CZYTAMY NOTATKĘ :*
Brygida
Nie wiedziałam co mam z sobą zrobić ,wybiegłam z mieszkania i biegłam przed siebie, chciałam jednocześnie w coś uderzyć , i czyjegoś uścisku . W pewnym momencie moje nogi odmówiły mi posłuszeństwa oparłam się o jakiś budynek który znajdował się przy ulicy , momentalnie i nie kontrolowanie wybuchłam płaczem . Ciągle zadawałam sobie pytanie ''po co no po co on mi to powiedział ?!'' niby z jednej strony chciał być szczery , niby mnie nie powinno to ruszyć bo przecież wtedy nie byliśmy parą , ale w każdym bądź razie to bolał . Sama świadomość tego że Michael mógł się przespać z jakąś obcą dziewczyną mnie przerażała . Nadal oparta o ścianę budynku użalałam się sama nad sobą . Nagle usłyszałam jakieś kroki ,ale nadal siedziałam skulona przy ścianie i przytulałam własne nogi .
- Brygida ? co ty tutaj robisz ?- zapytał przechodzień . Zerknęłam na niego
- Matt ? - spojrzałam na niego z nie dowierzaniem - nic takiego - powiedziałam trochę zakłopotana całą sytuacją
- Ty płakałaś . Co się stało -przyklękną ,położył dłoń na moim policzku i zaczął uważnie przyglądać się mojej twarzy . Najwyraźniej uwadze chłopaka to nie umknęło że mam zaczerwienione oczy po mimo tego że uliczne lampy słabo świeciły .
- Nic takiego , drobna sprzeczka w związku - strąciłam jego rękę ze swojego policzka .
- Drobna powiadasz ?-zapytał sarkastycznie, przez co kolejne łzy zaczęły napływać do moich oczu ,ponownie wlepiłam wzrok w kolana
- Nie no nie płacz ,powiedziałem coś nie tak ?- złapał mnie za ramie , wtedy już nie zwracałam uwagi na to że ktoś widzi moje łzy , chciałam tylko się do kogoś przytulić , dla tego też bez wahania wtuliłam się w Matta .
Gdy już trochę ochłonęłam Matt pomógł mi wstać i ruszyliśmy trasą prowadzącą do mojego obecnego miejsca zamieszkania , nie rozmawialiśmy tylko szliśmy , byłam wdzięczna Mattowi że towarzyszył mi w drodze powrotnej do domu
- Dziękuję ,że mi towarzyszyłeś w drodze powrotnej - poinformowałam chłopaka że dotarliśmy do celu
- Nie ma za co . Tutaj mieszkasz . Nie wiedziałem że mieszkasz z Lukem,Lucy , Calumem i resztą -zdziwił się chłopak patrząc na najwyraźniej znajomy mu dom
-Wprowadziłam się dzisiaj -oznajmiłam
- To wszystko jasne - uśmiechną się - no to ja będę spadał ,widzimy się jutro w szkole - pomachał i za chwilę rozpłyną się za skrzyżowaniem . przetarłam twarz dłońmi i weszłam do mieszkania , bez żadnego ale udałam się do swojego pokoju . Nie musiałam czekać długo po dosłownie po kilku sekundach usłyszałam pukanie do drzwi
- Proszę - powiedziałam z wielką nadzieją że nie jest to Michael . Na szczęście nie był to Michael
- Jak się masz?- zapytał nie pewnie
- Wiedziałeś o wszystkim prawda ? - zapytałam
- Prawda - odparł poważny Ashton
- Czemu nic nie powiedziałeś
- Stwierdziłem że to Michael powinien ci o tym powiedzieć -odparł. Miał rację lepiej że dowiedziałam się o tom od Michaela ,a nie od innych bo wtedy na pewno cierpiała bym jeszcze bardziej niż teraz
- Mik jest u siebie ?- zapytałam
- Jest -odpowiedział i już chciał wyjść ale coś go zatrzymało - Brydzia on nie chciał , on żałuje na prawdę , on kocha tylko ciebie , udowodnił to dzisiaj . Uwierz mi . - odparł ,i już po chwili znikną za drzwiami . Nie wiedziałam co ma na myśli mówiąc że udowodnił to dzisiaj , ale brakowało mi jego bliskości przez te dwie godziny.
Poszłam se do kuchni, żeby sobie wlać soku pomarańczowego ,bo miałam pustynię w ustach . Wy jęłam swój ulubiony kubek z szafki i wlałam se do niego ulubionego soku , oparłam się o blat kuchenny przez co miałam widok na drzwi wejściowe do tegoż pomieszczenia, miałam wielką ochotę , pobiedź do Mika i się mu po prostu rzucić na szyję ,jednak coś mnie przed tym powstrzymywało ,normalnie jak na zawołanie do kuchni wszedł Michael , gdy mnie zobaczył ustał w progu jak by zobaczył ducha, przez chwilę stał i na mnie patrzył zresztą tak samo jak ja na niego , ale po kilku minutach Mik się odwrócił i miał zamiar wyjść
- Michael czekaj! - krzyknęłam podbiegając do niego
Michael bez żadnego słowa się odwrócił . A ja bez żadnego słowa rzuciłam się mu na szyję , samotna łza spłynęła mi po policzku , miałam wrażenie że Mik ściska mnie jeszcze bardziej .
Siedzieliśmy sobie na moim nadal zagruzowanym łóżku i wpatrywaliśmy się na podłogę ,nie mogłam dużej znieść tej ciszy
- Mik ja...
- Nic nie mów rozumiem -przerwał mi wypowiedz -rozumiem wszystko -dodał po chwili
-Wiem że myślisz ...
- Nie nie nie wiesz co myślę , w mojej głowie toczy się właśnie bitwa myśli - ponownie mi przerwał - posłuchaj mnie , wiem że cię skrzywdziłem ale ja nie potrafił bym przed tobą tego kryć , jesteś dla mnie wszystkim - Michael skrył twarz w dłoniach , jak by miał się za chwilę rozpłakać- Wszystkim -powtórzył załamanym tonem.
-Michael proszę pozwól mi coś powiedzieć...
Milczał
- Mik ja... ja nie potrafię żyć będąc sama ... bez ciebie ...to było kiedyś zapomnijmy o tym proszę , teraz wiesz że ja wiem i proszę cię tylko o jedno byś był zawsze ze mną szczery - po tym Mik spojrzał na mnie za czerwienionymi oczami najwyraźniej płakał tylko lekko się uśmiechną , a potem przytulił mnie do siebie.
-+--+--+-
Zeszliśmy razem na dół ,gdyż krzyki przyjaciół stawały się co raz głośniejsze. A tam przywitała nas w bardzo miły sposób Elaiza a mówiąc miło mam na myśli rzucenie w nas szklanką ,która na szczęście trafiła w ścianę
- Czy ty jesteś taki głupi czy tylko takiego udajesz !?-krzyczała Elaiza
- Już ci mówiłem że pomyliły mi się szczoteczki - odpowiedział Calum z tym swoim idiotycznym uśmieszkiem
- Nie no wiesz bo to normalne że różowy kolor myli się z zielonym !ty masz jakiś problem ze sobą ! jaki chcesz to mogę ci dać numer do dobrego psychiatry !!- nadal krzyczała ,po chwili wbiegła na górę i najprawdopodobniej trzasnęła drzwiami od swojego pokoju.
- Wiecie ?ja to chyba pójdę do niej zajrzę -powiedział Ashton którego, dopiero teraz zauważyłam- idziesz ze mną Bryga?
- Nie. Zostanę z nimi -odparłam
Usiadłam przy Calumie który nadal patrzył na Michaela z swoim irytującym uśmieszkiem,
- Cal o co znowu poszło o te szczoteczki ?-pod pytałam Caluma
-Nie wiem ona jakaś dziwna i podenerwowana chodzi .Chodziła po kuchni zdenerwowana chciałem ją jakoś rozbawić , a ona zaczęła na mnie krzyczeć , miała do mnie pretensję o wszystko nawet o to że w dzieciństwie wysypałem jej wiaderko piasku na głowę, nie wiem o co jej chodzi - tłumaczył się przyjaciel .
Wiedziałam że Calum lubi wyolbrzymiać ale w tym co powiedział coś było bo Elaiza od dawna miała problem z nerwami , wszystko dusiła w sobie a gdy nazbierało się tych emocji zbyt wiele no to cóż , wybuchała tak jak dziś ,chciałam jej jakoś pomóc ale nie wiedziałam jak w końcu postanowiłam
- Idę do niej, pod pytam o co chodzi ?
-Tylko uważaj bo tym razem może nie spudłować .-powiedział lekko uśmiechnięty Mik
Odwzajemniłam uśmiech i podreptałam na piętro , i ruszyłam w stronę pokoju przyjaciółki . Lekko zapukałam i weszłam do pokoju ,dziewczyna stała przy oknie , dziwnie spokojnie .
- Eli,? coś się stało - zapytałam nie pewnie , zauważyłam że dziewczyna ociera łzy , bez pytania przytuliłam ją do siebie . stałyśmy tak a dziewczyna zamiast się uspokoić , wpadała w jeszcze większe roztrzęsienie , nie wiedziałam o co mogło chodzić , ale także, zastanawiałam się gdzie jest Ash, przecież miał do niej przyjść , a ja chyba jeszcze widzę na tyle dobrze żeby zauważyć że go tutaj niema . usiadłyśmy gdy Eli się troszkę uspokoiła , nie miałam zielonego pojęcia od czego mam zacząć , próbowałam zacząć rozmowę ale nawet nie wiedziałam o co chodzi , miałam jakąś nadzieje że dziewczyna sama powie o co chodzi ale ,widać było że ciężko jest jej o tym myśleć
- Wiem że jestem głupia - w końcu coś powiedziała
- Ale czemu ty tak sądzisz ?
- Ja tak nie sądzę to jest fakt, jestem psychiczna nie potrafię nad sobą zapanować , to nie Cal powinien iść do psychiatry tylko ja -kontynuowała
- El, każdemu czasem tak jak tobie puszczają nerwy to normalne , nie zadręczaj się tym -próbowałam pocieszyć przyjaciółkę .
- Ale niektórzy potrafią się ugryźć w język a ja nie!!!
- Słuchaj jeżeli chcesz to możemy iść razem do psychiatry ? - zapytałam bardzo ostrożnie i niepewnie
- A zrobiła byś to dla mnie ?-była już spokojniejsza i patrzyła na mnie
- Oczywiście, był tutaj Ash , bo miała przyjść do ciebie ale jakos go tutaj nie widzę ?
- Był ale chciałam by mnie zostawił samą
- El? Nie chodzi tylko o nerwy prawda chodzi i o niego ?- przeczuwałam że coś jest nie tak bo gdy tylko wspomniałam o Ashtonie , uśmiech który pojawił się wcześniej na jej twarzy , automatycznie znikł
- Ja no nie wiem od czego zacząć ...- za jąkała się lekko
- Najlepiej...
- Od początku -dziewczyna skończyła za mnie zdanie
-Tak ,dokładnie tak , tylko spokojnie - spojrzałam na nią
- No więc wiesz że , coś tam czuje do Asha, no i wczoraj byliśmy razem w domu , sprzątaliśmy w kuchni i dobrze się przy tym bawiliśmy,no i potem tak siedzieliśmy sobie przy stole.On złapał mnie za rękę i ja myślałam że on że on...- za cięła sie i zaczęła z powrotem wpatrywać się w podłogę - i wtedy powiedział mi że jestem super przyjaciółką , ale ja na prawdę liczyłam na to że on do mnie czuje to samo co ja do niego.
- Wszystko jest jeszcze możliwe .Nie martw się tym - w tamtym momencie wiedziałam że muszę jej pomóc .
##################################################################################################################################################################
Wróciłam .
Przez ostatni czas nie miałam czasu i weny by dodawać rozdziały , gdyż byłam dosyć długo w szpitalu a potem egzaminy i tego typu sprawy .
mam nadzieję że teraz będę dodawać częściej rozdziały
pozdrawiam i z góry przepraszam za jakiekolwiek błędy
~MISIEK <3 :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz