niedziela, 26 października 2014

ROZDZIAŁ VI






Brygida

I kolejny dzień na rozmyślaniach czy aby na pewno można wierzyć Kubie . Przyjaciele mówią że lepiej na razie o nic go nie podejrzewać , też chciałam tak myśleć , ale mój rozum był innego zdania no cóż , może jednak zaczekam jakiś czas i się okaże że się myliłam . Tik tak . Dźwięk przychodzącego sms-a wybił mnie z rozmyśleń

Cal ;)

Hejo. Dzisiaj jest zajebista impreza u jednego kolesia z klasy musisz z nami na nią iść odmowa nie wchodzi w grę . Przyjadę po ciebie z tym idiotą 

Do Cala 

Nich będzie może się trochę rozerwę . A i tak z ciekawości kto jest ''idiota''.

Nie wiem dlaczego ale jak pisałam tą wiadomość uśmiechałam się do telefonu .

Cal ;) 

Jaja se robisz ,z nami nuda ci nie grozi . Chodzi mi o Clifforda uparł się że ze mną po ciebie podjedzie i groził mi że urwie głowę Puszkowi ,to się musiałem zgodzić ,szykuj się za dwie godziny będziemy .

Puszkowi !? On nadal śpi z tym jednorożcem . Calum jest dziwny , ale to normalne u Hooda .Dopiero po odpisaniu na wiadomość przyjaciela uświadomiłam sobie że to będzie moje pierwsze wyjście z domu odkąd wróciłam z ośrodka ,dla ego się trochę zaczęłam wahać czy aby na pewno iść na tą imprezę . Gdy się tylko upewniłam że pojadę na nią naszła mnie kolejna wątpliwość , do kogo tak właściwie jedziemy na tą zabawę , jakoś nie przyszło mi do głowy by o to zapytać Caluma . Najprawdopodobniej ta osoba znała mnie a ja ,ją w końcu to ktoś z klasy a przecież ja chodziłam do tej samej klasy z Lucy ,Hemmingsem i Calumem . -E nie mam się o co martwić przecież będę tam z przyjaciółmi będzie świetna zabawa -, odpowiedziałam sobie sama na wszystkie wątpliwości które mnie dręczyły . 
Spojrzałam na zegarek 19:46 za pól godziny Calum miał po mnie przyjechać a ja nadal nie gotowa , wspięłam się po schodach na górę i pokierowałam się do swojego jak że pięknego pokoju . Wyglądał tak samo od pięciu lat ,a za każdym razem gdy się brałam do przemeblowania każda rzecz kojarzyła mi się z tatą .
Otworzyłam szafę i aż rozbolała mnie głowa jak ujrzałam panujący w niej ''porządek'' , zdecydowałam się ubrać najprostsze rzeczy ,wyjęłam pierwsze lesze jeansy i jakąś fajną koszulkę która jak się okazało idealnie współgrała z jeansami ,jeszcze brakowało mi makijażu na twarzy więc wzięłam kosmetyczkę i ubrania po czym udałam się do łazienki ,w celu szybkiego prysznica ,po umyciu całego ciała i nałożeniu lekkiego makijażu na twarz zaczęłam zastanawiać się nad upięciem włosów ,nareszcie stanęło na tym że zostały rozpuszczone ,jeszcze tylko przeciągnęłam je prostownicą i byłam gotowa ,po raz kolejny byłam dumna sama z siebie wyszykowałam się w piętnaście minut . Zeszłam na dół i usiadłam na kanapie przed telewizorem , usłyszałam kroki które dochodziły z schodów po chwili zobaczyłam Kamila który usiadł obok mnie 
- A ty co taka odwalona ?- zapytał Kamil
- Jaka odwalona , trochę się ogarnęłam i już odwalona!-krzyknęłam 
Kamil wstał i spojrzał na mnie z góry 
- Stawiasz się ,i tak jesteś od mnie niższa ty kmiocie!- krzyknął śmiejąc się ze mnie. Nie wiem czemu to miało służyć ,ale wstałam złapałam go za ramiona, podstawiłam swoją nogę za jego nogi i jednym pchnięciem rozłożyłam go na łopatki 
- I co z tego że jesteś wyższy jak dziewczyna jednym ruchem cię potrafi położyć !- krzyknęłam  ,podnosząc się i otrzepując się bez sensu po czym podałam rękę bratu by mu pomóc wstać 
- Eeeemmm- usłyszałam za sobą jakieś chrząknięcie . Serce zaczęło mi walić jak oszalałe . A to przez to że chłopcy nie potrafią pukać 
- Eee no cześć - powiedziałam nie pewnie .
- A ty Kamil odpoczywasz - Calum od razu skierował wzrok na leżącego na podłodze mojego kochanego braciszka 
- Wiesz słyszałem że takie leżenie na podłodze dobrze działa na kręgosłup - uśmiechnął się trochę zawstydzony -  A gdzie wy jedziecie tak w ogóle - zapytał lekko się uśmiechając .
- Jedziemy na imprezę - powiedział Michael opierając się o futrynę drzwi wejściowych .
- Spokojnie przed drugą nad ranem powinnam wrócić do domu -uspokoiłam brata
- A jak nie wróci ani do drugiej ani do wieczora to będzie znaczyć że się upiła i leczy kaca u nas - powiedział śmiejąc się  Michael - w końcu jej pokój nadal jest wolny . Może znowu się do nas wprowadzi - dodał z uśmieszkiem który nie chciał mu zejść z twarzy .
- Dobra . Koniec tych pogaduszek dziewczęta - zaśmiał się Calum .Przez co oberwał w tył głowy od Michaela - Jeszcze chwilę tu postoimy i nie będzie się czym upić - dodał łapiąc się za tył głowy 
- Nie martw się z nimi nic mi nie grozi - zapewniłam brata nie dowierzając w to co przed chwilą powiedziałam . Podeszłam do brata i cmoknęłam w policzek kierując się do drzwi 
- Ja też chce buziaka - usłyszałam za sobą Michaela ,przez co odwróciłam się do tyłu ,i zauważyłam piorunujące spojrzenie Kamila skierowane do Clifforda ,uśmiechnęliśmy się wszyscy  do siebie i wyszliśmy z mieszkania  ,udaliśmy się do auta ,od razu skierowałam się do tyłu ,ale Calum pociągną mnie za rękę i otworzył drzwi w przedniej części auta , a on sam usiadł z tyłu to oznaczało jedno Michael miał prowadzić - ooo nie tylko nie on kto mu do cholery dał prawo jazy - coś we mnie krzyczało by wysiąść z tego samochodu ,ale nie mogłam tego zrobić obiecałam Calumo-owi że pojadę więc nie mogłam się wycofać . Michael jeszcze przez chwilę stał na zewnątrz i rozmawiał z kimś przez telefon po kilku minutach wsiadł do samochodu i odpalił silnik ,aż zadrżałam gdy usłyszałam silnik ,lecz ku mojemu zdziwieniu jechał bardzo spokojnie i po woli w patrzyłam się w drogę i nie zwracałam uwagi na przyjaciół  
- Ładnie dziś wyglądasz .- poczułam czyjąś rękę na swoim kolanie ,spojrzałam na kierowce z strachem w oczach 
- Przestraszyłeś mnie . Dziękuję - odparłam w stronę Michaela   . Przez co obaj zaczęli się śmiać ,co było w tym takiego śmiesznego ,ale zamierzałam zachować spokój .

--+--+--

Gdy samochód zgasł uświadomiłam sobie że nie znam tego miejsca ,całkowicie nie wiedziałam gdzie jestem 
- A tak właściwie to gdzie my jesteśmy - zapytałam ze zdziwieniem . 
- No na imprezie do cholery ile razy mam to powtarzać !- krzykną lekko podirytowany Michael 
- O akurat kurwa zdążyłam zauważyć , chodzi mi o to kto tą cholerną imprezę organizuje !- odpowiedziałam krzykiem 
- Matt Monet .-powiedział już uspokojony Michael 
- Przecież my żadnego Matta nie mieliśmy w klasie . - tym razem skierowałam się do Caluma 
- Ups . Bo od doszedł w ubiegłym roku do nas dla tego nie miałaś okazji się z nim zapoznać- Calum podrapał się w tył głowy . No w tej chwili to ja miałam ochotę go pierdolnąć w tą pustą czaszkę 
- Ale to nic . Właśnie tu idzie więc będziesz miała okazję go poznać -wtrącił się Clifford .
Spojrzałam w stronę wielkiego domu i zauważyłam wychodzącego z niego czarnoskórego przystojnego chłopaka ,który szedł w naszą stronę . Przywitał się z chłopakami po czym podszedł do mnie 
- To nasza przyjaciółka - powiedział Michael podchodząc do mnie 
- Cześć jestem Matt -powiedział chłopak wyciągając rękę w moją stronę 
- Hej .Brygida -wyciągnęłam rękę w jego stronę witając się z nim .
Weszliśmy wszyscy do środka mieszkania , była tam chyba cała szkoła ,widać że wszyscy się świetnie bawią . Postanowiłam upić się z Calum-em , domownicy przecież wiedzieli że najprawdopodobniej nie wrócę do domu na noc , więc postanowiłam zaszaleć . Przez cała imprezę czułam jakby ktoś mnie pilnował , jednak potem nie zwracałam na to dziwne uczucie uwagi a właściwie to urwał mi się film 

--+--+--

Obudziłam się jak mniemam w łóżku któregoś z przyjaciół w samej bieliźnie i koszulce która zakrywała mi większą część ud . Wyszłam z pokoju i pokierowałam się do kuchni w której siedzieli wszyscy przyjaciele 
- Zaliczyłaś wczoraj pięknego zgona - powiedziała uśmiechająca się do mnie Elaiza 
- No akurat czuję - uśmiechnęłam się lekko gdyż cała głowa mi pulsowała  ,dziewczyna od razu to zauważyła i wręczyła mi butelkę z piwem do ręki 
- Dzięki - powiedziałam bardzo cicho 
- No!!!!!-krzykną Luke - Jak tam noc spędzona z Michaelem ?!-dodał rozradowany 
- Co jaka noc ? - zmarszczyłam brwi nie wiedząc o co chodzi 
- Luke nie bądź taki ciekawy - powiedział Michael wchodząc do kuchni - Ty też nie spałeś w swoim łóżku -po chwili dodając 
-A to ,to niby skąd wiesz ?- zapytał nadal ucieszony Luke 
- Bo ja w nim spałem - zaczął się śmiać wyciągając z lodówki piwo . Usiadłam obok Lucy która najwyraźniej też wczoraj zaszalała ,za jakiś moment Michael usiadł na przeciw mnie . Siedzieliśmy w absolutnej ciszy , nikt chyba nie miał ochoty rozmawiać ze względu na bolące głowy . Ale postanowiłam przerwać tą ciszę 
- A tak właściwie to co się wczoraj działo bo za wiele nie pamiętam , pamiętam gdzieś tam Luke i Lucy jeszcze gdzieś indziej Elaizę i Ashtona , Michaela to prawie wcale nie widziałam a z Clum-em  to pamiętam tylko jak piliśmy drink po drinku - powiedziałam po woli podnosząc wzrok na przyjaciół , nagle wszyscy skierowali wzrok na Elaizę a ta zaczęła się śmiać jakby pamiętała wszystko ,i co się  okazało że wszystko dokładnie pamięta . Zaczęłam się bać że na odpieprzałam jakichś szopek ale nie było tak źle . W każdym bądź razie dzięki po raz kolejny przyjaciołom mogłam się oderwać od problemów .

-----------------------------------------------------------------------------------------

I oto jest rozdział 6
Przepraszam za błędy
Proszę na kolanach o komentarze ,komentarze motywują
Niestety nie wiem kiedy będzie kolejny rozdział , to zależy od tego kiedy będę miała wenę twórczą .
Mam na dzieję że uda mi się dodać kolejny rozdział w piątek jeżeli się nie pojawi to znaczyć będzie że wena mi odjechała stopem :D

~MISIEK :* <3

piątek, 17 października 2014

ROZDZIAŁ V






Emma

Bardzo się przejmowałam, Kuba nie daje znaku życia od kilku dni strasznie się o niego martwię , od kiedy jesteśmy razem nigdy mu  się nie zdarzyło gdzieś wyjechać i nikogo o tym nie poinformować . Jego rodzice tak samo jak i ja nie widzieli go od kilku dni jego kumple także nic o tym nie wiedzieli . Nie wiedziałam już co mam robić , może coś mu się stało miał wypadek czy coś w tym stylu . Miałam za dużo czasu do myślenia , ciągle przychodziły mi do głowy same najgorsze rzeczy . Brygida ciągle tylko powtarzała że nic mu nie jest ,tylko po prostu musiał gdzieś najprawdopodobniej jechać i telefon mu się rozładował albo gdzieś go zgubił ,ale to mnie wcale nie uspakajało . Ona nie wie jak to jest w prawdziwym związku jej najdłuższy związek trwał dziewięć miesięcy i to jeszcze na dodatek okazał się totalnym błędem życiowym , oczywiście współczułam jej tego że zerwała z Harrym ale nikomu nie chciała powiedzieć czemu to koniec ''ICH'' . No ale z drugiej strony on nie miał na nią najlepszego wpływu ,gdy z sobą byli Brygida co dziennie wracała do domu pod wpływem jak nie alkoholu to narkotyków ,na szczęście podjęła decyzje która da jej teraz normalnie żyć i funkcjonować . Lecz teraz nie miałam czasu by zastanawiać się co się stało po między Harrym a Brygidą , musiałam się dowiedzieć co się dzieje z Kubą to jest w prost nie możliwe by znikną od tak i nikt nie wiedział co się z nim dzieje . Musiałam go znaleźć .
Od rana chodziłam całkowicie obolała w nocy nie mogłam spać bo myślałam co takiego może być ważnego że mój chłopak nikogo nie raczył po informować że wyjeżdża . Byłam pół przytomna właściwie to chodziłam jak zombi wory pod oczami nie potrafiłam na nic odpowiedzieć jedynie mruczałam .Siedziałam w kuchni podpierając się łokciami myśląc że może w jakiś cudowny sposób mnie oświeci gdzie może być Kuba na niczym innym nie mogłam się skupić , nawet odwołałam spotkanie z koleżankami bo nie czułam się na siłach by gdziekolwiek wychodzić .
Usłyszałam jakieś pukanie do drzwi ale nie reagowałam , stwierdziłam że to któreś z przyjaciół mojej siostry , wiec siedziałam i tylko marzyłam aby Kubie tylko się nic nie stało . Poczułam czyjeś rękę na swoim ramieniu i gwałtownie się odwróciłam
- Emma dobrze się czujesz - zapytał troskliwie Kamil
- Tak, tak wszystko dobrze - odpowiedziałam ledwo przytomna .
- Co ci chłopaki z wami robią - brat uśmiechną się szczerze - a i tak po za tym ktoś do ciebie przyszedł.
-O przecież mówiłam im że nie jadę ani do kina ani na zakupy -powiedziałam głośno myśląc
- Wiesz nie wiem o co ci chodzi bo widzisz jasno widzem nie jestem - powiedział z małym uśmieszkiem Kamil - ale przewiduję że mówimy o dwóch innych osobach .
Nie wiedząc o co chodzi memu bliźniakowi wyjrzałam na korytarz , nie dowierzałam przecież to to ...
- Kuba !!!!!!- krzyknęłam z radości że jest cały i zdrowy podbiegłam do niego i od razu rzuciłam się mu na szyję ,po mimo tego że miałam do niego pretensje , za to że nie dał żadnego znaku życia ,nie chciałam się z nim kłócić teraz chciałam spędzić jak najwięcej czasu z nim .



Brygida

stałam bez ruchu w bardzo jasnym pomieszczeniu bez jakiegokolwiek większego powodu wszędzie było biało gdzie nie spojrzałam nic nie było 
-Pomocy!!!!- krzyczałam - gdzie ja do cholery jestem ?! 
nie wiedziałam czy mam płakać ,śmiać się ,czy byś poważna . Ale co to w oddali przed sobą ujrzałam jakiś zarys człowieka przyglądałam się mu uważnie , lecz nadal nie wiedziałam kim jest osoba stojąca przed mną zaczęłam do niej podchodzić , a ono zaczęło się oddalać zaczęłam biec , ale postać po chwili się zatrzymała  
-Kim jesteś ?-zapytałam zdyszana . jednak postać nie odpowiedziała , i w jednej chwili odwróciła się do mnie , nie mogłam uwierzyć w to co widzę ,jak to możliwe 
- tata to na prawdę ty ?!-zapytałam krzycząc z łzami w oczach-choć do mamy, tęskniliśmy ,choć ze mną proszę . Tata jednak nie odpowiadał patrzył na mnie podszedł kilka kroków do mnie ,złapał za rękę i otarł łzę spływającą po moim policzku .
- Córeczko ja zawszę jestem przy was nigdy was nie opuściłem -odpowiedział tak bardzo troskliwym i prawdziwym głosem .
-Ale przecież ...-nie zdążyłam dokończyć zdania
-Wy mnie nie widzicie ale ja was widzę i nigdy nie przestanę nad wami czuwać .Opiekuj się mamą ,bratem i siostrą a w szczególności Emmą bo niedługo będzie potrzebowała twojego wsparcia .
chciałam zapytać go o tyle rzeczy ale zaczął się rozpływać jak by znikał we mgle 
- I pamiętaj nigdy was nie opuściłem i nigdy nie opuszczę - powiedział z wielkim przekonaniem ,które dodało mi siły i odwagi wiedziałam że teraz nic mi nie grozi wiedziałam że zawsze będzie mnie bronił . Za jakiś moment w tym samym miejscu w którym znikną mój tata pojawił się Kamil po jego prawej stała mama a po lewej Emma , za nimi zauważyłam moich przyjaciół , jak by to miał być jakiś szczególny znak wszyscy uśmiechali się do mnie jak by chcieli mi powiedzieć tak wiele ...


- Brygida wstawaj nie za dobrze ci tak spać do południa - poczułam delikatny wstrząs za swoje ramię - Choć śniadanio-obiad ci stygnie -dodał po chwili z uśmiechem na twarzy Kamil 
- Jak to do południa ?- spojrzałam na brata a potem na mały zegarek na mojej szafeczce obok łóżka . faktycznie było już po pierwszej po południu . Przetarłam oczy i udałam się do łazienki w celu ogarnięcia się trochę lecz nadal myślałam nad tym co powiedział mi tata w śnię ,nie mogłam w to uwierzyć jak to mógł być sen przecież on był taki żywy mówił do mnie cały czas od pobudki zadawałam sobie to samo pytanie JAK? i DLACZEGO? .
po ogarnięciu się zeszłam na parter by zjeść ''śniadanie'' i co zobaczyłam na parterze. Tak właśnie to Emma i Kubuś migdalili się w salonie, myślałam że może przemknę im nie zauważona jednak się nie udało moja kochana siostrzyczka odwróciła głowę i mnie zawołała ,więc obróciłam, się na pięcie i do nich podeszłam 
- Słucham cię -odpowiedziałam .i w jednym momencie zwróciłam uwagę na oczy Kuby w których było coś dziwnego i za razem strasznego ,przez co przestałam się skupiać na tym co do mnie mówiła Emma. Czym głębiej się wpatrywałam w jego oczy widziałam ciemność i nie pokój ,wiedziałam że jego zniknięcie nie było żadnym przypadkiem czy coś takiego . Jego zniknięcie było spowodowane czymś inny , a on sam zachowywał się tak jak by  nie chciał by ktokolwiek się dowiedział o tym co robi . Już wiedziałam że muszę na niego uważać . Zamierzałam rozpocząć śledztwo na własną rękę i dowiedzieć się czym się zajmuję Kuba , jednak do tego potrzebowałam pomocy przyjaciół 
- Ej słyszysz mnie !!!!!!- krzyknęła zdenerwowana Emma .
- Sorki zapatrzyłam się na ...ulicę wydawało mi się że widzę , a nie ważne .Co chciałaś ?- próbowałam wykręcić się z tej nie zręcznej sytuacji 
- A nic zresztą możesz już iść - powiedziała szczęśliwa dziewczyna .
Nie zamierzałam czekać długo i od razu chciałam się zabrać za śledzenie Kuby czułam się z tym nie zręcznie że chcę śledzić chłopaka mojej siostry , ale czułam że on coś ukrywa przed Emmą i przed swoimi bliskimi . Ale jak na razie musiałam czekać na wsparcie ,postanowiłam że opowiem swoim przyjaciołom o tej sytuacji  i poprosić ich o pomoc . ale z każdą minutą ten pomysł wydawał mi się coraz głupszy . przecież nie miałam praktycznie nic co by świadczyło o tym że nie mówi swoim bliskim mówi całej prawdy , miałam jedynie swoje przeczucia które obudziły się we mnie po tym dziwnym śnie . jednak zdecydowałam o tym że dowiem się czy Kuba jest szczery czy nie a zamierzałam poprosić o pomoc przyjaciół , miałam tylko nadzieję że nie uznają mnie za jakąś psychopatkę



------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam że taki krótki ten rozdział ale tak to jest gdy nie można się skupić jak ktoś stoi nad tobą i trąbi ci nad uchem "JUŻ NO JUŻ!!???!!!" i tak w kółko
Przepraszam za błędy
I zapraszam do czytania

~ MISIEK :* <3




niedziela, 12 października 2014

ROZDZIAŁ IV







Brygida

W końcu nie czułam się sama , miałam przy sobie przyjaciół którzy odwiedzali mnie codziennie najczęściej odwiedzały mnie dziewczyny , Ashton i Michael. Dlaczego Ashton mnie odwiedzał to wiedziałam ale dlaczego Michael??? nie miałam zielonego pojęcia .
Mamy już nie było w domu musiała jechać do pracy , Kamil i Emma też mnie zostawili Samą w domu .JEJ ! . Moja dusza aż krzyczała z radości zostawili mnie bez nadzoru .I co żyje !.
Postanowiłam że posprzątam dom robiąc mamie małą przysługę weszłam szybko na górę biorąc wszystkie narządy które były mi potrzebne do sprzątania . Zeszłam i zostawiłam wszystkie narządy przy schodach i podbiegłam do radia by pod głosić bo akurat leciała moja ulubiona piosenka Boba Marleya -A lalala long . Zawsze lubiłam utwory tego wykonawcy ,ale dopiero od niedawna zaczęły do mnie docierać . Z każdym nowym utworem ,które leciały w radiu  ,chciało mi się tańczyć , a z tego względu że nikogo nie było w domu za długo się nie powstrzymywałam i na środku kuchni urządziłam sobie taniec z gwiazdami tylko że bez gwiazd te rytmy mnie tak poruszały do tańca że nie mogłam ustać weszłam po woli na schody tanecznym krokiem i po woli zmywałam  je zbliżając się z każdym schodkiem coraz bliżej dołu , z ostatnich czterech schodków zeskoczyłam dalej tańcząc aż się obróciłam na pięcie myślałam że się normalnie ze wstydu spale ,przy drzwiach stał Michael i wyszczerzał się do mnie po czym podszedł do mnie wystawiając do mnie rękę
- Czy mogę prosić - zapytał z uśmiechem kolorowo włosy chłopak .
-Z przyjemnością - wyszczerzyłam się równie szeroko jak on .
Położyłam swoją dłoń na jego i zaczęliśmy tańczyć no co jak co ale tańczyć to on potrafił . Po kilku utworach Michael podziękował i usiadł wygodnie na kanapie w salonie .
- Chcesz może coś do picia ?- zaproponowałam
-A co proponujesz?- zapytał
- Nie wiem no może kawa,herbata choć może byś miał ochotę na piwo ?-zaproponowałam
- Zdziwię cię i poproszę herbatę - odpowiedział Michael podkreślając ostatnie słowo .
Faktycznie mnie trochę tym zdziwił . Ale kiwnęłam głową zgadzając się i poszłam do kuchnie i wstawiłam wodę na herbatę i zaczęłam szukać jakiś chipsów i słodyczy w szafeczce do której sięgałam tylko wtedy gdy ustałam na palcach . Nagle poczułam czyjś dotyk na swoich biodrach ,i z strachu się aż odwróciłam
- Co robisz ? - zapytał szczęśliwy Michael nadal trzymając ręce na moich biodrach .
- Szukam czegoś do herbaty - Odpowiedziałam niepewnie patrząc na jego ręce po czym szybko je zdjęłam z swojego ciała podchodząc do gotującej się wody , by zalać herbatę
- Pomogę ci  - zaproponował - tylko w czy?- po chwili dodając
- Możesz zanieść już herbatę do salonu - powiedziałam - a ja za chwilę do ciebie dołączę, poszukam czegoś słodkiego -dodałam
- Oki doki zaczekam nie śpieszy mi się- odparł chłopak z uśmiechem który nie chciał mu zejść z twarzy .
Michael zawsze był szczęśliwy ale bez przesady dzisiaj to przebił samego siebie z czego on się tak cieszy .Znalazłam jakieś czekoladki, cukierki, chipsy i tego typu rzeczy i udałam się do salonu ,gdzie czekał na mnie przyjaciel gdy weszłam do salonu właśnie chował telefon do kieszeni szczerząc się sam do siebie usiadłam na drugim końcu kanapy tak aby być na przeciw niego
-No czegoś się nauczyłaś w tym ośrodku słyszałem że w takich ośrodkach są kursy samo obrony - zapytał już całkiem poważnie chłopak .
- A no widzisz były różne kursy ale nie chodziłam na żadne -odpowiedziałam -i szybko tego po żałowałam - dodałam po chwili przypominając sobie zdarzenie które miało miejsce nie tak dawno w roli głównej ze mną i Harrym ,gdy se tylko to przypomniałam poczułam jak samotna łza spływa mi po policzku chciałam to ukryć lecz Michael zdążył zobaczyć tą jedną jak że samotną łzę
- Ej co jest powiedziałem coś nie tak? - zapytał przysuwając się do mnie i złapał mnie za kolano
- Nie to nie twoja wina po prostu se coś przypomniałam i trochę przeraziłam się tą myślą - odpowiedziałam spokojnie ocierając łzę .
- Mi możesz powiedzieć nikomu nie powiem .- powiedział Michael . Nie wiedziałam czy aby na pewno mogę mu o tym powiedzieć spojrzałam mu głęboko w oczy mówił szczerze widziałam to po jego wyrazie twarzy jednak jeszcze przez chwilę się wahałam czy aby na pewno chcę wspominać o czymś o czym prawię zapomniałam wzięłam głęboki wdech i wydech by się oby nie rozpłakać
-Widzisz dzień przed tym gdy podjęłam leczenie byłam na imprezie z Harrym no i zaczęło się tak jak zwykle to skręt to jakieś prochy i tego typu rzeczy - poczułam jak łzy cisną mi sie do oczu lecz musiałam być silna - no i potem on chwycił mnie za rękę i weszliśmy na górę , no i wiesz zaczęliśmy się całować ale on chciał więcej ale ja się nie zgadzałam, wiec zrobił się agresywny - na chwilę przestałam mówić by się trochę uspokoić
- Brydzia - Michael przerwał mi  chwilę rozmyślanie - czy ten skurwysyn ci coś zrobił ?
- Daj mi skończyć proszę -szepnęłam ,a przyjaciel złapał moją dłoń - nie chciałam mu dać tego co chciał i wtedy mnie uderzył upadłam na podłogę i udawałam że jestem nie przytomna ,wtedy się chyba przestraszył i uciekł a ja jakoś doszłam do domu ale to nie wszystko kilka dni po tym jak wróciłam do domu z tego ośrodka usłyszałam pukanie do drzwi byłam pewna że to Kamil czegoś zapomniał a nie miał przy sobie kluczy - w tym momencie rozkleiłam się na całego jednak czułam że muszę to z siebie wyrzucić po krótkiej chwili odetchnienia mówiłam dalej- otworzyłam te cholerne drzwi a wtedy Harry się na mnie rzucił ściskał moje gardło i zaczął strasznie obleśnie mnie całować po całym ciele gdyby Kamil wtedy nie wszedł do domu to nie wiem jak by się to skończyło .
Nie potrafiłam zapanować nad łzami , tym bardziej że kiedyś Harry taki nie był . Michael widząc mój stan przytulił mnie do siebie a ja nie zamierzałam nawet się opierać potrzebowałam tej bliskości drugiej osoby
- Spokojnie nic ci nie grozi - przyjaciel próbował mnie uspokoić - On ci już nic nie zrobi - po chwili dodając . Michael miał coś takiego w swoim głosie że zaczęłam się z każdym jego słowem uspokajać . Mieć takich przyjaciół jak ja to dopiero jest skarb .
Siedzieliśmy na kanapie lecz teraz siedzieliśmy bardzo blisko siebie Michael mnie obejmował a ja położyłam głowę na jego ramieniu przez te łzy chciało mi się strasznie spaś ale przecież nie mogłam zasnąć gdy miałam gościa jak by to wyglądało .
- Michael? -zapytałam cicho
- Słucham cię. - odpowiedział przyjaciel
- Myślisz że znajdę kiedyś prawdziwą miłość?-zapytałam patrząc na twarz chłopaka .
- Jesteś cudowną dziewczyną znam cie nie od dziś i sądzę że tak znajdziesz tą drugą połowę -powiedział - może nawet jest bliżej niż ci się wydaje - dodał Michael uśmiechając się najszczerzej jak potrafił
- Dobrze jest mieś takich przyjaciół którzy wierzą w ciebie  mimo wszystko . Dziękuję że we mnie wierzysz i przepraszam że nie słuchałam was wtedy kiedy byliście ze mną szczerzy i przede wszystkim mówiliście prawdę -powiedziałam
- Wierzę w to że się zmieniłaś i że nie wiedziałaś wtedy co robisz- powiedział przyjaciel bez wahania .
Spojrzałam na Michaela i przytuliłam go w podziękowaniu że ze mną porozmawiał ,byłam mu bardzo wdzięczna nikt ze mną o tym całym wydarzeniu nie rozmawiał on był pierwszą osobą której w ogóle powiedziałam o zdarzeniu z tamtej nocy
-Jesteś zbyt poważna -powiedział Michael - i już wiem co zrobić by cię rozweselić .
Szczerze nie wiedziałam o co mu chodzi ale na odpowiedz nie czekałam za długo , ten idiota zaczął mnie łaskotać a bardzo dobrze wiedział że mam straszne łaskotki rzucałam się po całej kanapie aż zleciałam na podłogę ale nawet ten fakt go nie powstrzymał ,dopiero gdy chłopak zobaczył że już nie mogę złapać tchu przestał ,leżałam na podłodze kilka minut a Clifford siedział obok mnie śmiejąc się z tego jak szybko można mnie znokautować .
- Ale ty jesteś , bardzo dobrze wiesz że mam straszne łaskotki !!!- krzyknęłam nadal leżąc na podłodze
- Tak wiem ale w takim stanie wyglądasz zajebiście i można się z ciebie pośmiać - wydusił z siebie nadal śmiejący się chłopak . Po czym razem zaczęliśmy się śmiać z siebie na wzajemnie

-+--+-

Spędziłam z Michaelem praktycznie cały dzień ,świetnie mi się z nim rozmawiało ,śmiało a nawet płakało . Oglądaliśmy razem film dramatyczny, jak można było z niego wywnioskować
- Idę do łazienki - poinformowałam przyjaciela
- Mogę z tobą? - zapytał z tym swoim uśmieszkiem słodkim jak i za równo zboczonym .
- Czemu nie - odpowiedziałam chcąc zobaczyć reakcję chłopaka .
- A ty tak na serio - złapał mnie za rękę patrząc z nie dowierzaniem .
- No pewnie że nie - odpowiedziałam patrząc na jego reakcje .spuścił wzrok na podłogę i zrobił smutną minę lecz po chwili się uśmiechną nie odpuszczając
-A jutro ?- zapytał
-Nie . -odparłam
-A za tydzień ?- nie odpuszczał
- Nie !- odpowiedziałam głośniej
-A za miesiąc? - pytał dalej
- Nie !- odparłam z poirytowaniem
-A za rok ?- zapytał z smutkiem
- Zastanowię się . - odparłam z uśmiechem
Michael w jednej chwili się uśmiechną i wrócił do oglądania filmu .
Wróciłam z łazienki i siadłam na kanapie
- Co mnie ominęło ?- zapytałam
- Nic ciekawego . Ten film jest popieprzony że ja pierdole ,nic z niego nie rozumiem -powiedział Clifford od razu wyrażając swoje zdanie na temat tego filmu
Uśmiechnęłam się do niego podając mu pilot ,przez chwilę latał po kanałach  zatrzymując się w końcu na bardzo mi znanym kanale BBC Entertainment ,często oglądałam na nim mój ulubiony serial '' Przeszłość i teraźniejszość '' a teraz leciało na nim coś czego nie da się opisać po prostu coś dziwnego 
- No dobra ja już będę się zbierał -powiedział Michael 
- Skoro musisz - odpowiedziałam z uśmiechem 
- No muszę. Jutro do budy muszę  iść jak chcę zdać - odpowiedział zniechęcony chłopak .
Odprowadziłam go do drzwi i pomachałam po chwili przez okno obok drzwi uśmiechną się i odmachał . Posprzątałam kubki z stolika przed kanapą i nie miałam już na nic ochoty czekałam tylko na któreś z rodzeństw albo na mamę i w tej samej chwili ktoś wparował do domu Emma ?! Jakim cudem ściągnęła do domu tak szybko przecież dopiero 21:03 , była widocznie podenerwowana 
- Co się stało że tak szybko wróciłaś - zapytałam z uśmiechem 
- Kuba znikną !!!- krzyknęła chodząc po kuchni cała roztrzęsiona .
- Jak to ?-zapytałam 
- No tak to piszę, dzwonię a on nie daje znaku życia byłam u jego kumpli nawet w jego domu i pracy nikt go od wczoraj nie widział !!!- krzyczała 
- Spokojnie wszystko się wyjaśni zobaczysz , zadzwoni do ciebie jutro i wszystko ci wyjaśni zobaczysz - uspokoiłam trochę siostrę 
- Masz rację martwię się na zapas -odpowiedziała spokojnie 
- Wypij sobie jakieś ziółka na uspokojenie a ja idę spać bo cholernie jestem zmęczona , dobranoc - powiedziałam i udałam się do swojego pokoju z nadzieją że jutro się wszystko wyjaśni . 







--------------------------------------------------------------------------------------

A oto rozdział czwarty przepraszam za opóźnienie ale powiem szczerze że nie miałam natchnienia dopiero dzisiaj nadeszło z rozmachem .
Przepraszam również za błędy :*
Następny rozdział powinien pojawić się w piątek jeżeli się nie  pojawi to oczekujcie go w sobotę lub w niedzielę 
Jeszcze raz przepraszam za opóźnienie 

~MISIEK :* <3

piątek, 3 października 2014

ROZDZIAŁ III





Brygida




Dopiero po wszystkim sobie tak na prawde zdałam sprawe co zrobiłam , chciałam zlikwidować problem ,a swoim zachowaniem narobiła bym ich więcej . Tak na prawde to już nie wiedziałam co jest złe a co dobre .

-+--+-

Nie mogłam już znieść zachowania Emmy gdzie bym nie poszła była tam ona nawet zrezygnowała ze spotkania z Kubą co było dziwne jak na nią. Jej zachowanie mogłam zawdzięczać tylko i wyłącznie sobie po co mi to było no po co ja sie pytam. Chciałam mieć spokuj to mam jeszcze lepszy .
-mamo może ja się przeniosę do pokoju Brygidy -powiedziała zatroskana Emma
- co kurwa !?!?!?!-krzyknełam
Jeden taki głupi wybryk i już by ze mną wszyscy spali , no ludzie czy nie widać że żałuję tego wybryku ,przecież już bym tego nigdy nie zrobiła. Tak czy siak byłam pewna że nie odstąpią mnie nawet na krok do końca dzisiejszego dnia . Marzyłam tylko o tym by ten holerny dzień sie wkącu skączył .

-+--+-

 Był już wieczur mamusia moja kochana za chwilę miała wrucić z pracy i zastąpić  Pana niańkę Kamila i Panią niańkę Emmę . Odetchnęłam z ulgą bo wiedziałam że mama nie będzie mnie tak pilnować jak oni . Usłyszałam pukanie do drzwi chciałam podejść i bez zastanowienia otworzyć drzwi ale kilka centymetrów przed nimi się zatrzymałam i pokazałam gestem ręki  Kamilowi by otworzył drzwi za mnie , Kamil bez zastanowienia je otworzył co mnie zdziwiło bo nie wiedział dla czego nie chcę ich otworzyć, a znając Kamila powiedział by ,,a ty co rąk nie masz!?'' . Jak tylko Kamil otworzył drzwi zobaczyłam kolorowe włosy które nie mogły należeć do nikogo innego jak tylko do Michaela , a sądziłam że już mu z tym przeszło,najwyraźniej się myliłam ale to nie wszyscy jak jest Michael to i jest gromada ,Luck jak zwykle się szczerzył, Calum opierał sie o jedno ramie Elaizy i jedno ramie Lucy ,skacząc do góry by zobaczyć kto otworzył drzwi ,gdyż jak potem stwierdził że musiał skakać bo Ashton i jego wielki łeb mu zasłaniał .
- siemka jest może Brryygida ?- zapytał kolorowo włosy chłopak przeciągając moje imię .
-yyypppp-Kamil powiedział otwierając drzwi jeszcze szerzej przez co przyjaciele mieli na mnie jeszcze lepszy widok . No co jak co ale jak zwykle chodziłam od rana do wieczora w piżamie i roztrzepana ,bo po co sie ogarniać skoro widzi mnie tylko rodzina . Widziałam że przyjaciól bardzo bawi mój stan
- Wejdzcie do salonu a ja się polecę trochę ogarnąć- powiedziałam
- Tylko się nie rozbij po drodze - powiedział złośliwie Luck
- Postaram się - odparłam spokojnie
Żuciłam się do swojej szafy wyciągnełam z niej jakieś pierwsze leprze spodnie i bluzkę ,wzięłam swój zestaw małego tynkarza i udałam się do łazienki w celu zrobienia se mkijarzu gdy skończyłam otworzyłam drzwi  łazienki i mało zawału nie dostałam Emma stała tak blisko drzwi że praktycznie stykała się z nimi
- Co to twoje nowe hobby !?- zapytałam złośliwie
- Yyyyhhhhhhmmmmm - Emma wydobyła z siebie dziwny dzwiek .
Aż mnie ciarki przeszły czy ona nie ma swojego życia ?przecież Kubuś na nią czekał a ta tak po prostu nic mu nie tłumacząc nie chciała się z nim dzisiaj spotkać .
- Jest Kamil i są moi znajomi toż możesz już jechać do Kuby !- powiedziałam głośno i wyraźnie .
- Niby tak ale wole zaczekać aż mamunia wróci z pracy -powiedziała Emma z wielkim usmiechem na twarzy naj wyraźniej bardzo sie z tego cieszyła że będzie mogła się spotkać z swoim ukochanym . Stała przy mnie cały czas ,potem jak już byłam gotowa zeszłyśmy razem na dól szybko mi poszło wypicowałam sie w siedem minut dobra jestem skierowałam się od razu do salonu gdy tylko tam weszłam nastała cisza trochę to było dziwne jak by mnie przed chwilą obgadywali ,ale mniejsza z tym , usiadłam na kanapie a zaraz obok mnie usiadła moja kochana i nie zastąmpiona siostrzyczka Emma .
- Eee a tak właściwie to dlaczego w chodzicie tak blisko siebie  cały czas - zapytał rozbawiony Calum .
Szczerz spdziewałam sie tego pytania ale nie od Caluma czyż by Calumek spowarzniał .
- A no taka sytuacja - odparła Emma
- Tak było tak było właśnie - mruknełam siobie pod nosem .
- Co mówisz ? - zapytała Emma
- Nic nic .- powiedziałam szybko - A co tam u was sie wydarzyło podczas mojej nie obecności?- dodałam po chwili
- No co ci możemy powiedzieć nic ciekawego po za tym że jesteśmy trochę starsi i powarzniejsi - powiedział całkiem poważnie Calum .
Czyż by spowarzniał to jest wprost nie możliwe. Chwile po tym oznajmieniu Calum zaczoł sie chaotycznie śmiać
- Sam nie wierzę w to co pierdole -wykrztusił z siebie dławiący sie swoim śmiechem Calum ,po chwili wszyscy zaczeli się śmiać ze śmiechu Hooda przez momęt się troche nudziliśmy było mi trochę głupio poniewarz mimo że ich wystawiłam przyjechali do mnie i normalnie sie odzywali  wiedziałam że rędzej czy pużniej muszę ich wszystkich przeprsić za swoje zachowanie .
- A ty Brygida masz zamiar wruciś do szkoły czy to jeszcze za wcześnie - zapytał ciekawy Ashton .
- No widzisz to wygląda tak  myślałam już o tym żeby skączyć jednak tą szkołę i iść gdzieś dalej ale...-nie dokączyłam swojej wypowiedzi
- W tej chwili jest to wykluczone -przerwał mi Kamil stojący w progu salonu.
-A to akurat czemu ?- zapytałam zdziwiona
- A dlaczego to ty już akurat wiesz- powiedział spokojnie Kamil.
- Matko! wróć już do tego domu bo zaraz dojdzie tu do rozlewu krwi - powiedziałam głośno patrząc na sufit .
- Twoje modły zostały wysłuchane - powiedziała Elaiza wskazując ręką na okno ,przez które było widać samochód wjeżdżający na pod jazd pod domem wstałam a proste nogi podbiegłam do drzwi przy których stał wieszak z kurtkami i płaszczami , chwyciłam żakiet  Emmy i wróciłam z nim do salonu
- Trzymaj siostrzyczko kochana i spadaj - powiedziałam z uśmiechem na twarzy rzucając na głowe Emmy jej żakiet .
- O dzieki. Niech ci będzie jadę ale ma tu być spokój rozumiemy się?-powiedziała z lekkim uśmiechem Emma
-Tak,tak,tak,tak, też cię kocham pa- mówiłam wypychając ją za drzw salonu . Przez co moi przyjaciele się stasznie dziwnie na nasz patrzyli
- O hej mamuś daj Emmie kluczyki do samochodu ona musi jechać do Kuby no wiesz sytuacja kryzysowa -oznajmiłam zmęczonej mamie która ledwo weszła do domu i się nas wystaszyła.
- No dobra tylko przed 24 w domu rozumiemy się - powiedziała mama, przypatrującą się dużej ilości butów w korytarzu .
- Mamusiu moi przyjaciele do mnie wpadli -powiadomiłam mamę
- O ten słodki chłopak Ashton też jest? - zpytała z uśmiechem
-Tak mamusiu ten słodki Ashton też jest- powiedziałam specjalnie głośno by Ashton to usłyszał .
Widać było że chłopakom chciało się śmiać,lecz powstrzymywali się ze względu na zawstydzonego Irwin.
-Chcecie może jakąś herbatę , kawę czy coś- Zapytałam przyjaciół widząc tą niezręczną sytuację.
-Dla mnie i Elaizy może być herbata a chłopakom... -Lucy nie dokączyła zdania .
- Masz piwo ?- zapytał Michael przerywając Lucy
- Kamil powinien mieć, może się nie obrai jak pożyczę cztery piwa- powiedziałam
- Trzy ! bo ten słodki teletubis chce herbatkę -Szybko wtrącił się Luke
Przez co zauważyłam że Ashton się zdenerwował .
Lecz widok złego Ashtona nie powstrzymał chłopaków przed śmiechem . Poszłam do kuchni by zrobić trzy herbaty i po cztery piwa
- Mamo co ty robisz ?- zapytałam -Przecież jesteś zmęczona ja zrobie kanapki idz się położyć .
- Zrobie wam kanapki i się położę dobrze ? -odparła mama
- No dobra jak wolisz . A nie wiesz przypadkiem czy mamy piwo ?bo chłopakom się zachciało czegoś mocniejszego -zapytałam
- No mamy ale ty chyba nie bedziesz pić !?- mama krzykneła nie pokojąc sie o mnie
- Jak to nie przecież będę pić-powiedziałam widząc zdenerwowanie mamy - herbtę -dodając po chwili
Mama tylko na mnie spojrzała i kiwneł głową.
- A gdzie jest Kamil przecież jak przyszłam jeszcze był - zapytła zmęczona mama.
- A wiesz od kiedy przyszłaś siedzi w swoim pokoju ale co on tam robi to sama  nie wiem -odparłam, biorąc gotową herbatę z stołu który stał przy lodówce .
- Trzymajcie dziewczyny herbatę zaraz przyniosę jeszcze kanapki i piwo - powiedziałam wracając do kuchni . Mamy już nie było naj wyraźniej już poszła się położyć i dobrze bo było widać że jest bardzo zmęczna  . Chwyciłam te cztery piwa w jedną rękę a w drugą talerz z kanapkami i wróciłam do salonu
- Z czego się tak śmiejecie - zapytałam widząc rozbawionych przyjaciół
- Z słodziaka - wykrztusiła Elaiza
-Dajcie już mu spokój . - powiedziałam spokojnie - Ej a tak w ogóle to gdzie Ashton?- zapytałam zdziwiona gdyż nie było go na fotelu na którym wcześniej siedział.
- Wkurzył się i wyszedł chyba - powiedział rozbawiony Michael
- Bierzcie kanapki , ja zaraz wrócę -powiedziałam udając sie do drzwi chciałam poszukać Ashtona i go trochę uspokoić przy okazji.
- Jak zgłodnieje to wróci - usłyszałam kontem ucha lecz nie zdążyłam uchwycić który z moich rozbawionych przyjaciół to powiedział.
Wyszłam z domu ,szukałam przed domem i nikogo nie widziałam szukałam go  i szukałam, czym dłużej chodziłam na zewnątrz czułam że robi mi się coraz chłodniej poszłam do naszego małego ogródka lecz tam też go nie znalazłam ,postanowiłam wrócić do domu gdy byłam już przed domem  zauważyłam jakąś postać  siedzącą na chodniku gdy podeszłam kilka kroków bliżej byłam pewna że to przygnębiony Irwin podeszłam do niego i usiadłam obok
-Czemu siedzisz tu w taki ziąb - postanowiłam rozpocząć rozmowę
- Czekam aż reszta się uspokoi- powiedział nadal przygnębiony chłopak .
- Ashton a tak na prawdę to co się dzieję przecież widzę że to nie tylko przez to wyszedłeś ,znam cię nie od dziś chyba że sie zmieniłeś przez tak krótki czas w co wątpię .- oznajmiłam chłopakowi.
- To nie jest takie łatwe do tłumaczenia nawet chłopakom nie powiedziałem próbuję zgrywać twardziela ale czym dłużej i więcej tych negatywnych wiadomości tym trudniej mi jest udawać że nic się w moim życiu złego nie dzieję - powiedział podłamany chłopak.
- Jakie negatywne informacje ? -zapytałam - mi możesz powiedzieć nikomu o tym nie powiem .- zapewniłam przyjaciela
- Cholernie trudno jest mi o tym mówić ,nawet nie wiem od czego zacząć-poinformował mnie chłopak .
-Najlepiej od początku -uśmiechnęłam się lekko do przyjaciela spoglądając na niego. Chyba od razu rzuciło mu się w oczy że mi zimno przez co objął mnie wtulając w siebie .
- Dwa miesiące temu zadzwoniła do mnie moja siostra-zaczął opowiadać co go gnębi- i powiedziała że nasza mama jest w szpitalu myślałem że to nic poważnego zresztą Diana też tak myślała . Tydzień później zadzwoniła do mnie jeszcze raz i powiedziała że z mamą nie jest chyba za dobrze ,  mama nie chciała nam nic powiedzieć mówiła że wszystko w porządku i w ogóle unikała jakiej kolwiek rozmowy z nami - chłopak przez chwile zaczął głośno oddychać było widać że ciężko mu o tym mówić lecz kontynuował - któregoś dnia pojechałem z Dianą do doktora rodzinnego który także  był osobistym doktorem naszej mamy i dowiedzieliśmy się że mama ma czarniaka złośliwego który u niej wyjątkowo szybko postępuje, a najgorsze było to że doktor powiedział by sie przygotować na najgorsze, mamie oczywiście powiedzieliśmy że o wszystkim wiemy . A teraz z mamą jest coraz gorzej dzisiaj dostałem sms-a od Diany że dzisiaj po południu mama zasłabła i karedka ją zabrała do szpitala boje się o nią . A na pomoc ojca nie mamy co liczyć on woli latać za mało latami - gdy Ashton skończył mówić widać było po nim że mu ulżyło i nawet serce mu waliło trochę spokojniej .
- Rozumiem cię przecież przez nowo twór straciłam tatę , po jego śmierci nie mogłam się otrząsnąć , a potem jeszcze ta sprawa z narkotykami jedynie cieszę się z tego że mam takich przyjaciół jak wy . Pamiętaj chodz byś był w najgorszej sytuacji masz mnie chłopaków ,Lucy i Elaize my ci zawsze pomożemy w każdej trudnej sytuacji .- zapewniłam Ashtona- Jest mi głupio za to że was wtedy nie posłuchałam a w szczególności ciebie bo tak jak mówiłeś Joyowi chodziło tylko o to bym się z nim przespała a jak się nie zgodziłam to... a z resztą będę musiała to w całości kiedyś opowiedzieć . Przepraszam że cię wtedy nie posłuchałam- powiedziałam z przygnębieniem
-Każdy popełnia jakieś błędy w życiu ty i tak już dostałaś nauczkę i wiem że kolejny raz byś takiego błędu nie popełniła - powiedział przyjaciel pewnym głosem- Wiesz co wejdźmy do domu bo się chłodno robi .- powiedział Ashton.
Przyjaciel wstał po czym podał mi rękę by mi pomóc wstać lubiłam Ashtona ale nie wiedziałam że ma takie problemy rodzinne tak czy siak postanowiłam mu w jaki kolwiek sposób pomóc . Byłam ciekawa co sie dzieje w środku mojego domu , miałam tylko nadzieję że jest tam porządek taki jak zostawiłam . Weszliśmy do środka w ciszy ,no ale jak by mogło się obyć bez komentarzy
- No gołąbeczki -powiedział złośliwie wyszczerzając swoje wielkie zęby Luke- co tak krótko ?- dodał po chwili
- A to już nie powinno cię obchodzić -powiedział Ashton - Ja to nie ty - dodał po chwili spokojnym głosem Ashton  .
Od razu skierowaliśmy się do salonu przyjaciele na zmianę opowiadali sobie jakieś dziwne kawały i straszne historie ,zauważyłam że skończyły się kanapki chwyciłam talerz i nie przerywając tych bardzo ciekawych konwersacji udałam się do kuchni by zrobić więcej kanapek wyjęłam chleb pomidory, ogórki ,sałatę lodową ,rzodkiewkę i tego typu rzeczy . Stałam i sobie nuciłam jakąś piosenkę której słów zapomniałam .
- Pomóc ci w czymś może? - usłyszałam głos Elaizy
- Jak chcesz to możesz -odparłam
- Dawno się nie widziałyśmy, co się u ciebie zmieniło ?- zapytała przyjaciółka .
- A no praktycznie nic się nie zmieniło po za tym że zerwałam kontakt z Harrym i uważam na ludzi -odpowiedziałam - A co u ciebie ,pojawił się ten jedyny czy jeszcze nie ?- zapytałam po chwili
- Nie no niby ktoś mi się podoba ale to nie jest dobry kandydat na chłopaka - odparła - niby jest fajny i umie się zachować w każdej sytuacji ,no ale lubi se popić i te sprawy.-wytłumaczyła
-A bo ty to święta jesteś - powiedziałam z uśmiechem na twarzy
- A wiesz faktycznie eeee potem się o tym pomyśli - powiedziała przyjaciółka machając ręką.
Jak tylko wróciłyśmy do salonu można było uchwycić rozmowę chłopaków na temat imprezy u Maxa nie byłam zbyt zoriętowana w tym temacie wiedz tylko słuchałam i przytakiwałam .Przyglądałam się zachowaniu każdego z przyjaciół i zauważyłam zmiany w zachowaniu Nie tylko Ashtona ale tak że Lucy i Luke , zachowywali się tak jak by coś ich łączyło , albo po prostu Lucy bawi się kolejnym chłopakiem . Trudno było mi się przyzwyczaić do hałasu ale cieszyłam się z tego że znowu mam swoich przyjaciół przy sobie .




++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
Kolejny rozdział kto się cieszy ?
Mi osobiście ten rozdział się podoba .:)
Od razu przepraszam za błędy :)
Mam nadzieję że wam się rozdział także spodoba ;)
Komentujcie jak najdzie wam ochota :)
Nom i tradycyjnie kolejny rozdział w piąteczek :D

~MISIEK :* <3