piątek, 26 września 2014

ROZDZIAŁ II







Michael


Świetnie się dzisiaj bawimy na imprezie u Maxa, Calum jak zwykle się upił i podchodzi do wszystkich szukając zaczepki ,Ashton łazi za nim jak by był jego cieniem a Luke zarywa do dziewczyn . Co te dziewczyny w nim widziały ,wszystkie na niego leciały nie to co na mnie na mnie to leci deszcz  . Stałem chwile przy ścianie szukając wzrokiem Lucy i Elaizy chciałem w końcu  porozmawiać z kimś kto nie był wstawiony , po dłuższym podpieraniu ściany zauważyłem kosa miałem nadzieje że wie czy Lucy i Elaiza już są ,w kącu z tego co już każdy wie kosowi podobała sie Elaiza . Podszedłem do niego ale od razu rzuciło mi sie w oczy to że chodzi sam ,a gdzie Kamil ?!. Hymmmm eee jak on by nie mógł przyjść na urodziny swojego kumpla to nie możliwe pewnie gdzieś się zapodział w tym tłumie . Ja sam czasami samego siebie nie potrafiłem odnaleźć
- Siema . Widziałeś może w tym stadzie dwie dziewczyny jedna taka nie wysoka czrne włosy a druga ...
-Stary?!  Tu jest tyle dup że dla mnie każda wygląda tak samo -powiedział obojętnie kos .To było dziwne, z tej strony go nie znałem chociaż ja go w ogóle ledwo znałem . Chwile przy nim postałem i ruszyłem na polowania myśląc że może jednak któraś z wszystkich tam obecnych dziewczyn mnie zauważy. Tak bardzo to ciekawe Luke otoczyło stado dziewczyn , a Ashton i Calum w najlepsze bawili się z Elaizą ,postanowiłem do nich podejść
-Siema . Długo już tu jesteś ? A gdzie Lucy ?????-byłem zdziwiony do tej pory nigdy i nigdzie nie widziałem Elaizy samej bez Lucy .
-Eeee szczerze to nie wiem ,ale mówiła że idzie poszukać samca alfa - odpowiadając Calum uśmiechał sie szeroko .
Widać było że jednak już coś wypiła . Czy tylko ja tam byłem trzeźwy !?. Miałem nadzieję że znajdę  jak najszybciej Lucy chciałem ogólnie z nią i z rsztą pogadać ale z tego co widziałem moi przyjaciele byli zbyt rozbawieni by o czym kolwiek poważnym teraz roznawiać . Natknełem sie w moich poszukiwaniach na Maxa
-Cześć Max najlepszego .-stwierdziłem że złoże mu życzenia choć nie znaliśmy się za długo .
-Dzięki dzięki widziałeś może brata swojej przyjaciółki gdzieś tu -chłopak zapytał zaniepokojony .
-Że kogo ?! -zapytałem nie wiedząc w pierwszej chwili o kogo chodzi
- No Kamila Szmaigela taki wysoki blondyn mniej przystojny od mnie - Max opisywał kumpla z uśmiechem na twarzy.
-Widziałem kosa była jakiś zły ale Kamila w pobliżu nie widziałem .-powiedziałem co widziałem .
Max w jednej chwili wyjoł telwfon z spodni i wybiegł z domu . A ja znowu zostałem sam ,niby na tej imprezie było dużo osób i dużo z nich sie ze mną witało ale ni chuja nie kojarzyłem tych ludzi nawet z imion . Po kilku minutowym poszukiwaniu znalazłem Lucy ale jak to możliwe skąd i jak tu sie do choleru znalazł Ashton przecież przed chwilą stał z Elaizą i z Calumem niby nic nie wypiłem a miałem lepszą jazde z wzrokiem niż Calum z Ashtonem po dziesięciu piwach . Podeszłem do przyjaciół by sie nie zanudzić ,od razu wychwyciłem temat o Lukeu i tym stadzie dziewczyn które go otaczało . Ashton z Lucy zaczęli planować jak wyciągnąć Hemmingsa z tego bydła ,gdy tylko opracowali chytry plan Lucy ruszyła do akcji Ashton ze śmiechu nie mógł wyrobić mimo że jeszcze się nic nie działo .Podeszłem do kumpla i przytrzymałem go za ramie by z wrażenia  sie przypadkiem nie glebną przez co przegapiłem całe przedstawienie  i zauważyłem tylko jak Lucy ciągnie Luka w naszą stronę .
-Jak ty to zrbiłaś bo niestety nie mogłem tego zobaczyć przez przewracającego sie Ashtona -zpytałem zaciekawiony .
-A no widzisz to dość proste - powiedziała dziewczyna - wbiegłam w tłum chwytając tą seksi dupeczkę za rękę i przyciągnełam  go tu .-dziewczyna dodała po chwili.
- Tak bez żadnej uwagi od tego tłumu rozpalonych dziewic - zapytałem dławiąc sie swoim śmiechem.
-Taka Ruda pinda się rzucała i pytała za kogo sie uważam wpychając sie tu -opowiadała przyjaciólka wzruszając ramionami .
- A ty co na to? -wtrącił sie Ashton
- Jestem matką jego czwórki dzieci - dziewczyna nie mogła pochamować śmiechu - żebyście wy tylko widzieli minę Luka  i tej rudej ,bezcenna Luke do tej pory nie potrafi wyjść z szoku.Wszyscy nie mogliśmy się powstrzymać od śmiechu w pewnym momencie nawet Luke zaczoł sie śmiać z tego co się przed chwilą stało. Dopiero wtedy gdy byliśmy w swoim gronie impreza się rozkręciła jednak brakowało mi jednej osoby ,jednego zdrowego rozsądku . Chodzi o osobę która zawsze była spokojna i umiarkowana . Myślałem już o niej od kilku tygodni. jak to się stało że jej tu z nami nie ma i jak to w ogóle możliwe . Tak chodzi mi o Brygidę ja i moi przyjaciele obwinialiśmy za to co się stało jej byłego chłopaka Harrego ,jednak ja też czułem się winny temu co sie z nią stałao . Ale to było kiedyś.

Podeszłem do jakiejś dziewczyny i zacząłem z nią tańczyć ,nawet nie wiem kiedy i moi kochani i nie z równo warzeni przyjaciele upili mnie można powiedzieć że wódkę mi lali do gardła ,co jak co ale bawiłem sie zajebiście ,chociaż wole spotkania w naszym gronie ,to ta impreza była udana. Mogłem liczyć na ostrego kaca ale nie tylko jak bo patrząc na stan Hooda i Irwina mogłem stwierdzić że jutro o własnych siłach nie wstaną. W pewnym momencie całkowicie urwał mi się film nie pamiętam nic słyszałem jakieś głosy ale nie mogłem wysłuchać nic słyszałem jedynie jakieś pojedyńcze i bezsensowne słowa.

-+--+-

Obudziłem sie rano a rano mam na myśli 13:47 tak mnie głowa napierdalała że myślałem, a właściwie to nie myślałem wtedy to chciałem jak najszybciej pozbyć sie tego pierdolonego kaca zawlekłem swoje zwłoki do pokoju Luke to co tam zobaczyłem rozbawiło mnie ale gdy tylko sie uśmiechnełem odezwał sie ból głowy . Luke  leżał w samych bokserkach podobnie jak Ashton i Calum którzy spali jak zdechłe psy w nogach Luka ,i to nie wszystko na nich leżały Elaiza w całym swoim wczorajszym ubraniu a na niej Lucy podobnie jak Elaiza w swoich wczorajszych imprezowych łachmankach , nie chciałem ich budzić bo wiedziałem że oni nie potrafią spokojnie i pocichu rozmawiać . Z nadzieją że Ashton zrobił jakieś zapasy wodo poju udałem sie do kuchni moim jedynym celem w tamtej chwili było podbicie lodówki . Tak jak wiedziałem ,w lodówce znalazło się  kojące kaca piwko  wystawiłem je i  przez chwile je ubóstwiałem ale musiała stać się ta kolej rzeczy otworzyłem je i wypiłem z przyjemnością delektując sie każdym łykiem przywracającego mnie do życia napoju .
- O nieeeeee!!!!!!!!!- krzyknełem tak głośno że było mnie słychać na zewnątrz .
-Kurwa Michael czego drzesz ryja jakby cie zarzynali - powiedział Ashton który wchodząc do kuchni nie ukrywał swojego kack.
- Piwo mi sie skończyło -powiedziałem załamany .
Irwin podszedł do mnie i pizną mnie najmocniej jak potrafił w tył głowy .
Bolało .
Tak jak przypuszczałem Ashton przyszedł tu w tym samym celu co i ja. PODBIĆ LODÓWKĘ .Na reszte przyjaciól nie musieliśmy czekać długo przyszli po jakichś dziesięciu minutach jak nie szybciej i każdego z nich pierwszym celem była lodówka i wodopuj . Mieszkanie z dziewczynami i chłopakami czasem doprowadzało mnie do myśli samobujczych ale nie tylko mnie bo i ja potrafiłem wkurwić i to jeszcze lepiej niż dziewczyny .Lucy w pewnym momęcie wyruszyła na poszukiwania swojego telefonu ,a my sobie rozmawialiśmy o imprezie a właściwie to jak sie dowlekliśmy do domu. Jedynie Elaiza pamiętała jak dotarliśmy do mieszkania mimo że była tak samo pijana jak my ,i się okazało że Calum rzygał w drodze do domu około pięciu razy i to na trawniki sąsiadów , Ashton chodził szlaczkiem po drodze głównej ,śpiewając utwór Justina Biebera - baby , a ja przebiłem wszystkich podobno próbowałem zgwałcić skrzynke na listy a potem goniłem psa sąsiadów którego ogólnie się bałem ,A Lucy była zbyt pijana by co kolwiek robić ,za to o Luku Wolała nie wspominać podobno był gorszy od nas wszystkich razem wziętych .
-Aaaaaaaaaaaaaa jak zajebiście !!!!!!!-usłyszałem pisk Lucy który rozpierdalał mi głwe .
- Lucy ciszej bo bobaskom główki pękają - powiedziała Elaiza która najwyrazniej miała z nas wszystkich niezły ubaw .
-To nie ważne -powiedziała - wiecie że Brydzia wróciła do domu trzeba do niej jechać -dodała po chwili radosna dziewczyna .
-Ta chyba autobusem bo nikt nie jest w stanie prowadzić samochodu- Szybko wtrącił sie Luke
- Nawet jeśli ,to co?!- zapytała wzburzona Lucy .
- Lucy weź sie ogarnij już nie pamiętasz jak nas olała to my ją teraz też olejmy- powiedział wstając z miejsca zły Luke .
- Luke ty jak zwykle nic do cholery nie rozumiesz- wraz z nim wstała Elaiza - ona teraz potrzebuje naszej pomocy , wiem to nie było w porządku że nas nie słuchała ale przypomnij se jak byłeś z Demi , tak samo i ten Joy ją sobie omotał !!!!!!!!

Gdy dziewczyna tylko wspomniała o byłej dziewczynie Luke zapadła nieznośna cisza każdy rozważał czy pojechać do Brygidy czy nie . W końcu gdy Luke był w podobnej sytuacji to mu pomogliśmy . Nie wiem dlaczego ale ja bardzo chiałem ją odwiedzić,  chociaż by po to by zobaczyć jak się czuje . Jakoś tak bardzo była mi bliska mimo że  kiedyś dużo ze sobą nie rozmawialiśmy tak od słowa do słowa ,ale wiedziałem że nikomu nic nie mówiła o czym rozmawialiśmy mogłem jej po pristu zaufać ,no cóż potem pojawił się Harry z począdku wydawał się być spoko lecz z czasem zaczoł pokazywać swoje prawdziwe oblicze a potem jeszcze zaczoł uprzedzać Brygide do nas ,z czasem zaczeliśmy tego skórwy syna nienawidzić ,ale no co zrobić mogliśmy jak Brygida była w niego zapatrzona jak w obrazek nawet nie zauważyła kiedy Joy z niej zrobił narkomankę.
- Musimy ją wspierać ona też nam pomagała.- powiedziałem opierając się o blat kuchenny - ale najpierw posprzątajmy tu- powiedziałem patrząc na stół na którym stało siedem pustych butelek po piwie , dwa kubki po kawie ,zapleśniała pizza ,jakieś suche bułki i jakieś leki , blat kuchenny i nasze pokoje nie wyglądały lepiej . Po krotkich namysłach przyjaciele zgodzili się ze mną i wzieli sie do sprzątania bo wieczorem mieliśmy zamiar sie wybrać do Brygidy .



Brygida


Miałam dosyć już wszystkiego co mnie otaczało przez tą akcję zeszłego dnia bałam sie że Harry może coś zrobić nie tylko mi ale też moim bliskim ,bałam sie o nich . Nie chciałam już żyć chciałam odejść być ze swoim tatą i spoglądać na mamę i rodzeństwo z góry. Siedziałam na dole z mamą przy herbacie w absolutnej ciszy .
- Mamo czy gdyby mnie nie było na tym świecie  było by lepiej ? -zapytałam zdołowana ze łzami w oczach .
-Dziecko co ty opowiadasz za bzdury -mama podchodząc do mnie zapytała .
- Przez mnie macie tylko problemy , ja nie chce być dla was ciężarem ja nie mogę tak dłużej żyć-rozpaczona pobiegłam na górę .
Zamknełam się w łazięce chciałam jak najszybciej umrzeć nie chciałam być ciężarem ,stwierdziłam że muszę sie zabić .
Mama przybiegła na górę waliła głośno pięścią w dzwi i krzyczała bym otworzyła dzwi ...  Byłam skupiona na tym by zakończyć swój żywot . Otworzyłam małą szafeczke która znajdowała sie obok prysznica ,było  w niej dużo leków które chciałam pomieszać ,połknąć, zasnąć i już nigdy się nie obudzić jednak wiedziałam że to będzie powolna i bolesna śmierć . Zauważyłam na małym stoliczku obok zlewu żyletki chyciłam jedą do ręki i siadając n płytkach wpatrywałam się  w nią słyszałam coraz głośniejsze walenie w dzwi i głos trzech osób lecz w tamtej chwili  byłam skupiona na tej żyletce chciałam przyłorzyć ją do nad garstka i przeciąć żyły lecz strach zwyciężył, wywaliłam wszystkie leki na płytki a na nie żyletki  . Podeszłam do drzwi i otworzyłam je przed mną stała przerażona całą sytuacją Emma zapłakana mama i Kamil który gdy tylko otworzyłam drzwi przytulił mnie .
-Masz dla kogo żyć więc nawet o tym nie myśl-powiedział przerażony Kamil ściskając mnie coraz bardziej .



***************************************************

Nom i jak się podoba komentujcie .
Przepraszam za błędy :*
Mam nadzieję że ten rozdział się spodoba :*
Podrzucajcie pomysły w komentarzach .:-)
I kolejny rozdział już w piątek .
Bardzo przepraszam że tak późno ale wcześniej nie mogłam.
Zapraszam do CZYTANIA :* <3.         ~MISIEK :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz