piątek, 21 listopada 2014
ROZDZIAŁ IX
Brygida
One ,one,one
Ciągle po głowie chodziło mi po głowie kim mogą być te ''ONE" i w czym ''ONE '' mogą mi pomóc kos był tajemniczy gdy przekazywał mi numer do nich ale potem całą drogę gdy mnie odwoził do domu ,nie chciał mi zdradzić do kogo tak w ogóle jest ten numer , jedyne co mi zdradził to powiedział na koniec że mieszkają na mojej dzielnicy .
Postanowiłam wycisnąć ten numer i pod niego zadzwonić , pierwszy sygnał , drugi sygnał ,trzeci syg...
- Halo ! - krzykną jakiś dziewczęcy głos po drugiej stronie -kto mówi ?
-Ja ja... jestem od kosa - wydusiłam z siebie przypominając sobie co powiedział kos gdy dawał mi ten numer
Po drugiej stronie słyszałam jakieś szepty w stylu "Ej od kosa dzwoni '', " co jej mam powiedzieć" , itd. No i jeszcze wychwyciłam chyba wszystkie przekleństwa jakie tylko świat słyszał , no dobra dobra ! Ja święta nie jestem ale to już przesada .
- Dobra kos mówił że mieszkasz na tej samej dzielnicy co i my więc przyjdź pod 444 to numer bloku i zadzwoń pod dziewiątkę i tak dla pewności podasz hasło "kos to palant " pasuje ?- nie czekała na odpowiedz - widzimy się o dwudziestej drugiej , i ubierz się trochę luźniej , to na razie .
Bardzo miła osoba ,pomyślałam i wzięłam się do swoich codziennych czynności w końcu dopiero 14:36 Więc wybiorę się do przyjaciół bo w domu już zdążyłam sprzątnąć a po za tym obiecałam im że ich odwiedzę. Moim głównym celem była łazienka ale przed łazienką mój azyl w którym panował istny chaos ,ale jak stwierdziłam sprzątnę potem wybrałam jakieś dresy z bardzo fajnymi wzorkami i do tego jakąś wielką koszulkę , w prost kocham wielkie koszulki może to też i dla tego ją wybrałam . W łazience nie zeszło mi za długo ,zrobiłam sobie tylko lekki makijaż i wyszłam z niej i poszłam zjeść coś na szybko po czym zabrałam większą bluzę Kamila i poszłam na piechotę do przyjaciół stwierdziłam że dwa kilometry spaceru jeszcze nikomu nie zaszkodziło . Było ciepło lecz wiedziałam że jak będę wracać do domu to się trochę ochłodzi po to też zabrałam ze sobą bluzę , nie zdążyłam się obejrzeć i stałam już pod domem przyjaciół . Zapukałam do drzwi raz i drugi i trzeci i ... . W końcu zdecydowałam się zadzwonić do któregoś mieszkańca tego domu pierwsza osoba do której zadzwoniłam to Lucy ,pierwszy sygnał , drugi ,trzeci ,i ta jej zajebista sekretarka . Kolejna osoba Luke pierwszy sygnał,drugi , trzeci ...
''Tak tak Brygida łudź się że ktoś odbierze pewnie śpią jak zdechłe psy '' powiedziałam sama do siebie . ''Dobra kolejna osoba która i tak pewnie nie odbierze ale warto spróbować '' tym razem tylko pomyślałam ''Cal !'' krzyknęłam '' no ten to powinien odebrać '' pomyślałam . Pierwszy sygnał ,drugi ,trzeci ... . Zaczynało mnie to drażnić że nikt nie odbiera . Ale próbowałam dalej w końcu już tylko dwie osoby zaczęłam sobie losować . Michael ,Elaiza ,Michael , Elaiza ... . Wypadło na Michaela . Pierwszy sygnał ,drugi ,trze...
- Halo - usłyszałam zachrypniętego Michaela
-No nareszcie ktoś odebrał -odpowiedziałam
- Co tam Brydzia chcesz ?- zapytał chyba jeszcze spał
- A nic wiesz znalazłam sobie nowe hobby -powiedziałam - stanie przed drzwiami waszego domu , wiesz jakie to ciekawe ? - udałam zainteresowanie
- Co ?! Już idę ci ... kurwa !! Cholera ał Jebany Calu-m musiał... już idę ci otworzyć -krzykną i się rozłączył.
Co jak co ale spodziewałam się tego że i Michael nie odbierze a jednak nie nie doceniam go. Nie musiałam długo czekać aż mi Michael mi otworzy drzwi . A gdy już otworzył to łał no no ciało to on ma niezłe ,jeszcze nigdy go nie widziałam bez koszulki tylko w samych spodenkach
- Cześć , wejdź , ja pójdę tylko coś pójdę na siebie założyć - przywitał mnie
- Nie musisz możesz zostać i tak - wyszczerzyłam się . Przez co chłopak podszedł do mnie i złapał za dwie ręce .
- Muszę ci coś powiedzieć - spoważniał
- Kurwa ! Clifford gdzie jest Hood - usłyszeliśmy krzyk Elaizy , przez co Michael odsunął się od mnie - powieszę tego chuja za jaja na latarni ... o cześć Brygidka . No gdzie on jest ! - ciągle krzyczała
- Wczoraj z Luke-em i Lucy pojechali na ten zjazd nie pamiętam dokładnie co to za zjazd .-odpowiedział
- Znowu ten debil użył mojej szczoteczki do zębów!-krzyknęła
-A skąd wiesz że to on ? - wtrąciłam się
- Bo tylko ten ... bo tylko on - powiedziała uspakajając się - zostawia szczoteczki pod prysznicem . Szkoda tylko że bierze nie swoje szczoteczki - powiedziała już mniej wściekła.
-Wyżyjesz się na nim jak wróci - uśmiechnęłam się
- A Ashton gdzie jest ?- zapytała z przejęciem
-Mówił wczoraj że coś musi załatwić -odpowiedział kierując się na górę - zaraz przyjdę - dodał z szczytu schodów . Elaiza upewniła się czy już wszedł do pokoju i zaczęła .
-Co się stało coś z jego mamą ?-zaczęła pytać przerażona
-Spokojnie . Właśnie z jego mamą lepiej organizm zaczął walczyć z chorobą i są szanse że zwalczy to -odpowiedziałam dokładnie i spokojnie
- Nawet nie wiesz jak mi ulżyło ,od wczoraj go nie widziałam - odpowiedziała z wyraźną ulgą na twarzy - musimy pogadać ale nie dziś bo się śpieszę - powiedziała zabierając torebkę z fotela w salonie . Kiwnęłam głową na znak że rozumiem i pożegnałam się z nią , usiadłam sobie na fotelu na którym wcześniej leżała torebka Elaizy włączyłam TV i zaczęłam oglądać jakieś edukacyjne rzeczy o zwierzętach między innymi ja się rozmnażają .
- Może my też się porozmnażamy ? - zapytał Michael z wielkim uśmiechem na twarzy .Na jego słowa wywróciłam oczami i udawałam że tego nie słyszałam
- No dobra dobra nic nie mówiłem , chcesz coś do picia ?- zapytał
- Wody jak możesz . - odparłam
- Oczywiście dla ciebie wszystko- zapewnił.
Siedzieliśmy razem jak zwykle kilka godzin ,piliśmy sok ,jedliśmy i rozmawialiśmy . O czym ? . Jak zwykle o wszystkim i niczym , nawet o tym rozmnażaniu i stwierdziliśmy że nasze dzieci były by śliczne . Potem do domu wróciła Elaiza i Ashton prawie równocześnie , ale nie rozmawiali z nami za długo ,jeden za równo jak i drugi byli zmęczeni było to widać . Elaiza położyła się na kanapie przed telewizorem i przysnęła , a Ashton był tak miły że zaniósł ją do jej pokoju , muszę przyznać że razem wyglądali słodko i pasowali do siebie i nawet zauważyłam że Ashton-owi Elaiza nie jest wcale obojętna , on chyba do niej też coś czuł . Potem już ani ona ani on nie schodzili na dół
- Michael ? Która jest godzina - zapytałam wyglądając za okno w salonie było już ciemno
- Za pięć dziewiąta - odpowiedział
- Muszę wracać do domu bo będą się martwić - odpowiedziałam odwrócona do niego tyłem, nadal stojąc przy oknie . Nagle poczułam czyjeś ręce na swoich biodrach , ale wiedziałam że to Michael więc nawet nie zareagowałam , przyjaciel położył swoją brodę na moim ramieniu i wyszeptał mi prosto w ucho
-Odwiozę cię - powiedział tak delikatnie i czule że po całym ciele przeszły mnie bardzo przyjemne ciarki
-Dziękuję . Ale nie chcę ci robić problemu -odpowiedziałam równie cicho jak on kładąc swoje ręce na jego dłoniach
- Nie jesteś problemem i nigdy nie będziesz - odparł zabierając mi kosmyk włosów z twarzy i chowając mi go za uchem . Zmarszczyłam czoło podejrzewając go o coś czego nigdy bym się po nim nie spodziewała
- Muszę ci coś wyznać . To jest naprawdę ważne ale...no ...to jest trudne... boje się że ... jak co to powiem to już się do mnie nie odezwiesz- zaczął się jąkać
- Spokojnie nic nie jest aż tak straszne bym się do ciebie przestała odzywać - uśmiechnęłam się do niego , obracając się do niego przodem , staliśmy twarzą w twarz , i w tedy wróciły do mnie uczucia jakimi darzyłam Michaela przed tym gdy Harry zawrócił mi w głowie , przypomniało mi się wszystko gdy nawet prawie byliśmy parą .
- No bo... powinienem ci to powiedzieć już dawno . Bo widzisz ... no dobra Powiem prosto o co chodzi . Kocham cię od dawna ale nie miałem ci tego jak powiedzieć próbowałem ale ... no sama wiesz - wydusił z siebie ,a ja zawiesiłam się przy ''kocham cię '' prowadziłam krótki monolog z samą sobą
--On mnie kocha
-- no nie co ty !?on to powiedział do spłuczki toaletowej ! No to jest jasne że cię kocha debilko tyle razy się do ciebie przystawiał !
-- Ale jak to możliwe przecież
-- weź ty mu coś odpowiedz on stoi i patrzy ci w oczy kretynko !
Ocknęłam się spojrzałam na poważnego Michaela spuściłam głowę i podniosłam patrząc prosto w oczy chłopaka
- Michael ja... ja ... ja też cię kocham też chciałam ci to powiedzieć ale potem pojawił się Harry i - poczułam że po policzku spływa mi łza , Michael złapał moją brodę po czym otarł łzę swoim kciukiem
- Tak wiem ten chuj wszystkich nas wykiwał -powiedział i przytulił mnie mocno do siebie ,potrzebowałam tego uczucia bliskości potrzebowałam go . Spojrzeliśmy na siebie zbliżając do siebie nasze usta ,wreszcie złączyliśmy je w namiętnym pocałunku nie chcieliśmy się odrywać od siebie ale zaczęło nam brakować tlenu ,w końcu znaliśmy już prawdę
- Wiesz co ?- zapytałam
-Słucham. - odpowiedział skupiając swoją uwagę wyłącznie na mnie
- teraz możemy pomyśleć o tym rozmnażaniu -uśmiechnęłam się . A Michael zaczął się śmiać i przytulił mnie do siebie
- Teraz tak . Bo teraz jesteś moja -wyszeptał i ponownie mnie pocałował
- Michael która jest godzina ?- zapytałam nadal się do niego przytulając
- za dwadzieścia dziesiąta - odparł wyciągając telefon z kieszeni
-Jak to szybko zleciało - odparłam
- Yhym - mrukną
- Mam do ciebie mały interes . -powiedziałam
- Słucham cię skarbie - powiedział przez co się zarumieniłam
- Widzisz umówiłam się dzisiaj na dziesiątą z ... kumpelami - zawahałam się czy aby na pewno mogę to tak nazwać - i nie chciała bym się spóźnić ...
- Spokojnie podwiozę cię ,leć po bluzę a ja pójdę po kluczyki do samochodu -przerwał mi .- już chodź jedziemy a dokładnie gdzie chcesz jechać - zapytał wychodząc z kuchni
- Na moją dzielnicę blok czterysta czterdzieści cztery -zakomunikowałam
-Ok . A potem jak wrócisz do domu ? - zapytał troskliwie
- Podejrzewam że przyjedzie po mnie Kamil albo Mama ...
- Albo twój kochany chłopak - ponownie mi przerwał
- Tak . Albo mój kochany chłopak - potwierdziłam .
Jechaliśmy bardzo wolno a bynajmniej jak na Mika , gdy dojechaliśmy otworzyłam drzwi i chciałam wysiąść ale cofnęło mnie z powrotem do samochodu gdy poczułam zimny powiew powietrza zamknęłam drzwi założyłam bluzę brata i zasunęłam ją pod szuję po czym przytuliłam Michaela i podziękowałam mu krótkim całusem
- Jak by co to dzwoń - powiedział
-Dobrze Misiu zadzwonię - zapewniłam
- Ej no nie jestem taki gruby -zaprzeczył
- Ale jesteś słodki pa - odparłam . Zamknęłam drzwi i podbiegłam pod blok . Czekając aż Mik odjedzie ,gdy odjechał zadzwoniłam pod dziewiątkę
-O co chodzi ?- ktoś zapytał
- ''kos to palant'' - odpowiedziałam hasłem które mi wcześniej podano
- Wchodź .- odpowiedziała osoba po drugiej stronie. Weszłam kierując się na górę nie byłam pewna czy dobrze robię ale przecież ''ONE'' znają kosa , postanowiłam zaryzykować . Ustałam przed drzwiami numer 9 i zapukałam do nich
- Kto tak ?- ktoś zapytał
- ''kos to palant '' - podałam ponownie hasło dla pewności
- Wchodź - odpowiedział ktoś za drzwi
Więc weszłam .
-------------------------------------------------------------------------
Oto 9 Rozdział
Przepraszam za błędy
Mam nadzieję że się spodoba
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz