałem się że Brygida nie jest do końca bez bronna . Dla tego też po woli i ostrożnie udałem się do auta . Nie zamierzałem jej mówić o tym co widziałem . Chciałem dowiedzieć się tylko czemu to ukrywa i kim była ta dziewczyna i dlaczego spotykają się po nocy . Ale tego wszystkiego miałem zamiar dowiedzieć się w stary i sprawdzony sposób .

--------------------------------------------------------------------------------------------

Kolejny rozdział trochę nudny wiem miał być napakowany akcją i w ogóle ale nie wyszło . Postaram się by kolejny rozdział już co nie co tłumaczył bo do tej pory to same tajemnice . Może ktoś coś przewiduje jakiś mroczny scenariusz czy może w prost przeciwnie . Mam nadzieję że nikt nie uśnie czytając ten rozdział więc powodzenia

~MISIEK :* <3











piątek, 5 grudnia 2014

ROZDZIAŁ X






Brygida
Właśnie czekam na Mika  mieliśmy jechać na jakiś film do kina . Co prawda dwie godziny temu sprzeczaliśmy się na jaki film pojechać czy na komedie czy na horror wyszło że na horror .Już dawno stałam na dworzu i czekałam na Mika , na szczęście nie musiałam czekać długo bo po jakichś 6 minutach podiechał na podjazd wsiadłam do wozu ,zamknęłam drzwi i dałam mu buziaka
- Wy jesteście razem !!!!! - usłyszałam komentarz Caluma przez co odwruciłam się nerwowo
- Eeeeee no - zaczełam się jąkać
- Tak Calum jesteśmy razem . Miałeś siedzieć cicho chuju !- warkną Michael - Tak tak już mie tu nie ma nawet możecie tutaj szybki numerek zaliczyć nie mam nic przeciwko -odpowiedział Calum z uśmieszkiem na twarzy .
Spojrzeliśmy obaj tylko na niego i wkącu ruszyliśmy do tego kina , zaczeły mnie denerwować komentarze przyjacieka ale prubowałam to ignorować . Droga mi się strasznie dłużyła ale bawiły mnie co nie które reakcje Michaela na komentarze Calu-ma .Przez chwilę w ogólę odciełam się od rzeczywistości i zaczęłam myśleć o tym co przez ostatnie dwa lata mnie spotkało , byłam trochę przygnębiona tym wszystkim o czym sobie przypomniałam  , Przyjaźń, Harry ,Związek,Oszustwo ,Narkomania , Wykorzystanie , Miłość , Zaślepienie,Strata ...

- Już jesteśmy - powiedział Mik łapiąc mnie za kolano przez co wyrwał mnie z rozmyśleń
- Nie zauwarzyłam . Więc chodzmy - westchnęłam ciężko wysiadając z samochodu , zwruciłam uwagę na strasznie szczęśliwego Calu-ma
- Czemu się tak szczerzysz ?- zapytałam Hooda
- Chciałem się pochwalić swym jakże pięknym uśmiechem -odparł przyjaciel
- A tak serio to co cię tak śmieszy ?- ponownie zapytałam .
- Pójdę wykupić bilety zaczekacie?-wtrącił się Michael ,skiwnełam głową w geście że się zgadzam  , Calum zerkał na przyjacieła jak zbliża się do kasy i zaczą...
- Od kiedy jesteście razem ? - zapytał spokojnie
- Od pięciu dni .A czemu cię to interesuje ? - odparłam i zapytałam . Calum spojrzał na Mika stojącego nadal przy kasie
- Ja nie chcę by mój dobry kumpel miał doła przez jakąś laskę i...
- Calum znamy się nie od dziś , ja kocham Mika i wiem że tak na prawdę jest wrażliwy nie chcę go skrzywdzić - przerwałam przyjacielowi

- No i to właśnie chcialem usłyszeć dobra dziewczynka - Calum znów się uśmiechną i pogłaskał mnie po głowie jak dziecko , przez co miałam ochotę go uderzyć , ale się powstrzymałam bo Michael szedł już z biletami w naszą stronę
- Idziemy dzisiaj na klontwa Jeeasmin - powiedział
- A mamy jeszcze szansę się wycifać ?- zapytałam
-Tak . Ale nie - odpowiedział a Mika Calum
- No dobra dobra dobra choćmy już bo się spuznimy na początek !- krzykną Calum ,wyrwał Michelowi z ręki bilet i pobiegł na salę gdzie odtwarzali film.
- On chyba bardzo lubi horrory?-zapytałam Mika
- Tak . Tylko po horrorach boi się sam do łazienki iść - odpowiedział Michael ,złapał mnie za rękę i razem poszliśmy na salę
- Mamy miejsca obok siebię?- zapytałam
- Tak ja mam...szesnasty numer a ty...pietnasty - odpowiedział spoglądając na bilety .
Przy wejsciu na salę stał jakiś chłpoak wyglądał na kogoś mało od nas starszego ,wziął nasze bilety i przedarł je na środku po czym nam je oddał weszliśmy do już wygaszonego pomieszczenia odnaleźliśmy swoje miejsca i usiedliśmy ,czekaliśmy aż skończą się reklamy już na początku film był straszny a bynajmniej dla mnie bo Mika bawiło to jak się w niego wtulałam ze strachu . Gdy film się skończył wyszliśmy z sali i czekaliśmy na Caluma przy małym sklepiku obok wejścia do kina , nie musieliśmy czekać na niego za długo bo już po kilku minutach zobaczyliśmy przyjaciela w towarzystwie jakiejś dziewczyny , była ładna i zgrabna dla tego nie zdziwiło mnie to że ją w jakimś sensie poderwał .Michael machnął mu by do nas podszedł , widać że nie chętnie zostawił tą dziewczynę

- Clifford zaraz mi fajna dziewczyna przez ciebie zwieje - warkną przyjaciel przez zęby
- Wracasz z nami zy zostajesz , dalej czarować swym urokiem osobistym tą dziewczynę ?- zapytał Mik nie zwracając uwago na wcześniejsze słowa Cala
- Zostaję tylko daj mi klucze do domu bo swoich nie wziełem - odpowiedział już spokojny Hood . Mik bez słowa wyciągnął klucze do mieszkania z kieszeni  i przekazał je przyjacielowi , po czym się do mnie odwrócił

- Ok Calum zostaje , a my gdzieś jedziemy ?-zapytał chłopak
-Nie mam pomysłu naj chętniej połorzyła bym się spać - odpowiegdziałam lekko zachrypniętym głosem
- Więdz jedziemy do ciebie ...?-zapytał Michael
- Yhym - odparłam dając mu skączyć myśl
- I idziemy spać ?- zapytał
- Chcesz u mnie nocować ?- zapytałam
- jeżeli tylko mi pozwolisz jeżeli nie to nie będę się nażucał - odparł łapiąc mnie za rękę i kierując się do wyjścia z budynku
- Oczywiście że ci pozwolę - odpowiedziałam gdy już byliśmy na zewnątrz .
Poszliśmy w ciszy do auta i wsiadliśmy do niego , Maik odpalił silnik i wyjechał z parkingu
- Pomyślał byś kieguś że będziemy razem ?- Zapytałam chłopaka skupionego na drodze
- Tylko marzyłem jak by to było .- odpowiedział wciąrz skupiony na trasie
- I jak było ?- pytałam dalej
- Idealnie ,tak jak teraz - odparł z całkowitym przekonaniem . Trochę się speszyłam na jego słowa ale chwilę po tym przybliżyłam się do niego i cmoknęłam go w policzek przez ci uśmiechnął się tak szeroko jak tylko potrafił . Chyba był ze mną szczęśliwy ,bo ja z nim błam bardzo szczęśliwa , myślałam nad tym długi czas dopóki z rozmyśleń nie wyrwał mnie dźwięk przychodzącego sms-a , na ekranie wyświetlił mi się  już dobrze mi znany numer telefonu


Od -?- 

JUTRO O TEJ SAMEJ PORZE CO ZAWSZE . MUSISZ POĆWICZYĆ


Już wiedziałam co mnie czeka i nie mogłam nikomu nic a nic powiedzieć o co chodzi dla tego też musiałam albo usówać wiadomości zaraz po przyjściu albo nikomu nie dawać swojego telefonu , nikt ale to nikt nie mógł wiedzieć o co chodzi . Chodz bym chciała nie mogłam nikomu mówić co i z kim się spotykam wieczorami i co robimy , dostałam z góry zakaz wspominania o czym kolwiek .
Podjechaliśmy już pod dom , po mój dom rodzinny ,po czym weszliśmy do środka  ,zdieliśmy buty i skierowaliśmy się do kuchni ,zrobiliśmy sobie kanapki i ciepłą herbatkę powoli konsumując , spojrzałam odruchowo na zegar wiszący w kuchni nad wejsciem , była już prawie dwudziesta trzecia ,co  mnie nie zdziwiło jedyną rzeczą która mnie zdziwiła to było to że mamy jeszcze nie było w domu

- Zaczekasz chwilkę misiek ja tylko zapytam o coś Kamila albo Emme - poinformowałam siedżacego na przeciw nie chłopaka i skierowałam się do pokoju Kamila . Weszłam i zastałam to co zwykle syf,Kamila i Kosa czyli można to zalizyć do syfu .
- Czemu mamy nadal nie ma w domu ? -zapytałam ignorując smrud unoszący się w powietżu 
- Dzwoniła i mówiła że nie wruci na noc bo ma dużo pracy ,jakieś dwa projekty musi skączyć czy coś -odpowiedział nie wzruszenie Kamil 
- A Emma znowu z Kubą ? Przebywają z sobą za wiele czasu - stwierdziłam nadal się bojąc o Emme po ostatniej informacji dotyczącej jej chłopaka 
- Coś jeszcze ?- zapytał poirytowany starszy brat 
- Chłopak dzisiaj u mnie nocuje - powiedziałam i zbiegłam po schodach na dół do kuchni , siadając obok Mika 
- Już jestem - powiedziałam - możemy już iść spać ?
- Ok to gdzie śpię ? - zapytał chłopak 
- A gdzie byś chciał? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie . 
- Jak naj bliżej ciebie - mrukną mi prosto w ucho 
- Ok pujdę podkraść Kamilowi jakiś dres a ty możesz już iść do mojego pokoju - odpowiedziałam i z uśmiechem na twarzy ruszyłam do pokoju Kamila ,Michael ruszył za mną , ja skręciłam do Kamila a on poszedł dalej do mnie . Nie zwrałam już uwagi na swojega brata i jego kolegę , podeszłam do szawki Kamila i zaczełam szukać jakichś dresów bo koszulka od razu wyleciała gdy tylko otworzyłam szawkę 
- Przectawisz nam może swojego chłopaka ?- zapytał bardzo rozbawiony przyjaciel mojego brata
- Znacie go oboje - odpowiedziałam wyciągając dresy z dna szawki
- Serio . Luke ?! - krzykną , wprowadzając mnie w zamyślenie czemu akurad myślał że jestem z Lukem.
- Nie ! - krzyknęłam - nigdy - dodałam po chwili 
- Calum ? - zapytał tym razem Kamil o wiele ciszej .
- Brydzia ? Widziałaś gdzieś mój telefon ?- Konwersacje z moim bratem przerwał Michael zaglądając do pokoju Kamila 
- Widziałam go na stole w kuchni - odpowiedziałam chłopakowi ,po chwili ,gdy chciałam wyjść z pokoju swojego brata zatrzymał mnie jego komentarz 

- Clifford . Serio . Lepszego kandydata nie było już nawet ten Ca...ca...ca
- Calum! - wtrąciłam w wypowiedz Kamila
- Jak już wspomniałem nawet ten Calum był by lepszy - skączył swoje pzemyślenie
- Calum jest moim przyjacielem a Michael ...
- A Michael też był twoim przyjacielem -tym razem to Kamil przerwał mi wypowiedz
- Ja cię nie pouczam w wyborze ani ziweczyn ani kumpli więc się zamknij !- warknęłam wbijając brata jedną ręką w fotel - Nie masz prwawa wypowiadać się w jaki kolwiek sposób na temat Michaela rozumiesz !- warknęłam ,sciskając jego jedną rękę i wykręcając ją tak by zmusić go do przyznania mi racji i do przeproszenia za wcześniejsze słowa
- Widzę że się nauczyłaś co nie co - podsumował kos ,jednocześnie przywracając mnie na ziemię , wtedy zdałam sobie sprawę z tego że moło brakowało i złamała bym rękę własnemu bratu
- Nawet więcej niż co nie co - odpowiedziałam kosowi oriętując się o co mu chodzi- Dobrano-dodałam po chwili zastanowienia ,wzięłam dres który wybrałam dla Mika i chciałam wyjść kiedy Kamil wstał z fotela otworzył drzwi dał znak kosowi by na niego chwile zaczekał i wyszedł ze mną za drzwi


- Przepraszam za ocenienie twojego chłopaka ale po prostu nie ufam mu od histori sama wiesz z kim nikomu nie ufam po za rodziną - wytłumaczył mój starszy brat
- Kamil ona na zawsze zostanie w mazych sercach , ale życie toczy się dalej . Wiem że nie chcesz by to spotkało i mnie , ale spokojnie ja se dam radę - odparłam wspierając brata   bratersko- siostrzanym przytulasem
- Wiem ,jesteś silna . A co do siły kiedy ty tak cholernie nabrałaś krzepy ?- zapytał Kamil , łapiąc najpierw mój biceps a potem ,troszkę zdziwiony zaczął się masować za nadal obolałą rękę
- Tajemnica . Dobranoc braciszku lece bo mi chłopak zaśnie - odparłam żartobliwie
- Ej ej  ja nie chcę tak szybko wujkem zostać - także i Kamilowi humorek wrócił
- Nie to miałam na myśli - odparłam spokojnie kierując się powoli do swojego pokoju na końcu korytarza . Weszłam do pokoju , Michael chodził po nim i rozmawiał przez telefon ,lecz gdy mnie ujrzał postanowił szybko zakończyć rozmowę zwykłym '' Nie wrócę na noc '', po czym stwierdziłam że rozmawiał albo z Ashtonem albo z Elaizą tylko oni są troskliwi i po dwudziestej czwartej upewniają się czy aby na pewno nic się nie stało .
- Trzymaj możesz się przebrać - wypaliłam - Kto dzwonił?- zapytałam z ciekawości
- Elaiza , pytała czy wrócę na noc i czy nie wiem kiedy Calum wróci i czy w ogóle wróci na noc - odparł chłopak szukając jeszcze czegoś w telefonie
- Ok . Więc tak jak już mówiłam tu masz dres...- powiedziałam kładąc ubrania na łóżku - a ja sama idę się też przebrać zaraz wracam!- krzyknęłam na jednym wydechu .
W zamiarze miałam to co zwykle przed snem krótki prysznic umycie zębów i na koniec długo oczekiwany sen . Już po wszystkich wykonanych rzeczach wyszłam z łazienki i weszłam do swojego azylu gdzie już czekał na mnie Maik, leżał sobie już pod moim ulubionym fioletowym kocykiem ,podeszłam do łóżka na którym leżał Michael , usiadłam na brzegu i sięgnęłam po ładowarkę do swojego telefonu ,podłączyłam go i położyłam na go na materacu obok poduszki ,wtedy Maik objął mnie w tali i pociągną na środek łóżka i patrzył mi prosto w oczy było to bardzo przyjemne uczucie ,po chwili skupienia się tylko na swoim wzroku Michael zaczął odgarniać mi włosy z twarzy i zaczął kciukiem gładzić mój policzek ,przegarnęłam jego włosy swoją ręką , zatrzymując ją z tyłu jego głowy zaplotłam swoje palce w jego włosy i zaczęliśmy się powoli i namiętnie całować ,po krótkiej  chwili oderwaliśmy się od siebie ,poprawiliśmy się na łóżku tak że leżałam na klatce piersiowej chłopaka, jego bicie serca mnie uspakajało a klatka piersiowa unosiła się powoli i równocześnie . Mik opatulił mnie i siebie kocykiem i gładził ręką moje jeszcze lekko wilgotne włosy
- Kotek śpisz już ? - zapytałam
- Jeszcze nie - odparł chłopak
- Nie mogę zasnąć- przejechałam ręką po jego torsie
- Czemu ?- zapytał krótko kładąc rękę na moim ramieniu
- Martwię się o Emmę -odparłam - mówiłam wam o Kubie ?- zapytałam ,chłopak skiwnął głową przytakując - boję się by on jej nie skrzywdził
- Za bardzo się martwisz - zapewnił mnie Michael
- Może i masz rację - westchnęłam ciężko i przytuliłam się mocno do chłopaka jak bym się obawiała że mi ucieknie jednak mogłam mieć pewność że nigdy by mi tego nie zrobił
-Kocham cię - powiedziałam tak cicho że byłam prawie pewna że tego nie usłyszał
-Też Cię Kocham , i nigdy nie przestanę - zapewnił chłopak - Dobranoc Kochanie - objął mnie mocno i nawet nie wiem kiedy i usnęłam


-------------------------------------------------------------------------------------
 Oto kolejny rozdział
Tradycyjnie przepraszam za błędy
Mam nadzieję że się spodoba
Piszcie jeżeli przewidujecie jakiś dalszy scenariusz
Miłego czytania


















piątek, 21 listopada 2014

ROZDZIAŁ IX





Brygida

One ,one,one
Ciągle po głowie chodziło mi po głowie kim mogą być te ''ONE" i w czym  ''ONE '' mogą mi pomóc kos był tajemniczy gdy przekazywał mi numer do nich ale potem całą drogę gdy mnie odwoził do domu ,nie chciał mi zdradzić do kogo tak w ogóle jest ten numer , jedyne co mi zdradził to powiedział na koniec że mieszkają na mojej dzielnicy .
Postanowiłam wycisnąć ten numer i pod niego zadzwonić , pierwszy sygnał , drugi sygnał ,trzeci syg...
- Halo ! - krzykną jakiś dziewczęcy głos po drugiej stronie -kto mówi ?
-Ja ja... jestem od kosa - wydusiłam z siebie przypominając sobie co powiedział kos gdy dawał mi ten numer
Po drugiej stronie słyszałam jakieś szepty w stylu "Ej od kosa dzwoni '', " co jej mam powiedzieć" , itd. No i jeszcze wychwyciłam chyba wszystkie przekleństwa jakie tylko świat słyszał , no dobra dobra ! Ja święta nie jestem ale to już przesada .
- Dobra kos mówił że mieszkasz na tej samej dzielnicy co i my  więc przyjdź pod 444 to numer bloku i zadzwoń pod dziewiątkę i tak dla pewności podasz hasło "kos to palant " pasuje ?- nie czekała na odpowiedz - widzimy się o dwudziestej drugiej , i ubierz się trochę luźniej , to na razie .
Bardzo miła osoba ,pomyślałam i wzięłam się do swoich codziennych czynności w końcu dopiero 14:36 Więc wybiorę się do przyjaciół bo w domu już zdążyłam sprzątnąć a po za tym obiecałam im że ich odwiedzę. Moim głównym celem była łazienka ale przed łazienką mój azyl w którym panował istny chaos ,ale jak stwierdziłam sprzątnę potem wybrałam jakieś dresy z bardzo fajnymi wzorkami i do tego jakąś wielką koszulkę , w prost kocham wielkie koszulki może to też i dla tego ją wybrałam . W łazience nie zeszło mi za długo ,zrobiłam sobie tylko lekki makijaż i wyszłam z niej i poszłam  zjeść coś na szybko po czym zabrałam większą bluzę Kamila i poszłam na piechotę do przyjaciół stwierdziłam że dwa kilometry spaceru jeszcze nikomu nie zaszkodziło . Było ciepło lecz wiedziałam że jak będę wracać do domu to się trochę ochłodzi po to też zabrałam ze sobą bluzę , nie zdążyłam się obejrzeć i stałam już pod domem przyjaciół . Zapukałam do drzwi raz i drugi i trzeci i ...  . W końcu zdecydowałam się zadzwonić do któregoś mieszkańca tego domu pierwsza osoba do której zadzwoniłam to Lucy ,pierwszy sygnał , drugi ,trzeci ,i ta jej zajebista sekretarka . Kolejna osoba Luke pierwszy sygnał,drugi , trzeci ...
''Tak tak Brygida łudź się że ktoś odbierze pewnie śpią jak zdechłe psy '' powiedziałam sama do siebie . ''Dobra kolejna osoba która i tak pewnie nie odbierze ale warto spróbować '' tym razem tylko pomyślałam ''Cal !'' krzyknęłam '' no ten to powinien odebrać '' pomyślałam . Pierwszy sygnał ,drugi ,trzeci ... . Zaczynało mnie to drażnić że nikt nie odbiera . Ale próbowałam dalej w końcu już tylko dwie osoby zaczęłam sobie losować . Michael ,Elaiza ,Michael , Elaiza ... . Wypadło na Michaela . Pierwszy sygnał ,drugi ,trze...
- Halo - usłyszałam zachrypniętego Michaela
-No nareszcie ktoś odebrał -odpowiedziałam
- Co tam Brydzia chcesz ?- zapytał chyba jeszcze spał
- A nic wiesz znalazłam sobie nowe hobby -powiedziałam - stanie przed drzwiami waszego domu , wiesz jakie to ciekawe ? - udałam zainteresowanie
- Co ?! Już idę ci ... kurwa !! Cholera ał Jebany Calu-m musiał... już idę ci otworzyć -krzykną i się rozłączył.
Co jak co ale spodziewałam się tego że i Michael nie odbierze a jednak nie nie doceniam go. Nie musiałam długo czekać aż mi Michael mi otworzy drzwi . A gdy już otworzył to łał no no ciało to on ma niezłe ,jeszcze nigdy go nie widziałam bez koszulki tylko w samych spodenkach
- Cześć , wejdź , ja pójdę tylko coś pójdę na siebie założyć - przywitał mnie
- Nie musisz możesz zostać i tak - wyszczerzyłam się . Przez co chłopak podszedł do mnie i złapał za dwie ręce .
- Muszę ci coś powiedzieć - spoważniał
- Kurwa ! Clifford gdzie jest Hood - usłyszeliśmy krzyk Elaizy , przez co Michael odsunął się od mnie - powieszę tego chuja za jaja na latarni ... o cześć Brygidka . No gdzie on jest ! - ciągle krzyczała
- Wczoraj z Luke-em i Lucy pojechali na ten zjazd nie pamiętam dokładnie co to za zjazd .-odpowiedział
- Znowu ten debil użył mojej szczoteczki do zębów!-krzyknęła
-A skąd wiesz że to on ? - wtrąciłam się
- Bo tylko ten ... bo tylko on - powiedziała uspakajając się - zostawia szczoteczki pod prysznicem . Szkoda tylko że bierze nie swoje szczoteczki - powiedziała już mniej wściekła.
-Wyżyjesz się na nim jak wróci - uśmiechnęłam się
- A Ashton gdzie jest ?- zapytała z przejęciem
-Mówił wczoraj że coś musi załatwić  -odpowiedział kierując się na górę - zaraz przyjdę - dodał z szczytu schodów . Elaiza upewniła się czy już wszedł do pokoju i zaczęła .
-Co się stało coś z jego mamą ?-zaczęła pytać przerażona
-Spokojnie . Właśnie z jego mamą lepiej organizm zaczął walczyć z chorobą i są szanse że zwalczy to -odpowiedziałam dokładnie i spokojnie
- Nawet nie wiesz jak mi ulżyło ,od wczoraj go nie widziałam - odpowiedziała z wyraźną ulgą na twarzy - musimy pogadać ale nie dziś bo się śpieszę - powiedziała zabierając torebkę z fotela w salonie . Kiwnęłam głową na znak że rozumiem i pożegnałam się z nią , usiadłam sobie na fotelu na którym wcześniej leżała torebka Elaizy  włączyłam TV i zaczęłam oglądać jakieś edukacyjne rzeczy o zwierzętach między innymi ja się rozmnażają .
- Może my też się porozmnażamy ? - zapytał Michael z wielkim uśmiechem na twarzy .Na jego słowa wywróciłam oczami i udawałam że tego nie słyszałam
- No dobra dobra nic nie mówiłem , chcesz coś do picia ?- zapytał
- Wody jak możesz . - odparłam
- Oczywiście dla ciebie wszystko- zapewnił.
Siedzieliśmy razem jak zwykle kilka godzin ,piliśmy sok ,jedliśmy i rozmawialiśmy . O czym ? . Jak zwykle o wszystkim i niczym , nawet o tym rozmnażaniu i stwierdziliśmy że nasze dzieci były by śliczne . Potem do domu wróciła Elaiza i Ashton prawie równocześnie , ale nie rozmawiali z nami za długo ,jeden za równo jak i drugi byli zmęczeni było to widać . Elaiza położyła się na kanapie przed telewizorem i przysnęła , a Ashton był tak miły że zaniósł ją do jej pokoju , muszę przyznać że razem wyglądali słodko i pasowali do siebie i nawet zauważyłam że Ashton-owi  Elaiza nie jest wcale obojętna , on chyba do niej też coś czuł . Potem już ani ona ani on nie schodzili na dół
- Michael ? Która jest godzina - zapytałam wyglądając za okno w salonie było już ciemno
- Za pięć dziewiąta - odpowiedział
- Muszę wracać do domu bo będą się martwić - odpowiedziałam odwrócona do niego tyłem, nadal stojąc przy oknie . Nagle poczułam czyjeś ręce na swoich biodrach , ale wiedziałam że to Michael więc nawet nie zareagowałam , przyjaciel położył swoją brodę na moim ramieniu i wyszeptał mi prosto w ucho
-Odwiozę cię - powiedział tak delikatnie i czule że po całym ciele przeszły mnie bardzo przyjemne ciarki
-Dziękuję . Ale nie chcę ci robić problemu -odpowiedziałam równie cicho jak on kładąc swoje ręce na jego dłoniach
- Nie jesteś problemem i nigdy nie będziesz - odparł zabierając mi kosmyk włosów z twarzy i chowając mi go za uchem . Zmarszczyłam czoło podejrzewając go o coś czego nigdy bym się po nim nie spodziewała
- Muszę ci coś wyznać . To jest naprawdę ważne ale...no ...to jest trudne... boje się że ... jak co to powiem to już się do mnie nie odezwiesz- zaczął się jąkać
- Spokojnie nic nie jest aż tak straszne bym się do ciebie przestała odzywać - uśmiechnęłam się do niego , obracając się do niego przodem , staliśmy twarzą w twarz , i w tedy wróciły do mnie uczucia jakimi darzyłam Michaela przed tym gdy Harry zawrócił mi w głowie , przypomniało mi się wszystko gdy nawet prawie byliśmy parą .
- No bo... powinienem ci to powiedzieć już dawno . Bo widzisz ... no dobra Powiem prosto o co chodzi . Kocham cię od  dawna ale nie miałem ci tego jak powiedzieć próbowałem  ale ... no sama wiesz - wydusił z siebie ,a ja zawiesiłam się przy ''kocham cię '' prowadziłam krótki monolog z samą sobą

--On mnie kocha
-- no nie co ty !?on to powiedział do spłuczki toaletowej ! No to jest jasne że cię kocha debilko tyle razy się do ciebie przystawiał !
-- Ale jak to możliwe przecież
-- weź ty mu coś odpowiedz on stoi i patrzy ci w oczy kretynko !

Ocknęłam się spojrzałam na poważnego Michaela spuściłam głowę i podniosłam patrząc prosto w oczy chłopaka
- Michael ja... ja ... ja też cię kocham też chciałam ci to powiedzieć ale potem pojawił się Harry i - poczułam że po policzku spływa mi łza , Michael złapał moją brodę po czym otarł łzę swoim kciukiem
- Tak wiem ten chuj wszystkich nas wykiwał -powiedział i przytulił mnie mocno do siebie ,potrzebowałam tego uczucia bliskości potrzebowałam go . Spojrzeliśmy na siebie zbliżając do siebie nasze usta ,wreszcie złączyliśmy je w namiętnym pocałunku nie chcieliśmy się odrywać od siebie ale zaczęło nam brakować tlenu ,w końcu znaliśmy już prawdę
- Wiesz co ?- zapytałam
-Słucham. - odpowiedział skupiając swoją uwagę wyłącznie na mnie
- teraz możemy pomyśleć o tym rozmnażaniu -uśmiechnęłam się . A Michael zaczął się śmiać i przytulił mnie do siebie
- Teraz tak . Bo teraz jesteś moja -wyszeptał i ponownie mnie pocałował
- Michael która jest godzina ?- zapytałam nadal się do niego przytulając
- za dwadzieścia dziesiąta - odparł wyciągając telefon z kieszeni
-Jak to szybko zleciało - odparłam
- Yhym - mrukną
- Mam do ciebie mały interes . -powiedziałam
- Słucham cię skarbie - powiedział przez co się zarumieniłam
- Widzisz umówiłam się dzisiaj na dziesiątą z ... kumpelami - zawahałam się czy aby na pewno mogę to tak nazwać - i nie chciała bym się spóźnić ...
- Spokojnie podwiozę cię ,leć po bluzę a ja pójdę po kluczyki do samochodu -przerwał mi .- już chodź jedziemy a dokładnie gdzie chcesz jechać - zapytał wychodząc z kuchni
- Na moją dzielnicę blok czterysta czterdzieści cztery -zakomunikowałam
-Ok . A potem jak wrócisz do domu ? - zapytał troskliwie
- Podejrzewam że przyjedzie po mnie Kamil albo Mama ...
- Albo twój kochany chłopak - ponownie mi przerwał
- Tak . Albo mój kochany chłopak - potwierdziłam .
Jechaliśmy bardzo wolno a bynajmniej jak na Mika , gdy dojechaliśmy otworzyłam drzwi i chciałam wysiąść ale cofnęło mnie z powrotem do samochodu gdy poczułam zimny powiew powietrza zamknęłam drzwi założyłam bluzę brata i zasunęłam ją pod szuję po czym przytuliłam Michaela i podziękowałam mu krótkim całusem
- Jak by co to dzwoń - powiedział
-Dobrze Misiu zadzwonię - zapewniłam
- Ej no nie jestem taki gruby -zaprzeczył
- Ale jesteś słodki pa - odparłam . Zamknęłam drzwi i podbiegłam pod blok . Czekając aż Mik odjedzie ,gdy odjechał zadzwoniłam pod dziewiątkę
-O co chodzi ?- ktoś zapytał
- ''kos to palant'' - odpowiedziałam hasłem które mi wcześniej podano
- Wchodź .- odpowiedziała osoba po drugiej stronie. Weszłam kierując się na górę nie byłam pewna czy dobrze robię ale przecież ''ONE'' znają kosa , postanowiłam zaryzykować . Ustałam przed drzwiami numer 9 i zapukałam do nich
- Kto tak ?- ktoś zapytał
- ''kos to palant '' - podałam ponownie hasło dla pewności
- Wchodź - odpowiedział ktoś za drzwi
Więc weszłam .


-------------------------------------------------------------------------

Oto 9 Rozdział
Przepraszam za błędy
Mam nadzieję że się spodoba












niedziela, 16 listopada 2014

ROZDZIAŁ VIII





Brygida

Ashton bardzo mi przez kilka tygodni ogólnie pomaga , podwozi mnie do szkoły , i w sprawie Kuby też zaczął trochę ogólnie szperać i go trochę śledzić . W szkole wszyscy przez jakiś tydzień co prawda patrzyli na mnie i unikali mnie jak jakąś trędowatą , ale ogólnie po miesiącu zaczęli mnie traktować normalnie no prawie , bo nadal ,słyszę za plecami obraźliwe docinki na mój temat ,idzie się przyzwyczaić . A po za tym nie wiem jak ale chodzę do klasy z swoją dawną klasą , najgorsze jest to że muszę napisać jakieś egzaminy nadrabiające tamten rok nauki . Każdą możliwą chwilę poświęcam na naukę bo za już !! Za trzy dni mam te właśnie egzaminy ,nie mam dużo zaległości bo ogólnie dożo materiału który mam nadrobić przerabiałam na dodatkowych zajęciach ,zanim rzecz jasna zaczęłam się spotykać z Harrym, bo potem to się stało jak się stało . Akurat dzisiaj po powrocie z szkoły wzięłam się do nauki , nikt mnie nawet o nic nie prosił chyba ze względu na ten egzamin , i tak cały dzień nie jest źle bo dużo umiem więc bez problemu zaliczę ten cały test .
Leże sobie na łóżku i czytam wszystko chyba już dwudziesty piąty raz coś czuję że będę recytować całą zawartość podręczników szkolnych . Tik tak . Z nauki wyrwał mnie dźwięk przychodzącego sms-a .

Lucy :)

Hej masz może ochotę na małą imprezę 

Do Lucy 

Nie mogę muszę się uczyć do egzaminu mam mało czasu . Może kiedy indziej :)

Lucy :) 

Co?! jaki egzamin ?! 

Do Lucy 

Ten nadrabiający zeszły rok . Tylko ja go piszę spokojnie . Baw się dobrze :)

Lucy :) 

A ten . Szkoda bez ciebie nie ma zabawy :( . Ale przysięgam uchlam się za ciebie :D 

Do Lucy 

Miłej zabawy :)

Lucy jest szaloną dziewczyną i przede wszystkim inną niż wszystkie , lubi szaleć i podrywać chłopaków w swój nie typowy sposób ,jednego szturchnie ,drugiemu sprzeda klapsa w tyłek , a z trzecim się całuje po pięciu minutach znajomości  , to właśnie jest cała Lucy . Miałam ochotę na jakąś rozrywkę ale na pewno nie była to ochota na uchlanie się , a z resztą i tak już było późno . Pozamykałam książki i złożyłam je na biurku , po czym udałam się do łazienki by się przebrać w piżamę i ogólnie w celu ogarnięcia się . Wyszłam z pod prysznica ubrałam piżamę i chciałam iść do pokoju ale zatrzymało mnie pukanie do drzwi 
- Kurwa kto taki czasowy?! - wysyczałam sama do siebie .
Podeszłam do drzwi i wyjrzałam przez małe okienko które było obok drzwi ,mogłam się tego spodziewać . Otworzyłam drzwi i wpuściłam Kamila i Kosa do środka . Kos ciągną zalanego w trupa Kamila do środka '' Nieźle zabalował '' pomyślałam i pomogłam kosowi zaprowadzić pół przytomnego brata do pokoju 
- Dzięki że mu pomogłeś dotrzeć do domu - podziękowałam kosowi 
- Nie ma za co on by mnie też podrzucił do domu - odpowiedział pewien siebie 
- Czym on się tak schlał ?- zapytałam zdziwiona 
- Za dużo by wymieniać powiedzmy tak kilkadziesiąt litrów w siebie wlał - powiedział uśmiechnięty 
- To akurat widać - także się uśmiechnęłam 
- Muszę z tobą pogadać ,ale teraz nie mam czasu , masz może jutro po szkole czas ?- zapytał
- Nie bardzo bo mam egzamin nadrabiający za kilka dni i z czasem cienko - odparłam
- A kiedy masz ten egzamin?- zapytał 
- Za trzy dni -odparłam 
- To w piątek już po tych egzaminach przyjadę po ciebie do szkoły i pojedziemy do kawiarenki ok?- zapytał
- No ok nie ma sprawy 
- Tylko wcześniej powiadom mamę że po szkole wybierasz się gdzieś ze znajomymi czy coś bo słyszałem że co dziennie cię odbiera po zajęciach -powiedział
- Ok 
- No to do piątku.-powiedział i zamkną za sobą drzwi 
''KOS CHCE SIĘ ZE MNĄ SPOTKAĆ '' . Byłam ciekawa w jakiej sprawie chce ze mną rozmawiać 

-+--+-

Dzień egzaminu strasznie się nim denerwuje ale nie mam czym w końcu wszystko umiem więc nie jest źle Przyjaciele dotrzymywali mi towarzystwa aż do dzwonka po dzwonku każdy tylko mnie przytulił i po prostu jak to po dzwonku musieli iść na lekcje . A ja na sale egzaminacyjną .

Już po egzaminie to były najgorsze 5 godzin w moim życiu byłam strasznie zestresowana jednak jestem bardziej niż pewna że zaliczyłam ten test ,po nim zdążyłam jeszcze na Historie . Gdy tylko weszłam do klasy i przeprosiłam za spóźnienie ,usiadłam do swojej ławki za Lucy , brunetka nie potrafiła wytrzymać i się do mnie odkręciła
- I jak ci poszło ?- zapytała tak cicho bym tylko ja to słyszała
- Dobrze . Na pewno zaliczę - odparłam
- To super - pisnęła odwracając się do tablicy i od razu zaczęła pisać coś na telefonie
Nie mogłam się skupić na tej lekcji ani trochę bo jak nie Lucy to Calu-m albo Luce szturchali mnie w plecy i wypytywali o różne rzeczy a mianowicie o egzamin . Trrrrr . Rozbrzmiał głośny dzwonek na przerwę , to była nasza ostatnia godzina lekcyjna wszyscy z hukiem wyszli z klasy oprócz mnie i Lucy , pooli się spakowałyśmy i wyszłyśmy z klasy . Kierowałyśmy się do wyjścia gdzie czekała na nas cała nasza zgraja . Wyszliśmy z szkoły i zaczął się temat przeprowadzki do nich i jak to Luca określił ''Dzisiaj trzeba coś jebnąć '' wnioskowałam że chodzi mu o upicie się ,lecz jakoś jeszcze po ostatniej imprezie mi w głowie huczało . Ogólnie staliśmy przed szkołą i rozmawialiśmy o wszystkim
- Może pojedziemy teraz do jakiejś kafejki ?- w końcu rzucił Calu-m
- Ok może być ale ty płacisz - zadrwił Michael
- Chyba cie pojebało !?- krzyknął Hood - składamy się kurwo !- dodając po chwili
- Ja nie mogę dzisiaj umówiłam się -powiedziałam przez co wszyscy zwrócili na mnie uwagę
- Z kim ? -zapytała zdziwiona Elaiza
- Z kosem chciał ze mną o czymś porozmawiać -wytłumaczyłam
- Pogadać? To tak to się teraz nazywa ?- Stwierdził Luce
Spojrzałam na niego mrożącym wzrokiem i uderzyłam z całej siły w tył głowy
- Kurwa to boli !- krzykną łapiąc się za tył głowy
- To miało boleć . - odpowiedziałam
- Należało  ci się Hemmings -Zaśmiał się Michael
- Ty już nic lepiej nie mów Clifford - warkną Luce
Jeszcze przez chwilę tak staliśmy do puki nie zobaczyłam że pod szkołę zajeżdża kos
- Ja lecę spotkamy się jutro wpadnę do was jutro -krzyknęłam  kierując się w stronę samochodu kosa
- Na rzazie !- krzyknęli wszyscy razem .
Podbiegłam do samochodu kumpla mojego brata i przywitałam się z nim .
Jechaliśmy w całkowitej ciszy na szczęście nie długo bo kafejka była całkiem nie daleko szkoły . Weszliśmy do środka i usiedliśmy przy pierwszym od wejścia stoliku.
- Co ci zamówić?- zapytał
- A co polecasz ?-odpowiedziałam pytaniem
- Kawę i czekoladowy kicz -odpowiedział z szerokim uśmiechem na twarzy
- Czekoladowy kicz ?-zapytałam
- To jest taka babka przekładana czekoladową masą i polana czekoladą- odpowiedział. Od razu było widać że bywa w tym miejscu często
- No to niech będzie ta kawa i ten kicz -odpowiedziałam . Kos poszedł złożyć zamówienie a ja wyjęłam telefon i zaczęłam przeglądać nie odebrane połączenia od Kamila  dzwonił dwanaście razy zaczęłam się zastanawiać czego on od mnie mógł chcieć postanowiłam oddzwonić
Pierwszy sygnał,drugi sygnał
- Gdzie ty jesteś ja tu umieram ?!- krzyknął do słuchawki skacowany Kamil
- Trzeba było tyle pić ?- zapytałam spoglądając na siadającego na przeciw mnie kumpla Kamila
- Jak ja się w ogóle wczoraj w domu znalazłem ?!-krzyknął ponownie
- Kos cię przyciągną do domu a raczej twoje zwłoki -zaśmiałam się przez co i kos się roześmiał
- Z kim ty jesteś z kosem!?-zapytał - daj mi tego dekla do telefonu - dodając po chwili . Podałam telefon kosowi z zaczęłam się wsłuchiwać w ich rozmowę
- Stary ty się schlałeś gorzej niż ja u Max-a - zaśmiał się kos- trudno było nazwać twój stan -odpowiadał na jego pytania jak mniemam- nie wiesz wcale ! Tylko podrywałeś słup elektroniczny twierdząc że ma takie szczupłe nogi - powiedział przez co zaczęłam się chaotycznie śmiać- dobra stary pogadamy później nara- kos miał najwyraźniej  już dość skacowanego Kamila i się rozłączył. Chwilę siedzieliśmy w ciszy i zajadaliśmy się kiczem
- No to mów o czym chciałeś ze mną porozmawiać?-zapytałam w końcu
- No wiesz no chodzi o ... no... kurde ... pamiętasz jak ...-zaczęłam się domyślać do czego zmierza - no pamiętasz jak Harry ...
- Tak pamiętam .- przerwałam mu
- No właśnie ,mam dla ciebie propozycję -powiedział
- A cóż to za propozycja ?-zapytałam
- Trzymaj zadzwoń pod ten numer i powiedz że jesteś od kosa-powiedział- one ci wszystko wytłumaczą . Wpatrywałam się w kartkę z numerem po czym schowałam go do kieszeni
- One znają się na takich sprawach i na pewno ci pomogą -dopowiedział obserwując mnie uważnie
- Ok a nie możesz mi powiedzieć chociaż o co chodzi ?- zapytałam
- One ci wszystko wytłumaczą -odpowiedział- idę zapłacić a ty idź już do samochodu muszę cię odwieść do domu - dodał po chwili
Poszłam więc do samochodu i rozmyślałam o co może chodzić ale skoro ONE mają mi pomóc to warto za ryzykować .


-------------------------------------------------------------------------------------------

Jest ósmy rozdzialik
Mam nadzieję że się spodoba
Przepraszam za błędy
A kolejny rozdział będzie wtedy kiedy będzie trudno mi powiedzieć kiedy dodam

~MISIEK:*<3










piątek, 7 listopada 2014

ROZDZIAŁ VII




Brygida

- Mamo ?mam do ciebie pytanie - powiedziałam schodząc ze schodów na parter
- Słucham cię Brygidko .- powiedziała siadając na kanapie w salonie .
Sięgnęłam po pilot od telewizora i ściszyłam go
- No bo widzisz tyle czasu już minęło - Ciągnęłam spoglądając raz na nią a raz na stolik przed kanapą- minęło już tyle czasu nie mogła bym wrócić do szkoły ?-po chwili dokończyłam .
Mama przez chwilę wahała się nad odpowiedzią ,wiedziałam że czegoś się obawia , ale przecież nie mogłam całego życia też spędzić w domu ,chroniona przez brata i mamę  ,bo Emmy to praktycznie nie było w domu wracała na wieczór i od razu spać .
- Brygida , masz 18lat ja nie mogę ci tego zabronić - powiedziała spokojnie - Ale na początku mieszkasz tu taj ,w domu co najmniej przez miesiąc ,chcę mieć pewność że na pewno się w nic nie wplączesz .
Zaskoczyła mnie tą odpowiedzią totalnie ,byłam pewna że będzie mi mówić coś w stylu ''to jeszcze za wcześnie '' i tym podobne rzeczy . A tu takie zaskoczenie
- No to skoro chcesz wrócić do szkoły to ja pojadę pozałatwiać dokumenty z tym związane u dyrektora , mam nadzieję że liczysz się z tym że będziesz musiała powtarzać rok ?- zapytała kobieta patrząc na mnie z zupełną powagą w oczach.
- Tak . Zdaje sobie z tego sprawę - Odpowiedziałam z lekkim uśmiechem na twarzy .
Byłam przygotowana na to że będę musiała powtarzać rok ,chyba że jakimś dziwnym fartem pozwolili by mi chodzić do kolejnej klasy czyli do mojej dawnej klasy ,ale to musiał by być naprawdę jakiś cud

-+--+-
I znowu sama w domu tym razem postanowiłam zadzwonić do Lucy  by przyjechała chyba że była by zajęta . Pierwszy sygnał nic drugi nic trzeci nic czwarty i  sekretarka

Tu Lucy ta taka fajna i szalona  laska nie mogę teraz rozmawiać zadzwoń  później 


Tak mogłam się tego spodziewać , po co ona nosi w ogóle ten telefon . No cóż skoro ona nie odbierała zadzwoniłam do Elaizy . I pierwszy sygnał drugi , trzeci ,czwarty już myślałam że odrzuci połączenie
- Halo!!! Kto mówi ? Brygida !?-krzyczała najwyraźniej się śpieszyła
- Hej . Tak to ja masz może czas - zapytałam
- No jeszcze chwilkę mam!- krzyknęła do słuchawki jak bym była głucha - No to o co chodzi mów .- dodała po chwili trochę ciszej
- Chciałam się zapytać czy może miała byś ochotę wpaść na herbatę czy coś? -odpowiedziałam pytająco
- Z chęcią bym wpadła ale muszę coś załatwić na mieście ,ale obiecuję jak wszystko załatwię to wpadnę !- znów  krzyknęła do słuchawki
- Ok. To jak by co to zapraszam . Przy okazji porozmawiamy . To pa do zobaczenia - rozłączyłam się i położyłam na kanapę przed telewizorem jak zdechły pies .
Miałam dużo czasu na rozmyślanie nad życiem ,już nie chciałam się zabić ,ale jednak czegoś mi brakowała w życiu czegoś co doprowadzało mnie do płaczu . W tym czasie akurat zaczęłam sobie przypominać wszystkie chwile spędzone z Harrym , kiedyś tak bardzo go kochałam chociaż nadal darzyłam go jakimś uczuciem ale nie mogłam tego nazwać miłością , nie wiem jak to można nazwać to uczucie bez nazwy . Kiedyś uwielbiałam nasze spotkania , teraz nawet najmniejsza myśl o nim budziła we mnie uczucie bez nazwy  . Nie chciałam rozdrapywać starych ran i postanowiłam zająć myśli czymś innym ,obejrzałam się za siebie czysto czyli na pewno nie będę dziś sprzątać . W końcu włączyłam telewizor i skakałam z kanału na kanał ''Nic nic nic nie ma '' mówiłam sama do siebie . Postanowiłam włączyć swój ulubiony kanał BBC Entertainment  , akurat leciał jakiś ciekawy wywiad na temat czy oby na pewno wampiry nie istnieją ,i po tym całym wywiadzie  bałam się normalnie ruszać z miejsca bo bałam się czy mnie ktoś oby nie chce łaknąć mojej krwi , przełączyłam na kolejny kanał i akurat leciała jakaś wpadająca w ucho piosnka jak się potem okazało była to  Meghan Trainor - All About That Bass , teledysk był dwa razy lepszy od razu pokochałam tego czarnoskórego grubaska a jego szpagat mnie rozwalił od środka . Tak siedziałam przed tym ekranem i śmiałam się do niego z mojego zaciekawienia wyrwał mnie dźwięk mojego telefonu , bez zastanowienia chwyciłam telefon i odebrałam nie zwracając uwagi na to kto dzwoni
- Halo! - krzyknęłam
- Hej . Załatwiłam już wszystko zaraz do ciebie zajadę - usłyszałam głos Elaizy a w tle jakiś męski głos
-W ekspresowym tempie - zaśmiałam się
- A co. Ja na randkę myślisz pojechałam do sklepu motoryzacyjnego ?- odpowiedziała pytająco
- Dobra pogadamy jak przyjedziesz .
- Ok !- krzyknęła ponownie do słuchawki
Ta dziewczyna jest dla mnie nadal tajemnicą, była w sklepie motoryzacyjnym ? Po co , no chyba że któremuś z tych leni się nie chciało jechać po część do samochodu czy coś i wysłali  po to Elaize . Chyba że znowu coś kombinuje sama coś zmontować . Podniosłam się z kanapy i ruszyłam do kuchni w zamiarze wstawienia wody na herbatę . Stałam przy blacie kuchennym i bujałam się do przodu i do tyłu z zamkniętymi oczyma .
- Jesteś gorszym kierowcą niż ja !!!- usłyszałam znajomy mi głos męski ,i trzask drzwiami przez co wyrwałam się z transu
- Przesadzasz nawet się nie rozpędziłam. - powiedziała Elaiza wchodząc do kuchni i kiwając głową w geście przywitania się ze mną
- Kurwa !!dwieście na prostej to dla ciebie nic ! - krzyczał wiąż wkurzony Michael .
Chciało mi się strasznie z niego śmiać sam nie jeździł lepiej a pouczał Elaize . Chwilę potrwało aż się uspokoi ciągle pod nosem mruczał jakieś wulgarne słowo . Gdy już się uspokoił głośno westchną
- Cześć tak w ogóle - przywitał się ze mną
- Hejka -odpowiedziałam
- Mało się nie poszczałeś jak panienka - wtrąciła się  Elaiza nie mogąc powstrzymać śmiechu
- Ty już nic nie mów zapierdalałaś jak puma a nawet i szybciej myślałem że nas zabijesz - powiedział poważnie Michael spoglądając na Elaize . Elaiza i ja zaczęłyśmy się śmiać .
- Dobra .koniec. stop. starczy  -powiedziałam próbując się uspokoić- idźcie już do salonu ja zaraz przyniosę herbatę-dodałam po chwili
- Ej a...
- Tak Michael mam piwo -wyprzedziłam chłopaka z odpowiedzią
- Dzięki !- krzykną siadając na kanapie
- On se poszedł to my se pogadamy - powiedziała po cichu Elaiza
- A więc o czym chcesz porozmawiać ?- zapytałam
- Nie wiesz przypadkiem czemu Ashton ostatnio jest taki dziwny ?- zapytała jeszcze ciszej
- Ashton ?dziwny?nie zauważyłam .-powiedziałam nie do końca przekonując tym Elaize
-On musiał ci coś powiedzieć powiedz mi proszę ja się o niego martwię -odpowiedziała co raz to ciszej
- Słuchaj ja wiem co go gnębi ale obiecałam mu że nikomu nie powiem -odpowiedziałam
- Proszę powiedz mi co go gryzie , Nie mogę patrzeć jak chłopak którego darze uczuciem z dnia na dzień...- Elaiza przerwała i spojrzała na mnie nie dowierzając w ty że właśnie powiedziała coś o czym nikt nie miał się dowiedzieć
- Więc to wtedy o Ashton-a ci chodziło ?-zapytałam po cichu
- Nie ,tak, to znaczy nie wiem - dziewczyna  zaczęła plątać się w swoich wyjaśnieniach
- Spokojnie to zostanie pomiędzy nami - uspokoiłam ją
-Ja nawet nie wiem kiedy to we mnie uderzyło jak grom z jasnego nieba - Przyjaciółka dalej się tłumaczyła
- Rozumiem - odparłam
- Proszę tylko nikomu nie mów - prosiła podenerwowana
- Nikomu nie powiem spokojnie - uśmiechnęłam się do Elaizy
-Ale proszę cię . Co się dzieje z Ashton-em -pytała z powagą
- Będę tego żałować ,ale widzę że naprawdę ci na nim zależy - odpowiedziałam opierając się o blat kuchenny w geście bezradności - Mama Ashton-a jest chora na nowotwór i jest z nią co raz gorzej ,A Ashton bardzo się tym przejmuje - Elaiza także oparła się o blat , było widać że chciała by pomóc Irwin-owi ,ale nie potrafi
- Ja...
- Możesz go wspierać -poradziłam jej
- Chyba tylko w tym mu będę mogła pomóc -westchnęła głośno
- Choć do Clifforda bo jeszcze uśnie - uśmiechnęłam się do niej . Wzięłam do jednej ręki dwie herbaty ,a drugą otworzyłam lodówkę i wyjęłam piwo ,po czym zamknęłam lodówkę  kolanem .

-+--+-
Nie mogłam już wyrobić ze śmiechu . Michael robił z siebie takiego głupka że aż robiło mi się go żal ,a do złego prosto po szkole przyjechali jeszcze do mnie Calu-m ,Luca i Lucy , z nimi nie da się siedzieć spokojnie . Najbardziej niepokoiła mnie nieobecność Ashton-a . Ale wcześniej pisał do mnie że wpadnie wieczorem bo ma dla mnie informacje nie wiedziałam jakie ma te informacje ale byłam ich ciekawa

-+--+-

Przyjaciele się już zebrali do domu w końcu już po dwudziestej pierwszej . Byłam ciekawa co mi Powie mama jak wróci z pracy , kiedy idę do szkoły i tym podobne rzeczy . Z rozmyśleń ponownie wyrwał mnie dźwięk mojego telefonu
-Halo-odebrałam
- Śpisz?- zapytał Ashton rozbawionym głosem
-Nie- odpowiedziałam
- Za chwilę będę -odparł
Nie zdążyłam zapytać o nic więcej gdyż przyjaciel się rozłączył. Nie zostawało mi nic innego jak tylko na niego czekać
-Jak ci miną dzień? - do salonu  prosto z drzwi w oczy rzuciła mi się mama
- Dobrze . Za chwile ma przyjechać Ashton -odparłam
- Ashton!. To dobry chłopak - zaczęła rozwijać swoją myśl
-Chce o czymś pogadać -odparłam
- Pogadać? - kobieta zapytała podejrzliwie
- Tak mamo pogadać . I tylko pogadać! - krzyknęłam wiedząc o co chodzi mej kochanej mamie
- No dobrze dobrze . Rozpakuj zakupy córeczko straszne mie głowa boli pójdę się położę -ustąpiła
- Dobrze . - odpowiedziałam
Po rozpakowaniu zakupów usiadłam da kuchenny blat i wpatrując się w swoje nogi czekałam na przyjaciela ,nie musiałam długo czekać po po kilku minutach usłyszałam pukanie do drzwi .podbiegłam je otworzyć ,i zaprosić gosci do środka .
- Wiedz napijesz się czegoś ?- zapytałam
- Nie bo ja tak na chwilę w sprawie Kuby .- odparł
-Choć do kuchni nikt nie może tego słyszeć - pociągnęłam go za łokieć
-A więc . Tak jak prosiłaś trochę za nim pojeździłem i okazało się że albo robi jakieś ciemne interesy albo jest w jakimś gangu -powiedział szybko ale po cichu
- Ciemnie interesy? - zapytałam
- Spotkał się z jakimś gościem pod opuszczoną fabryką i ten gość dawał mu jakąś paczkę ,po czy ten Kuba tamtemu dał nie złą sumę kasy - wytłumaczył
- Ale co to mogło być nie przy uwarzyłeś czegoś?-zapytałam
- Nic .Ale na mąkę to nie wyglądało - zapewnił

-------------------------------------------------------------------------------

Jest siódmy rozdział
Przepraszam od razu za błędy
Była dłuższa przerwa ale już jestem
Taki sobie ten rozdział
Kolejny rozdział pojawi się albo w piątek albo za dwa tygodnie trudno mi określić

~MISIEK :*<3