piątek, 3 października 2014

ROZDZIAŁ III





Brygida




Dopiero po wszystkim sobie tak na prawde zdałam sprawe co zrobiłam , chciałam zlikwidować problem ,a swoim zachowaniem narobiła bym ich więcej . Tak na prawde to już nie wiedziałam co jest złe a co dobre .

-+--+-

Nie mogłam już znieść zachowania Emmy gdzie bym nie poszła była tam ona nawet zrezygnowała ze spotkania z Kubą co było dziwne jak na nią. Jej zachowanie mogłam zawdzięczać tylko i wyłącznie sobie po co mi to było no po co ja sie pytam. Chciałam mieć spokuj to mam jeszcze lepszy .
-mamo może ja się przeniosę do pokoju Brygidy -powiedziała zatroskana Emma
- co kurwa !?!?!?!-krzyknełam
Jeden taki głupi wybryk i już by ze mną wszyscy spali , no ludzie czy nie widać że żałuję tego wybryku ,przecież już bym tego nigdy nie zrobiła. Tak czy siak byłam pewna że nie odstąpią mnie nawet na krok do końca dzisiejszego dnia . Marzyłam tylko o tym by ten holerny dzień sie wkącu skączył .

-+--+-

 Był już wieczur mamusia moja kochana za chwilę miała wrucić z pracy i zastąpić  Pana niańkę Kamila i Panią niańkę Emmę . Odetchnęłam z ulgą bo wiedziałam że mama nie będzie mnie tak pilnować jak oni . Usłyszałam pukanie do drzwi chciałam podejść i bez zastanowienia otworzyć drzwi ale kilka centymetrów przed nimi się zatrzymałam i pokazałam gestem ręki  Kamilowi by otworzył drzwi za mnie , Kamil bez zastanowienia je otworzył co mnie zdziwiło bo nie wiedział dla czego nie chcę ich otworzyć, a znając Kamila powiedział by ,,a ty co rąk nie masz!?'' . Jak tylko Kamil otworzył drzwi zobaczyłam kolorowe włosy które nie mogły należeć do nikogo innego jak tylko do Michaela , a sądziłam że już mu z tym przeszło,najwyraźniej się myliłam ale to nie wszyscy jak jest Michael to i jest gromada ,Luck jak zwykle się szczerzył, Calum opierał sie o jedno ramie Elaizy i jedno ramie Lucy ,skacząc do góry by zobaczyć kto otworzył drzwi ,gdyż jak potem stwierdził że musiał skakać bo Ashton i jego wielki łeb mu zasłaniał .
- siemka jest może Brryygida ?- zapytał kolorowo włosy chłopak przeciągając moje imię .
-yyypppp-Kamil powiedział otwierając drzwi jeszcze szerzej przez co przyjaciele mieli na mnie jeszcze lepszy widok . No co jak co ale jak zwykle chodziłam od rana do wieczora w piżamie i roztrzepana ,bo po co sie ogarniać skoro widzi mnie tylko rodzina . Widziałam że przyjaciól bardzo bawi mój stan
- Wejdzcie do salonu a ja się polecę trochę ogarnąć- powiedziałam
- Tylko się nie rozbij po drodze - powiedział złośliwie Luck
- Postaram się - odparłam spokojnie
Żuciłam się do swojej szafy wyciągnełam z niej jakieś pierwsze leprze spodnie i bluzkę ,wzięłam swój zestaw małego tynkarza i udałam się do łazienki w celu zrobienia se mkijarzu gdy skończyłam otworzyłam drzwi  łazienki i mało zawału nie dostałam Emma stała tak blisko drzwi że praktycznie stykała się z nimi
- Co to twoje nowe hobby !?- zapytałam złośliwie
- Yyyyhhhhhhmmmmm - Emma wydobyła z siebie dziwny dzwiek .
Aż mnie ciarki przeszły czy ona nie ma swojego życia ?przecież Kubuś na nią czekał a ta tak po prostu nic mu nie tłumacząc nie chciała się z nim dzisiaj spotkać .
- Jest Kamil i są moi znajomi toż możesz już jechać do Kuby !- powiedziałam głośno i wyraźnie .
- Niby tak ale wole zaczekać aż mamunia wróci z pracy -powiedziała Emma z wielkim usmiechem na twarzy naj wyraźniej bardzo sie z tego cieszyła że będzie mogła się spotkać z swoim ukochanym . Stała przy mnie cały czas ,potem jak już byłam gotowa zeszłyśmy razem na dól szybko mi poszło wypicowałam sie w siedem minut dobra jestem skierowałam się od razu do salonu gdy tylko tam weszłam nastała cisza trochę to było dziwne jak by mnie przed chwilą obgadywali ,ale mniejsza z tym , usiadłam na kanapie a zaraz obok mnie usiadła moja kochana i nie zastąmpiona siostrzyczka Emma .
- Eee a tak właściwie to dlaczego w chodzicie tak blisko siebie  cały czas - zapytał rozbawiony Calum .
Szczerz spdziewałam sie tego pytania ale nie od Caluma czyż by Calumek spowarzniał .
- A no taka sytuacja - odparła Emma
- Tak było tak było właśnie - mruknełam siobie pod nosem .
- Co mówisz ? - zapytała Emma
- Nic nic .- powiedziałam szybko - A co tam u was sie wydarzyło podczas mojej nie obecności?- dodałam po chwili
- No co ci możemy powiedzieć nic ciekawego po za tym że jesteśmy trochę starsi i powarzniejsi - powiedział całkiem poważnie Calum .
Czyż by spowarzniał to jest wprost nie możliwe. Chwile po tym oznajmieniu Calum zaczoł sie chaotycznie śmiać
- Sam nie wierzę w to co pierdole -wykrztusił z siebie dławiący sie swoim śmiechem Calum ,po chwili wszyscy zaczeli się śmiać ze śmiechu Hooda przez momęt się troche nudziliśmy było mi trochę głupio poniewarz mimo że ich wystawiłam przyjechali do mnie i normalnie sie odzywali  wiedziałam że rędzej czy pużniej muszę ich wszystkich przeprsić za swoje zachowanie .
- A ty Brygida masz zamiar wruciś do szkoły czy to jeszcze za wcześnie - zapytał ciekawy Ashton .
- No widzisz to wygląda tak  myślałam już o tym żeby skączyć jednak tą szkołę i iść gdzieś dalej ale...-nie dokączyłam swojej wypowiedzi
- W tej chwili jest to wykluczone -przerwał mi Kamil stojący w progu salonu.
-A to akurat czemu ?- zapytałam zdziwiona
- A dlaczego to ty już akurat wiesz- powiedział spokojnie Kamil.
- Matko! wróć już do tego domu bo zaraz dojdzie tu do rozlewu krwi - powiedziałam głośno patrząc na sufit .
- Twoje modły zostały wysłuchane - powiedziała Elaiza wskazując ręką na okno ,przez które było widać samochód wjeżdżający na pod jazd pod domem wstałam a proste nogi podbiegłam do drzwi przy których stał wieszak z kurtkami i płaszczami , chwyciłam żakiet  Emmy i wróciłam z nim do salonu
- Trzymaj siostrzyczko kochana i spadaj - powiedziałam z uśmiechem na twarzy rzucając na głowe Emmy jej żakiet .
- O dzieki. Niech ci będzie jadę ale ma tu być spokój rozumiemy się?-powiedziała z lekkim uśmiechem Emma
-Tak,tak,tak,tak, też cię kocham pa- mówiłam wypychając ją za drzw salonu . Przez co moi przyjaciele się stasznie dziwnie na nasz patrzyli
- O hej mamuś daj Emmie kluczyki do samochodu ona musi jechać do Kuby no wiesz sytuacja kryzysowa -oznajmiłam zmęczonej mamie która ledwo weszła do domu i się nas wystaszyła.
- No dobra tylko przed 24 w domu rozumiemy się - powiedziała mama, przypatrującą się dużej ilości butów w korytarzu .
- Mamusiu moi przyjaciele do mnie wpadli -powiadomiłam mamę
- O ten słodki chłopak Ashton też jest? - zpytała z uśmiechem
-Tak mamusiu ten słodki Ashton też jest- powiedziałam specjalnie głośno by Ashton to usłyszał .
Widać było że chłopakom chciało się śmiać,lecz powstrzymywali się ze względu na zawstydzonego Irwin.
-Chcecie może jakąś herbatę , kawę czy coś- Zapytałam przyjaciół widząc tą niezręczną sytuację.
-Dla mnie i Elaizy może być herbata a chłopakom... -Lucy nie dokączyła zdania .
- Masz piwo ?- zapytał Michael przerywając Lucy
- Kamil powinien mieć, może się nie obrai jak pożyczę cztery piwa- powiedziałam
- Trzy ! bo ten słodki teletubis chce herbatkę -Szybko wtrącił się Luke
Przez co zauważyłam że Ashton się zdenerwował .
Lecz widok złego Ashtona nie powstrzymał chłopaków przed śmiechem . Poszłam do kuchni by zrobić trzy herbaty i po cztery piwa
- Mamo co ty robisz ?- zapytałam -Przecież jesteś zmęczona ja zrobie kanapki idz się położyć .
- Zrobie wam kanapki i się położę dobrze ? -odparła mama
- No dobra jak wolisz . A nie wiesz przypadkiem czy mamy piwo ?bo chłopakom się zachciało czegoś mocniejszego -zapytałam
- No mamy ale ty chyba nie bedziesz pić !?- mama krzykneła nie pokojąc sie o mnie
- Jak to nie przecież będę pić-powiedziałam widząc zdenerwowanie mamy - herbtę -dodając po chwili
Mama tylko na mnie spojrzała i kiwneł głową.
- A gdzie jest Kamil przecież jak przyszłam jeszcze był - zapytła zmęczona mama.
- A wiesz od kiedy przyszłaś siedzi w swoim pokoju ale co on tam robi to sama  nie wiem -odparłam, biorąc gotową herbatę z stołu który stał przy lodówce .
- Trzymajcie dziewczyny herbatę zaraz przyniosę jeszcze kanapki i piwo - powiedziałam wracając do kuchni . Mamy już nie było naj wyraźniej już poszła się położyć i dobrze bo było widać że jest bardzo zmęczna  . Chwyciłam te cztery piwa w jedną rękę a w drugą talerz z kanapkami i wróciłam do salonu
- Z czego się tak śmiejecie - zapytałam widząc rozbawionych przyjaciół
- Z słodziaka - wykrztusiła Elaiza
-Dajcie już mu spokój . - powiedziałam spokojnie - Ej a tak w ogóle to gdzie Ashton?- zapytałam zdziwiona gdyż nie było go na fotelu na którym wcześniej siedział.
- Wkurzył się i wyszedł chyba - powiedział rozbawiony Michael
- Bierzcie kanapki , ja zaraz wrócę -powiedziałam udając sie do drzwi chciałam poszukać Ashtona i go trochę uspokoić przy okazji.
- Jak zgłodnieje to wróci - usłyszałam kontem ucha lecz nie zdążyłam uchwycić który z moich rozbawionych przyjaciół to powiedział.
Wyszłam z domu ,szukałam przed domem i nikogo nie widziałam szukałam go  i szukałam, czym dłużej chodziłam na zewnątrz czułam że robi mi się coraz chłodniej poszłam do naszego małego ogródka lecz tam też go nie znalazłam ,postanowiłam wrócić do domu gdy byłam już przed domem  zauważyłam jakąś postać  siedzącą na chodniku gdy podeszłam kilka kroków bliżej byłam pewna że to przygnębiony Irwin podeszłam do niego i usiadłam obok
-Czemu siedzisz tu w taki ziąb - postanowiłam rozpocząć rozmowę
- Czekam aż reszta się uspokoi- powiedział nadal przygnębiony chłopak .
- Ashton a tak na prawdę to co się dzieję przecież widzę że to nie tylko przez to wyszedłeś ,znam cię nie od dziś chyba że sie zmieniłeś przez tak krótki czas w co wątpię .- oznajmiłam chłopakowi.
- To nie jest takie łatwe do tłumaczenia nawet chłopakom nie powiedziałem próbuję zgrywać twardziela ale czym dłużej i więcej tych negatywnych wiadomości tym trudniej mi jest udawać że nic się w moim życiu złego nie dzieję - powiedział podłamany chłopak.
- Jakie negatywne informacje ? -zapytałam - mi możesz powiedzieć nikomu o tym nie powiem .- zapewniłam przyjaciela
- Cholernie trudno jest mi o tym mówić ,nawet nie wiem od czego zacząć-poinformował mnie chłopak .
-Najlepiej od początku -uśmiechnęłam się lekko do przyjaciela spoglądając na niego. Chyba od razu rzuciło mu się w oczy że mi zimno przez co objął mnie wtulając w siebie .
- Dwa miesiące temu zadzwoniła do mnie moja siostra-zaczął opowiadać co go gnębi- i powiedziała że nasza mama jest w szpitalu myślałem że to nic poważnego zresztą Diana też tak myślała . Tydzień później zadzwoniła do mnie jeszcze raz i powiedziała że z mamą nie jest chyba za dobrze ,  mama nie chciała nam nic powiedzieć mówiła że wszystko w porządku i w ogóle unikała jakiej kolwiek rozmowy z nami - chłopak przez chwile zaczął głośno oddychać było widać że ciężko mu o tym mówić lecz kontynuował - któregoś dnia pojechałem z Dianą do doktora rodzinnego który także  był osobistym doktorem naszej mamy i dowiedzieliśmy się że mama ma czarniaka złośliwego który u niej wyjątkowo szybko postępuje, a najgorsze było to że doktor powiedział by sie przygotować na najgorsze, mamie oczywiście powiedzieliśmy że o wszystkim wiemy . A teraz z mamą jest coraz gorzej dzisiaj dostałem sms-a od Diany że dzisiaj po południu mama zasłabła i karedka ją zabrała do szpitala boje się o nią . A na pomoc ojca nie mamy co liczyć on woli latać za mało latami - gdy Ashton skończył mówić widać było po nim że mu ulżyło i nawet serce mu waliło trochę spokojniej .
- Rozumiem cię przecież przez nowo twór straciłam tatę , po jego śmierci nie mogłam się otrząsnąć , a potem jeszcze ta sprawa z narkotykami jedynie cieszę się z tego że mam takich przyjaciół jak wy . Pamiętaj chodz byś był w najgorszej sytuacji masz mnie chłopaków ,Lucy i Elaize my ci zawsze pomożemy w każdej trudnej sytuacji .- zapewniłam Ashtona- Jest mi głupio za to że was wtedy nie posłuchałam a w szczególności ciebie bo tak jak mówiłeś Joyowi chodziło tylko o to bym się z nim przespała a jak się nie zgodziłam to... a z resztą będę musiała to w całości kiedyś opowiedzieć . Przepraszam że cię wtedy nie posłuchałam- powiedziałam z przygnębieniem
-Każdy popełnia jakieś błędy w życiu ty i tak już dostałaś nauczkę i wiem że kolejny raz byś takiego błędu nie popełniła - powiedział przyjaciel pewnym głosem- Wiesz co wejdźmy do domu bo się chłodno robi .- powiedział Ashton.
Przyjaciel wstał po czym podał mi rękę by mi pomóc wstać lubiłam Ashtona ale nie wiedziałam że ma takie problemy rodzinne tak czy siak postanowiłam mu w jaki kolwiek sposób pomóc . Byłam ciekawa co sie dzieje w środku mojego domu , miałam tylko nadzieję że jest tam porządek taki jak zostawiłam . Weszliśmy do środka w ciszy ,no ale jak by mogło się obyć bez komentarzy
- No gołąbeczki -powiedział złośliwie wyszczerzając swoje wielkie zęby Luke- co tak krótko ?- dodał po chwili
- A to już nie powinno cię obchodzić -powiedział Ashton - Ja to nie ty - dodał po chwili spokojnym głosem Ashton  .
Od razu skierowaliśmy się do salonu przyjaciele na zmianę opowiadali sobie jakieś dziwne kawały i straszne historie ,zauważyłam że skończyły się kanapki chwyciłam talerz i nie przerywając tych bardzo ciekawych konwersacji udałam się do kuchni by zrobić więcej kanapek wyjęłam chleb pomidory, ogórki ,sałatę lodową ,rzodkiewkę i tego typu rzeczy . Stałam i sobie nuciłam jakąś piosenkę której słów zapomniałam .
- Pomóc ci w czymś może? - usłyszałam głos Elaizy
- Jak chcesz to możesz -odparłam
- Dawno się nie widziałyśmy, co się u ciebie zmieniło ?- zapytała przyjaciółka .
- A no praktycznie nic się nie zmieniło po za tym że zerwałam kontakt z Harrym i uważam na ludzi -odpowiedziałam - A co u ciebie ,pojawił się ten jedyny czy jeszcze nie ?- zapytałam po chwili
- Nie no niby ktoś mi się podoba ale to nie jest dobry kandydat na chłopaka - odparła - niby jest fajny i umie się zachować w każdej sytuacji ,no ale lubi se popić i te sprawy.-wytłumaczyła
-A bo ty to święta jesteś - powiedziałam z uśmiechem na twarzy
- A wiesz faktycznie eeee potem się o tym pomyśli - powiedziała przyjaciółka machając ręką.
Jak tylko wróciłyśmy do salonu można było uchwycić rozmowę chłopaków na temat imprezy u Maxa nie byłam zbyt zoriętowana w tym temacie wiedz tylko słuchałam i przytakiwałam .Przyglądałam się zachowaniu każdego z przyjaciół i zauważyłam zmiany w zachowaniu Nie tylko Ashtona ale tak że Lucy i Luke , zachowywali się tak jak by coś ich łączyło , albo po prostu Lucy bawi się kolejnym chłopakiem . Trudno było mi się przyzwyczaić do hałasu ale cieszyłam się z tego że znowu mam swoich przyjaciół przy sobie .




++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
Kolejny rozdział kto się cieszy ?
Mi osobiście ten rozdział się podoba .:)
Od razu przepraszam za błędy :)
Mam nadzieję że wam się rozdział także spodoba ;)
Komentujcie jak najdzie wam ochota :)
Nom i tradycyjnie kolejny rozdział w piąteczek :D

~MISIEK :* <3


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz